Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

To jest naprawdę zadziwiające. Nie dla mnie, bo ja wszystkie rozumy przecie pozjadałem ;)
Psychotechnika w ogłupianiu społeczeństwa polskiego ( i nie tylko przecież polskiego) ma się świetnie. Podprogowe wysyłanie sygnałów (na przykład), który fanatyk jest cacy, a który bee, działa bezbłędnie. Gdyby nie stopień spustoszeń w mózgach młodych (choć nie tylko młodych) ludzi - to byłbym pod tak zwanym wrażeniem. Bo to rzeczywiście niesamowite. Grupka ludzi ustala , a następnie rozpowszechnia przez najpotężniejszą broń masowego rażenia w historii ludzkości, czyli poprzez maintreamowe środki masowego przekazu, jakiś imperatyw, kalkę myślową, dogmat, hasło, i 90 z hakiem procent ludzi łyka to, jak głodne pelikany rybę. I najśmieszniejsze, że wszyscy ci zdalnie sterowani uważają, iż to ich własne przemyślenia i własne zdanie! To się nazywa robota zawodowców!
Nieco to przypomina dyktaturę mody. Niby każdy ubiera się jak chce i jak lubi. Niby. Ale spróbujcie nie poddać się konwenansom aktualnie obowiązującej mody! Spróbujcie wyjść na ulicę w spodniach dzwonach, koszulce non-iron. Panie jako zdecydowanie wrażliwsze w tej materii i dużo bardziej podatne na stadne dyktaty względem aktualnej mody - niech tylko założą okulary słoneczne z lat, powiedzmy , sześćdziesiątych... I wtedy po reakcji tłumu, porozmawiamy o własnych wyborach, o tym, na ile jesteśmy sobą, a na ile jesteśmy więźniami konwenansów i wciskania nam jedynego, aktualnie obowiązującego wzoru...


Dokładnie z takim samym dyktatem, mamy do czynienia względem narzucanych nam postaw, kierunku odbierania sygnałów, osądami innych. Dokładnie tak samo się czuję, gdy piszę, że mohery to też ludzie. Że też mają swoje wierzenia, że też są istotami czującymi, posiadającymi ludzkie cechy, że nie zrobili w sumie niczego złego. W poprzednich wpisach ująłem się za grupką ludzi, którzy bronią krzyża. Wszyscy wiedzą o co chodzi, więc nie będę rozwlekle objaśniał. Jakoś tak niewielu czytających chciało lub nie potrafiło zauważyć w mojej pisaninie - ludzki aspekt tej afery. Tak niestety, ale większość ludzi, nawet czytających mojego bloga, jest przeprogramowana. Dla nich to nie ludzie ci pod krzyżem. Z modlitwami, na kolanach, z różańcami. To fanatycy. To rydzykańci. To gorszy rodzaj człowieka(?). Łatwy cel dla bydlątek. Bo sobie zasłużyli. Bo co taka babcia zrobi zdrowemu, napakowanego bysiowi , szturchającemu ją czy wręcz przewracającemu. Może mu nakrzyczeć. I wtedy kamery w ruch. 'Patrzcie jakie te katole agresywne'. Można zaatakować ich wierzenia i obrzędy. Można sprofanować ich symbole. I czekać, aż któryś z grupy nie wytrzyma. I włączyć kamery. 'patrzcie jakie te katole obraźliwe epitety wyrzucają z siebie. Ile w nich nienawiści i zacietrzewienia...'. Można i tak. Prawda jakie to proste? Zaatakować starych, prostych ludzi i pokazać, kto tu jest ten zły...

 

Ten sam schemat był do znudzenia stosowany wobec Lecha Kaczyńskiego. Mendia pokazywały go zwykle rozeźlonego, poirytowanego, zniecierpliwionego. Nie chodzi o to, że taki nie bywał, czy żebym go darzył jakąś atencją ( bo przecież niejednokrotnie krytykowałem i to dość ostro nie jego, ale w przeciwieństwie do paligłupa, jego posunięcia i decyzje). Chodzi o stopień zmanipulowanie mendiów, że TYLKO takie wizerunki byłego prezydenta mogły się w maintreamie pojawiać. Przez szacunek dla zmarłej , nie wspomnę o kreowanym wręcz przeciwnym wizerunku Marii Kaczyńskiej, bo to co jej zrobiono, to zwyczajne, ordynarne świństwo... I zrobiło to niby-feministyczne środowisko postępowców i tolerastów...
Dajecie się na to nabierać? Wasza broszka. Ale to świadczy o was. Nie o mnie. Nie o tych fanatykach pod krzyżem..
Już z litości dla niektórych, pominę zupełnie aspekt szacunku dla osób starszych. Tak zostałem wychowany, w czasach, gdy jeszcze rodzice dzieci wychowywali. Gdy jeszcze rodzice mówili swoim dzieciom co dobre, a co złe. Co należy, a czego nie wolno. Antyczne niemal czasy. Czasy, gdy rodzice byli dla dziecka autorytetem... Inną sprawą jest kwestia naszego humanitaryzmu.
Cóż jakie czasy, takie autorytety. Teraz rodzice zostali już sprowadzeni do roli bankomatu kieszonkowego, a funkcje wychowawcze przejmuje powoli Państwo, czyli niewrażliwi, źle lub wcale niewychowani gnomy, pozbawieni cech ludzkich urzędasy, z programem do zrealizowania. Czyli do takiego zaprogramowania gówniarzerii, jaką dostaną wykładnię z Ministerstwa Prawdy Jedynej Aktualnie Obowiązującej...

Wracając do kwestii fanatyzmu. Oczywiście mendia (dla uproszczenia całego mainstreamowego Ministerstwa Manipulacji będę posługiwał się takim uproszczeniem) wykreowały jeden rodzaj fanatyka. To najczęściej stary, bezzębny staruszek wykrzykujący jakieś slogany o żydach, diabłach czy ogniu piekielnym. Koniecznie, of course, z różańcem czy plakietką Matki Boskiej czy jakimś świętym gdzieś tam wpiętym. To jest ich cel. Dla was podrzucony. Namierzony, storpedowany, zatopiony. Widz ogłupiony, zatopiony.

Teraz. Kwestia gradacji. Mendia wciskają kit, jakoby ci biedni, starzy fanatycy swojej wiary są największym zagrożeniem naszej cywilizacji. Bo. Będzie inkwizycja, zapłoną stosy, będziecie siłą zaganiani do kościoła na sumę, bo będziecie pod karą chłosty musieli się 5 razy dziennie modlić w kierunku Watykanu. Każdy kto dał sobie taki kit wcisnąć, powinien tę kwestię wygłosić przed lustrem i spojrzeć sobie głęboko w oczy...
Prawda jakie nośne zagrożenia? Jakie wiarygodne? Jakie prawdopodobne? I co, dumni z siebie jesteście, że dajecie się nabierać jak małe dziecko hochsztaplerom mendiów? Niby wykształceni, inteligentni ludzie... Obciach, po prostu ordynarny obciach, że dorośli, inteligentni ludzie dają się na taki chłam łapać!
Jako przykłady okrutnego fanatyzmu podaje się fanatyków krzyczących, że prędzej zginą niż pozwolą ruszyć ten krzyż. To fanatyzm, oczywiście.
Tylko że. Kilka lat temu budowa autostrady A4 został zablokowana na jakieś kilka tygodni, bo ekoterroryści ( w tym jedna aż z Australii przyleciała) przykuli się łańcuchami do drzew i ani myśleli ustąpić. Też wołali, że prędzej zginą niż pozwolą na wycięcie jakichś tam drzew czy jakąś sowę ochronić czy pasikonika. Podobne sceny były udziałem tychże ludzi na Suwalszczyźnie.

Ale tu nie usłyszeliście, ani nie przeczytaliście nigdzie w mendiach o fanatykach. Jedynie o szlachetnych w swym poświęceniu ekologach. Prawda? Proszę to teraz sobie zestawić. Tu fanatycy przywiązani do swoich zasad i tu. I tu chcą zginąć za jakieś swoje symbole i tu. Czemu jedni mają lepszą prasę, są wręcz gloryfikowani, mimo, że przynoszą swymi akcjami nie tylko opóźnienia pewnych projektów, ale i wymierne straty finansowe dla inwestora. A mimo to są mile widzianymi aktywistami. Dlaczego? Bo są przeważnie młodzi? Bo są wykształciuchami? Bo to fanatyzm pozytywny? A czemu inni są odsądzani od czci i wiary. Bo są starzy, brzydcy i tradycyjni? Czemu jednych się wywyższa, a innych poniża? Za to samo!!!
Fanatycy płynęli z pomocą terrorystom z Hamasu. Wiedząc co ich spotka, Izrael wcale się przecież nie krył, że za żadną cenę nie dopuści tej flotylli do Gazy. Czyż nie fanatycy? Że co, że w szczytnej sprawie? Dla jednych w szczytnej, dla innych wręcz przeciwnie. Jeden fanatyzm bee, drugi fanatyzm cacy. Lewacki fanatyzm zawsze jest przecież cacy. Prawda? Na tym ten myg polega, moi 'światli adwersarze'. Dajecie się podejść lewakom i ich politrukom w randze dziennikarza, jak pijany harcerz w lesie...

Jeden ze statków tej flotylli zwał się Rachel Corrie. To od nazwiska pewnej amerykańskiej aktywistki. Aktywistka jakichś lewackich członków z ramienia, jakiejś terrorystycznej organizacyjki , dla niepoznaki i zmylenia przeciwników zwanej praw człowieka. Otóż ta 'święta' aktywistka została świętą dla swych wyznawców , czyli wielbicieli beżowych terrorystów, za sprawą rzekomego rzucenia się pod izraelski buldożer burzący coś tam w Gazie. Wzniesiona na sztandary lewackiego panteonu męczenników. Przecież to nic innego niż fanatyzm czystej wody. Czemu mainstreamy się z niej nie nabijają? Nie robi sobie jaj hołota? Nie stukania się w czółko? Bo to lewuska była! Tu już mainsteamowa nienawiść do fanatyków nie obowiązuje. Pominę już aspekt, że jej śmierć była najprawdopodobniej przypadkowym wypadkiem, z którego zrobiono spektakl. Ale ja nie o tym tym razem, tylko o czczeniu jej jako fanatycznej bojowniczki, bo tu już nie ma kompletnie znaczenia, o co...

Bo w tym zręcznym wariactwie chodzi tylko o to, że jesteśmy wszyscy podświadomie bombardowani wirtualnym widzeniem świata. To coś jak  'Matrix'. Wciska nam się w podświadomość czarno-biały świat, wykreowany przez cynicznych graczy z sobie znanych powodów. W tym rysie - fanatyk zły i niefanatyk dobry. I część z nas daje się na te plewy złapać, a co gorsza, łykając ten kit, mają pretensje do innych, odpornych na tą blagę, że też tego gówna nie łykają z takim impetem...

Niedzisiejszy

Za: http://zgryzliwy.blog.onet.pl/Odmienne-stany-fanatyzmu,2,ID412418011,n