Drukuj
Kategoria: Myśl Narodowa
Odsłony: 13669

Ocena użytkowników: 5 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywna
 
Pojęcie „ochrony życia” jest bardzo szerokie. Dla większości „ochrona życia” zawęża się do prawnego zakazu aborcji i eutanazji. Dla mnie, jak i dla wielu myślących podobnie, pojęcie to dotyczy również sprzeciwu wobec wszelkich form uderzających w godność życia ludzkiego. Propagowanie obrony godności życia ludzkiego jest przejawem postawy pronarodowej. Życie każdego Polaka jest czymś bardzo cennym. Naród Polski jest organizmem składającym się z wielu milionów komórek. Tymi komórkami są pojedynczy Polacy, poczynający swoje życie w łonie matki, a kończący żywot w chwalebnej śmierci. Sprzeciwianie się temu jest działaniem przeciwko narodowi. Każdy kto chce mordować innych Polaków dla własnej wygody jest antypolskim szkodnikiem! Tak samo odnosi się to do innych krajów, ale skupię się na „polskim punkcie widzenia”. Sama „ochrona godności życia” to więcej niż piętnowanie aborcji i eutanazji. Warto pod to zagadnienie podciągnąć niemoralne aspekty zapłodnienia „in-vitro”, klonowania, oraz legalizacji dystrybucji narkotyków bądź środków niszczących życie.

Wrogowie „ochrony życia” próbują w żałosny sposób skompromitować swoich przeciwników. Najczęściej robią to utożsamiając „zwolenników życia” z grupką „nawiedzonych pseudochrześcijańskich kaznodziei”, bądź „ślepych sług Watykanu”. Jest to oczywiście bzdura i perfidna manipulacja. Istnieją osoby niewierzące stające „po stronie życia”, oraz tacy co maszerują ku pamięci zmarłego papieża, a walczą o większe prawa do zabijania nienarodzonych. Idea „ochrony życia” ma nie tylko podłoże religijne, ale także pronarodowe. Zabijanie niewinnych własnych rodaków jest działaniem uderzającym w rozrost narodu. Jeśli chcemy mieć silny naród, który zdolny będzie przetrwać wszelkie przeciwieństwa, to nie możemy się zgodzić na celowe mordowanie naszych rodaków. Solidaryzm wymaga postawy pomocy potrzebującym. Musimy uświadomić naród, że „ochrony życia” leży naturalnie w ich interesie. Konieczne jest także przerwanie monopolu na organizowanie akcji promujących życie różnym „pseudochrześcijańskim kaznodziejom”, którzy jedynie ośmieszają ruch na rzecz godności życia. Inaczej większość ludzi będzie nadal postrzegać program „ochrony życia” jako przejaw „zacofania” i „pseudo-religijnej histerii”. Sam sprzeciw wobec zabijania niewinnych oraz bezbronnych ma podłoże moralne. Wywodzi się z naturalnego ludzkiego współczucia, bez względu na wyznawany światopogląd.

Program „ochrony godności życia ludzkiego” w szerokim rozumowaniu jest sprzeciwem wobec: aborcji, eutanazji, sztucznego zapłodnienia metodą „in-vitro”, klonowania, legalizacji sprzedaży narkotyków czy rozpowszechnianiu narzędzi do masowego zabijania na ogromną skalę. Przeciwnikami szeroko pojętego programu „ochrony życia” są głównie socjaliści i liberałowie (również ci uważający się za „konserwatywnych”). Propagują na przemian: aborcję, eutanazję, sztuczne zapłodnienie zabijające ludzi oraz walczą o legalizację używek depczących godność życia ludzkiego.

Na początek zacznę od omówienia niemoralnych aspektów aborcji. Aborcja encyklopedycznie definiowana jest jako „sztuczne przerwanie ciąży”. W rzeczywistości to bezwzględne morderstwo dla własnej próżnej wygody! Jest to czyn wysoce niemoralny, znacznie przerastający swoi łajdactwem pospolite morderstwo popełniane przez kryminalistów. Co ciekawe często zwolennikami aborcji (mordu niewinnego dziecka) są ludzie, którzy litują się nad zwyrodnialcami, poprzez sprzeciw wobec karaniu ich śmiercią! Aborcja jest najcięższym gatunkowo rodzajem morderstwa. Jest to zabicie niewinnego i nienarodzonego życia ludzkiego. Tak więc aborcja nie może być postrzegana jedynie jako „grzech wołający o pomstę do Nieba”, ale także jako ogromny występek przeciwko Narodowi i Państwu. Ludzie uważający się za patriotów, a popierający eksterminację ludzi będących przyszłością narodu, są zwyczajnymi obłudnikami. Wszyscy, którzy decydują się na aborcję, wykonują ją lub popierają, są nie tylko grzesznikami, ale antynarodowymi, anarchistycznymi szumowinami! Czy nie warto w obliczu powyższych argumentów sądzić aborcjonistów jako zdrajców? Nie tylko warto, ale nawet trzeba! Zwolennicy prawa do aborcji często posługują się argumentem „złej sytuacji materialnej kobiet”, bądź „ciąży będącej efektem gwałtu”. Jednak takie problemy są bardzo łatwe do rozwiązania. Dzieci przecież można oddawać pod opiekę do specjalnych placówek zajmujących się porzuconymi noworodkami. Jeśli takowych nie ma, to należy je zorganizować, i sprawa załatwiona! Ponadto stworzone w ten sposób zostaną nowe miejsca pracy dla tysięcy bezrobotnych. Istnieje także program pomocy nienarodzonym dzieciom taki jak becikowe, który należy koniecznie zwiększyć. Skoro istnieją domy dla porzuconych dzieci, to o co krzyk? Chyba, że rzeczywiście mamy do czynienia z krwiożerczymi strzygami, które pomimo alternatywy wolą dokonać morderstwa na niewinnym. Jest w tym też bandycki paradoks. Gwałciciel odchodzi często bez kary cielesnej, zaś niewinną osobę skazuje się na śmierć z powodu cielesnej rządzy zboczeńca. Aby to uleczyć ważna jest aktywna rola Państwa w „Programie Ochrony Godności Życia”. Formy pomocy mogą być różne, od organizacji domów pomocy, po dofinansowania rodzinne. Jako Polak dołożyłbym wszelkich starań w realizacji tego programu. Co to za państwo, co to za Naród, co zezwala na niszczenie własnej przyszłości? Ludzie krzyczący, że „becikowe to socjalizm”, czy „państwowe szpitale to socjalizm”, to głupcy oderwani od realiów życia milionów Polaków. Uświadomić sobie muszą, że w obecnej sytuacji materialnej, w jakiej stoją miliony Polaków, przez swoje hasła stają się wrogami „nienarodzonego życia”. Skazują oni liczne rodziny na brak zapewnienia im środków ważnych przy urodzinach dziecka, oraz na pozbawienie bezpłatnego miejsca do narodzin w zdrowych warunkach sanitarnych. Z tego wniosek taki, że każdy uważający się za patriotę, powinien z determinacją walczyć o to, aby całkowicie prawnie zakazać aborcji! Zakazać aborcji należy również z powodu potencjalnych zagrożeń w przyszłości. Przez legalną aborcję być może będzie usuwania jakakolwiek ciąża na zasadzie spreparowanego zaświadczenia o „chorobie płodu”. Mówiąc wprost może dojść do perfidnej eksterminacji narodu w wyrafinowany sposób! Mogą się niektórzy śmiać, ale czyż wichrzyciele i talmudyści przez legalizację aborcji na zachodzie nie doprowadzili do samowolnej eksterminacji narodów na zachodzie? Tutaj nie ma miejsca na kompromis! Kiedy chodzi o życie własnych rodaków, jest miejsce jedynie na radykalne działania w ich obronie!

Teraz poruszę wątek eutanazji. Eutanazja z kolei definiowana jest jako „przerwanie życia osobie cierpiącej bądź nieuleczalnie chorej”. Jest to „zabieg” zazwyczaj wykonywany z polecenia samego pacjenta przez lekarza. Eutanazja jest formą samobójstwa z własnej woli, tylko dokonanej rękami innego człowieka. W tym przypadku dodatkowo za własną śmierć obciążamy nie tylko siebie, ale i człowieka uśmiercającego „na życzenie”. Samobójstwo jest aktem słabości i porażki wobec przeciwności z jakimi musi się zmierzyć człowiek. Cierpienie w chorobie jest taką samą życiową trudnością, co porażka w walce, czy ukończenie medycyny (chyba, że ktoś ją lubi). Katolicyzm uznaje samobójstwo za grzech śmiertelny, gdyż jest zwątpieniem w sens cierpienia zesłanego przez Boga. Człowiek decydujący się na eutanazję dowodzi swojej słabości. Jeśli ktoś przegrywa z cierpieniem zgotowanym przez chorobę, to tym bardziej nie poradziłby sobie w ofierze dla Ojczyzny, która zsyła na próbę nie raz cierpienia wielokrotnie większe niż wszelkie epidemie. Dodatkowo upowszechnienie legalizacji eutanazji w przyszłości niosłoby za sobą poważne konsekwencje. Zdarzają się przypadki, że pacjent z przyczyn zdrowotnych nie może wyrazić słowami lub nawet gestami swojej woli. Wtedy o dokonaniu eutanazji decyduje za niego osoba trzecia, zazwyczaj rodzina. Niesie to za sobą pewne zagrożenie, dotyczące szczególnie majętniejszych ludzi. Mogłoby dojść do przypadków, że pod pretekstem eutanazji, bezwiednie uśmiercano by bliskich dla spadku, braku chęci opieki nad nim, lub innych korzyści materialnych. Wrogowie narodu, tacy jak talmudyści czy rewolucjoniści, mogliby wykorzystywać eutanazję jako narzędzie do likwidowania niepoprawnie myślących ludzi. Konsekwencje legalizacji eutanazji byłby więc tragiczne…

Teraz warto poruszyć kwestię „zapłodnienia in-vitro”. Metoda ta uwłacza godności życia ludzkiego. In-vitro, po łacinie oznaczające „w szkle”, jest definiowane jako badanie procesów życiowych w warunkach sztucznych, w próbówce. Zapłodnienie in-vitro z kolei, to proces polegający na sztucznym rozwoju zarodka poza organizmem matki (w szklanej próbówce). Jest to praktyka amoralna. Jest nie tylko „zabawą w Boga” polegającą na decydowaniu o powstaniu nowego życia. Stawiania również człowieka spłodzonego tą metodą w niezręcznej sytuacji, uświadamiając mu, iż nie jest zrodzony normalnie, ale „pochodzi z próbówki”. Człowiek zrodzony „in-vitro” będzie żył z niezależną od niego świadomością podrzędności, wynikającą z tego, że jest urodzony laboratoryjnie. Praktykom takim należy się przeciwstawić, ponieważ uderzają w godność życia drugiej osoby. Ponadto z patriotycznego punktu widzenia nie możemy pozwolić na tworzenie „rodaków drugiej kategorii”. Podobne argumenty dotyczą klonowania ludzi, czy eksperymentów na ludziach „in-vivo” (na żywym).

Legalizacja sprzedaży narkotyków również jest uderzeniem w godność życia ludzkiego. W większej perspektywie czasowej jest nawet uderzeniem w życie ludzkie. Środowiska liberalne propagując „wolny rynek dla narkotyków miękkich” stają się wrogie godności życia ludzkiego. Domagają się możliwości swobodnego handlu lekkimi narkotykami takimi jak marihuana, haszysz, a czasem też niektórzy roszczą takie prawa wobec LSD. Czym różni się zażywanie narkotyków „twardych” (amfetamina, heroina) od „miękkich”? Niczym, gdyż każdy narkoman zaczyna swój nałóg od marihuany lub haszyszu, potem dopiero sięga po mocniejsze środki. Legalizacja miękkich narkotyków niesie w perspektywie dłuższego czasu pogłębienie nałogu u ludzi uzależnionych. Nałóg napoczęty od zażywania lekkich środków, przeradza się w wymagający coraz to mocniejszych, które prowadzą do degradacji, a ostatecznie do śmierci organizmu. Narkotyki są sześciokrotne silniejsze w uzależnieniu i degradacji organizmu od papierosów. Spożycie jednego papierosa nie spowoduje szybkiego uzależnienia organizmu w przeciwieństwie do narkotyków. Nawet największy z palaczy czy alkoholików nie ląduje tak prędko na marginesie społecznym jak narkoman, który błyskawicznie traci samokontrolę. Narkotyki prowadzą w perspektywie dłuższego czasu do śmierci, stąd handel narkotykami nazywamy „handlem śmiercią”. Uzależnieni od narkotyków szybko spychają się na margines społeczny. Można takiej sytuacji uniknąć, poprzez surowe kary dla hodowców i sprzedawców narkotyków oraz innych środków silnie uzależniających (jak „dopalacze”). Konsekwencje legalizacji handlu narkotykami byłyby bez wątpienia tragiczne dla Polski. Pamiętamy jak przez pijaństwo upadła I Rzeczypospolita, więc strach byłoby pomyśleć co by spotkało Naszą Ojczyznę po rozpowszechnieniu narkotyków. Aktywiści żądający legalnej sprzedaży jakichkolwiek narkotyków stają się wrogami godności życia ludzkiego. Domagają się uprawomocnienia czegoś, co spycha ludzi na margines. Żądanie akceptacji dystrybucji środków degradujących organizm i prowadzących do śmierci, jest niczym innym jak żądaniem na rozpowszechnianie śmierci. Taka postawa niczym nie różni się od tej, domagającej się legalności aborcji w imię choro pojętej „wolności”. Biorąc pod uwagę powyższe argumenty można wyciągnąć wniosek, iż legalizacja sprzedaży narkotyków to antynarodowa dywersja podobnie jak aborcja! Czyż więc nie warto uznać za zdrajców i dywersantów lobbystów na rzecz handlu narkotykami? Oczywiście!

Zgubne w skutkach mogłoby być nadmierne rozpowszechnianie broni palnej (wielostrzałowej) na masową skalę. Strach byłoby pomyśleć, ile ofiar przyniosłyby szkolne kłótnie w Polsce, po nadmiernym rozpowszechnieniu takiej broni! W Stanach Zjednoczonych, gdzie broń palna jest bardzo łatwa do nabycia, a społeczeństwo niespokojne, rocznie ginie około 11 tysięcy osób w skutek ran postrzałowych. Dla porównania w Niemczech liczba ta wynosi około 300 osób, i to raczej w tureckich dzielnicach. Na terenie Polski roczna ilość ofiar broni palnej jest mi nieznana. Podejrzewam, że wynosi około setki. Każdy ma prawo, a nawet obowiązek do samoobrony. Jednak nie można z tym przesadzać, bowiem skutki pochopnego użycia broni zazwyczaj są nieodwracalne. Poza tym w ubogim społeczeństwie polskim na przywilej posiadania i utrzymania w pełni wyposażonej broni stać byłoby jeno antynarodowe „po-okrągłostołowe elity”. Dla narodu byłaby to kolejna bolączka. W obecnej sytuacji rozpowszechnianie broni palnej byłoby jedynie propagowaniem wykańczania się narodu! Ten, kto uważa się za „strażnika godności życia ludzkiego” powinien bez chwili namysłu sprzeciwić się handlowi śmiercią! Tak czynić powinni wszyscy narodowcy i prawdziwi konserwatyści, a nie liberalni, udawani pseudo-konserwatyści. Właściwie to dobrze siebie określają jako „konserwatywni liberałowie”, bo ich światopogląd jest daleki od prawdziwego konserwatyzmu. Lepszym rozwiązaniem byłaby większa powszechność broni białej, własnoręcznie zbudowanej oraz skałkowej. Wtedy broń używana byłaby rozmyślnie, i tylko wtedy, gdy byłaby naprawdę konieczna.

Ogólnie rzecz ujmując, ochrona życia jest pojęciem bardzo szerokim. Obrońcą życia i godności ludzkiej jest nie tylko wróg aborcji i eutanazji, ale przeciwnik klonowania ludzi, praktyk „in-vitro” czy wróg legalizacji wolnego handlu narkotykami oraz innymi środkami niszczącymi zdrowie i życie. Każdy kto uważa się za narodowca, konserwatystę czy katolika, powinien popierać program szeroko rozumianej „ochrony godności życia ludzkiego”. Inaczej jego tytułowanie się mianem „narodowca” czy „reakcjonisty” będzie jedynie pustym frazesem.

 

Z narodowym pozdrowieniem,

Piotr Marek

Za: http://wiernipolsce.streemo.pl/Community/71350,Blog_Wpis,Ochrona_zycia_jako_przejaw_postawy_pronarodowej__.html