Ocena użytkowników: 0 / 5

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 
[Matka Kurka pisze w konwencji „szczerego, prostego”, więc też tekst musi być płaski – w płaszczyźnie politycznej. Ja od dziesięciu lat ukazuję, że nad nami króluje Hetmanka – tylko musimy Ją gromadnie poprosić o interwencję. Sporo się męczyłem, czy ten jego tekst zamieścić – wreszcie zamieszczam, jednak z tym PRZYPOMNIENIEM o Hetmance. Mirosław Dakowski]

Matka Kurka

Na początku ujawnię kawałek z życia publicysty, takiego biednego, który ma kredyty i jakoś na życie musi zarobić. Rodzina już się przyzwyczaiła, że ze mną nie ma kompromisów i przestała się dziwić, gdy kolejny raz stawiam na ostrzu noża sprawy egzystencjalne, jeśli te stoją w sprzeczności z moim poczuciem racji i honoru. Ludzie sobie kpią z takich zasad, bo wiadomo, że honorem nikt się nie naje, ale mnie nie przeszedłby przez gardło jeden kęs, gdybym robił coś wbrew sobie.
Rozmaite redakcje, które znają mnie od kuchni wiedzą, że w tych słowach nie ma cienia przesady, zawsze i wszędzie mówiłem wprost, że można nie drukować, ale niczego zmienić nie dam chyba, że coś jest rzeczywiście słabe.
Takie zasady w polityce nie obowiązują, żadna partia i żaden polityk na podobne „fanaberie” pozwolić sobie nie może. Gdy portale prawicowe pisały teksty na zamówienie… i tylko błagam, żeby nie wspominać o „niezależności’, robią to wszystkie redakcje, mnie zalewała krew. Zobaczyłem politykę zagraniczną PiS w pełnej „krasie” i poczułem się zgwałcony. Do tego osobliwego gwałtu szczególnie przykro się przyznać, bo to straszne frajerstwo. Bardzo długo wierzyłem, że sfera deklaracji, zwłaszcza ze strony Jarosława Kaczyńskiego jest rzeczywistością. Nawet nie grzech naiwności, ale skrajna głupota, polityczna dyskwalifikacja. Polityk to polityk, żaden kumpel, przyjaciel, starszy brat. W opozycji można sobie pozwolić na cuda wianki i dostrzegać wszelkie wady, na które przedstawia się złote recepty.
Życie na szczytach władzy szybko to weryfikuje i chociaż nadal wierzę (naiwność?), że Kaczyński nie wprowadził mnie w błąd, kiedy mówił, że chce Polski suwerennej, to dziś wiem ponad wszelką wątpliwość, że tu i teraz nie jest w stanie takiej Polski zbudować. Spójrzmy zatem na to wszystko tak zupełnie trzeźwo, bez honorowych uniesień biednego publicysty i tym bardziej bez pisania na zlecenie.

Jak to wygląda z perspektywy mędrca szkiełka i oka? Ostatnie decyzje PiS sprowadzają się do uległości, poddania się presji i nie da się żadnymi zaklęciami odczarować tej rzeczywistości. Polska dwa razy pokazała, że nie stanowi sama o sobie i co więcej została upokorzona, szczególnie przez Izrael i USA, KE to mimo wszystko inna bajka. Jestem gotów przyznać rację, że poza kwestiami honorowymi nowelizacja ustawy sądowniczej nie jest wielką katastrofą, spowalnia oczyszczenie sądów i to znacznie, ale mówienie o sztamie z najwyższą kastą jest grubą przesadą. Korekta ustawy o IPN w przeliczeniu na konkrety tym bardziej nie robi Polsce żadnej krzywdy, na razie nie płacimy tu niczym poza… honorem, niestety w fundamentalnej sprawie i to jest wyjątkowo parszywe uczucie. Tak to wygląda z czysto politycznego punktu widzenia, po ludzku chce się rzygać, ale wymiernych strat jeszcze nie widać. Obrazowo rzecz ujmując PiS dał ciała, rubla nie zarobił i być może nie miał innego wyjścia, jednak ciągle sreber rodowych nie przepił.
[Musze tu dodać, że socjalistyczny PiS żadnych „sreber rodowych” nie miał, poza zrabowanymi prawowitym właścicielom.
Mirosław Dakowski]


Co dalej? Po zdradzie, a dla mnie to jest zdrada, żyje się bardzo trudno. Zawiodłem się i do tego wyszedłem na idiotę, to musi boleć, jednocześnie pamiętam, że ciągle pływamy w brudnym basenie polityki. Granice się przesuwają, kiedyś było honorowo i idealistycznie, dziś zrobiło się realistycznie. Jaka jest nowa granica? Interes Polski! Jeśli PiS swoim dawaniem ciała doprowadzi do sytuacji, w której Polacy będą płacić Żydom i Brukseli, dalszych kompromisów nie będzie.
[To za późno, Kotek! MD]

Oddanie Polski w nową strefę wpływów jest brutalnym faktem, jesteśmy zdominowani przez trzy potęgi: USA, Izrael, UE. Z żadnym z tych gigantów nie jesteśmy w stanie skutecznie walczyć, ale to nie znaczy, że przesuwanie granic „kompromisu” może nie mieć końca. Dla mnie punkt krytyczny został przekroczony, oddaliśmy kawał suwerenności i teraz chciałbym wiedzieć, co z tego będziemy mieli. Proszę wybaczyć, jeśli chaotycznie przedstawiłem swoje racje, ale pierwszy raz piszę coś wbrew sobie i robię to wyłącznie po to, żeby nie dołożyć argumentów największym wrogom Polski. Coś pękło i już się nie poskleja, pozostaje walczyć o dom, skoro walka o honor zakończyła się gwałtem.


http://kontrowersje.net/szczere_wyznanie_zgwa_conego_wyborcy_pis

Za: http://dakowski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=22582&Itemid=100