Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

adamdoboszPrzypomnijmy sobie poglądy św. Tomasza na prawo własności. Istnieje pewien zasób dóbr, stworzonych przez Boga do ogólnego użytku wszystkich ludzi. Prawo natury nie daje nam wytycznych, jak te dobra dzielić. Właściwym źródłem przydziału dóbr na własność prywatną jest Prawo Pozytywne, ustanowione przez ludzi dla rozstrzygania zagadnień, nieobjętych ani Prawem Objawionym ani Prawem Natury. Przydział własności na rzecz poszczególnych ludzi powinien więc następować w myśl zasad, które umysł ludzki uzna za najbardziej odpowiednie.

Św. Tomasz uważa własność indywidualną za instytucję godziwą i celową, a to ze względu na własności wrodzone naturze ludzkiej. Właścicielowi przysługuje jednak tylko rola kapitana na okręcie powierzonym jego pieczy, a stanowiącym własność publiczną: ma on baczyć na porządek na statku i na właściwy kurs, ma wydawać wszelkie niezbędne zarządzenia i ponosić pełną odpowiedzialność; za to, zgodnie z zasadami sprawiedliwości rozdzielczej, należy mu się utrzymanie odpowiednie do jego stanowiska. Wszelkie inne korzyści z używania statku przypadają ogółowi ludzi.

Własność daje właścicielowi stanowisko społeczne, a równocześnie nakłada na niego obowiązek pracy. Pod tym względem właściciel nie różni się od pracownika najemnego, urzędnika czy robotnika. Im większa jego własność, tym wyższe jego stanowisko, tym bardziej społecznego charakteru nabierają jego obowiązki, tym silniej uwydatnia się jego rola jako powiernika społeczeństwa. W ustroju kapitalistycznym właściciel dysponuje swą własnością samowolnie; w społeczności katolickiej powinien się czuć sługą interesu publicznego. W myśl zasad sprawiedliwości rozdzielczej należy dać pewnej osobie o tyle więcej przy podziale wspólnych dóbr, o ile ma ona wyższy stan w społeczeństwie – uczy św. Tomasz  (Summa Theologica, 2 qu. LXI a. 1 ad 2).

Ocena użytkowników: 5 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywna

"W felietonie pod tytułem "Nowa endecja", dowiadujemy się, iż Prawo i Sprawiedliwość powiela formułę polityczną międzywojennej endecji. Każdy człowiek po przeczytaniu tych słów może jedynie zaniemówić przez tą olśniewającą myśl Pana Danka. Widać, iż "Myśli nowoczesnego endeka" innego, a równie uroczego Pana z koncesją nie odniosły planowanego skutku, a raczkujące jeszcze dziecko współczesnej endecji musi być ostatecznie zamordowane tu i teraz."


Od dawna zwykłem pisać, iż w dzisiejszych czasach polscy patrioci nie muszą zdejmować niemalże niczyich masek, gdyż większość koncesjonowanej opozycji prędzej czy później odkrywa się sama. Nie trzeba wiele czasu, a V kolumna na prawicy w końcu wypowiada się w temacie polityki zagranicznej, bądź pewnych kwestii historycznych i nam pozostaje jedynie tryumfalnie się uśmiechnąć, raz na zawsze obiecując sobie żadnej współpracy i choćby cienia zaufania wobec takich osób i organizacji. Nie potrzeba było wiele czasu, a również Pan Adam Danek uważający się za konserwatystę i monarchistę ostatecznie pokazał nam ileż w nim patrioty, a ileż... dzieciobójcy.

Ocena użytkowników: 5 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywna

Jest to artykuł  w którym staram się nakreślić wam, dlaczego dzisiejsza „elita” tak nienawidzi filozofii narodowo-demokratycznej-(endecja), która została wyłożona w opus magnum Romana Dmowskiego: „Myśli Nowoczesnego Polaka”. 

Już od dawna ukazują się artykuły stawiające w kłamliwym świetle Romana Dmowskiego i Endecję,dlaczego właśnie salony polityczne przemilczają fakt wogóle istnienia największej siły politycznej w historii Polski,dlaczego opluwają.Artykuły tego typu ukazują się niby w patriotycznych czasopismach,które promują propagandę Ukraińską i wychwalają neo-banderowców,czego byli świadkami moi członkowie na pseudo spotkaniu patriotycznym w miejcowości Czaniec.
Do tego już dochodzi że członkowie naszej organizacji o profilu Endeckim zaczynają mieć wątpliwości a mieć ich nie powinni.

 

                 Za Jedwabne,za Endecję przepraszamy!

Ośmielam się zabrać głos w dyskusji na temat przeprosin, chociaż zdaję sobie sprawę z moich dwóch ułomności z tą kwestią związanych. Po pierwsze nie śledzę całej tej kampanii, bo wydaje mi się ona być sztucznie sterowaną i przez to nużącą czy też nudną po prostu. Przepraszam czytelników, że dałem się wciągnąć i zanudzam tym „obżydliwym” tematem. Po drugie, nie jestem teologiem, a temat jest wybitnie teologiczny, bo oprócz Polaków i Żydów dotyczy też Pana Boga, chyba że przyjąć, że Pana Boga nie ma, albo że bogiem jest naród żydowski. Pierwszy wariant zapowiadał już sam Pan Jezus stawiając pytanie „czy Syn Człowieczy znajdzie jeszcze wiarę, gdy ponownie przyjdzie” (cytuję z pamięci). Niestety (wyrażając się dyplomatycznie) wiara i odwaga naszych biskupów bardzo osłabła od czasów Prymasa Wyszyńskiego. Cóż na pewno limit cudów i świętych dla Polski powoli wyczerpuje się. Tak całkiem źle jednak nie jest, polscy biskupi wiarę zachowali i nie grozi nam, że ogłoszą, że bogiem jest naród żydowski, chociaż niektórzy z nich głosili kiedyś herezję o dwóch drogach do zbawienia. Za biskupów módlmy się, ale nie bójmy się reagować i mówić prawdę, gdy zaczynają głosić jakąś nową, inną „ewangelię”.

Ocena użytkowników: 5 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywna

W kontekście dyskusji na temat przyjmowania imigrantów z Afryki i Azji oraz braku rozwiązania kwestii repatriacji Polaków ze Wschodu, warto przypomnieć ponadczasowe słowa kardynała Stefana Wyszyńskiego, Prymasa Tysiąclecia. Gdy „postępowcy” krzyczą o otwartości, choć nie chcą przyjąć przybyszów do swoich domów, wielki kapłan i Polak przypomina o właściwej hierarchii celów i dążeń:

Nie oglądajmy się na wszystkie strony. Nie chciejmy żywić całego świata, nie chciejmy ratować wszystkich. Chciejmy patrzeć w ziemię ojczystą, na której wspierając się, patrzymy ku niebu. Chciejmy pomagać naszym braciom, żywić polskie dzieci, służyć im i tutaj przede wszystkim wypełniać swoje zadanie – aby nie ulec pokusie „zbawiania świata” kosztem własnej ojczyzny.

Przypomina mi się tak wspaniale przedstawiony w powieści Gołubiewa „Bolesław Chrobry” i Parnickiego „Srebrne orły” fragment. Oto cesarz Otto III kusi Bolesława Chrobrego, czyni go patrycjuszem rzymskim i chce go ściągnąć do Rzymu. Ale król nie dał się wyciągnąć z Polski, z ubogiego Gniezna, na forum rzymskie. Został w swoim kraju, bo był przekonany, że jego zadanie jest tutaj. Naprzód umocnić musi swoją ojczyznę, a gdy to zrobi, pomyśli o innych, o sąsiadach. Niestety, u nas dzieje się trochę inaczej – „zbawia” się cały świat, kosztem Polski. To jest zakłócenie ładu społecznego, które musi być co tchu naprawione, jeżeli nasza Ojczyzna ma przetrwać w pokoju, w zgodnym współżyciu i współpracy, jeżeli ma osiągać upragniony ład gospodarczy. Nieszczęściem jest zajmowanie się całym światem kosztem własnej Ojczyzny.

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
Przysięgam słowem honoru stać i trwać na straży idei Obozu Wielkiej Polski, być posłusznym rozkazom władz obozu, z godnością nosić jego znak "Miecz Chrobrego", a wszystkie siły, nawet życie, złożyć w ofierze dla dobra Wielkiej Polski.”
(S. Rudnicki, dz. cyt., s. 28-30. )

W momencie swych narodzin u schyłku XIX wieku polska myśl narodowa miała niewątpliwie charakter laicki.
Przełom w dziejach polskiego nacjonalizmu nastąpił w 1926 r., z chwilą założenia przez Dmowskiego Obozu Wielkiej Polski, którego młodzi aktywiści wnieśli do ruchu narodowego zupełnie nową jakość. W 1927 r. w ramach serii programowych wydawnictw OWP ukazała się broszura Dmowskiego „Kościół, naród, państwo”, gdzie padły pamiętne słowa, że katolicyzm nie jest dodatkiem do polskości, ale jej istotą. Od tego momentu idee polityczne polskich nacjonalistów zostały ściśle podporządkowane zasadom wiary katolickiej – katolicyzm stał się ich „monoideą”, jak to później określił o. Józef Maria Bocheński (1902-1995). Stawiali oni ruchowi za cel budowę ustrojowego, społecznego i ekonomicznego porządku opartego na filozofii św. Tomasza z Akwinu. Demokrację i liberalizm odrzucono ze względu na ich nietolerancję wobec prawdy i niedbałość o wszystko, co pozadoczesne; zastąpił je sformułowany przez młodych narodowców ideał Katolickiego Państwa Narodu Polskiego. W miarę krystalizowania się nowego oblicza ideowego obozu coraz bardziej w prawo przesuwał się program Stronnictwa Narodowego – utworzonego w 1928 r. w miejsce rozwiązanego ZLN – zwłaszcza odkąd w 1935 r. pełnię władzy uzyskali w nim popierani przez Dmowskiego tzw. młodoendecy. Wymowny wyraz ducha, jaki owładnął ruchem stanowiły ślubowania, jakie młodzi działacze SN pod przywództwem Witolda Nowosada zbiorowo złożyli w 1936 r. na Jasnej Górze. Z tych samych przemian duchowych wyrósł narodowo-radykalny nurt polskiego nacjonalizmu, reprezentowany przez powstały w 1934 r. Obóz Narodowo-Radykalny, a następnie jego odłamy: ONR-ABC oraz Ruch Narodowo-Radykalny (zwany Falangą).