Ocena użytkowników: 5 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywna
 
Kazanie księdza Międlara pod lupą prokuratury
 
Ks. Jarosław Gluziński
Warszawska Gazeta 22 – 28 lipca 2016 r.  KOMENTARZ TYGODNIA
 
16 kwietnia bieżącego roku, w 82. rocznicę powstania ONR, 400 działaczy tej organizacji uczestniczyło w uroczystej Mszy świętej, w czasie której ksiądz Międlar wygłosił kazanie, krytykowane głównie przez… lewackie media. W oparciu o biblijny fragment dotyczący niewoli egipskiej, kapłan wykazał tchórzostwo narodu żydowskiego. Następnie, odnosząc Pismo Święte do czasów współczesnych, wykazał jakiego postępowania winniśmy się wystrzegać, aby niewola nie stała się naszym udziałem. Wymieniając i konkretnie nazywając choroby trawiące Polskę i Kościół, podał dwa lekarstwa: intronizację Chrystusa oraz „narodowo-katolicki radykalizm”, będący swoistą „chemioterapią” dla trawionego nowotworem złośliwym Kościoła i narodu polskiego.
I właśnie tym kazaniem zainteresowały się organy ścigania. Prokuratura Okręgowa w Białymstoku tłumaczy, że dochodzenie nie jest prowadzone przeciwko osobie, a w sprawie. – W sprawie publicznego nawoływania do nienawiści na tle różnic wyznaniowych oraz publicznego znieważenia ludności z powodu ich przynależności wyznaniowej – mówi prokurator Alicja Derpołow z Prokuratury Okręgowej w Białymstoku.
Rzecz w tym, że postępowanie prokuratury zawsze na początku prowadzone jest „w sprawie”. W tym przypadku – tylko do czasu złożenia przez ks. Międlara pierwszych zeznań. Potem prawdopodobnie będzie już składał „wyjaśnienia” jako oskarżony o naruszenie art. 256 §1. KK w zw. z art. 257 KK, gdyż na ich podstawie – według informacji przekazanych przez wiceszefową prokuratury rejonowej w Białymstoku Anity Suchorowskiej – prowadzone jest całe postępowanie. Przepisy te głoszą:
- Kto publicznie propaguje faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa lub nawołuje do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2. (art. 256 § 1. KK) i Kto publicznie znieważa grupę ludności albo poszczególną osobę z powodu jej przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, wyznaniowej albo z powodu jej bezwyznaniowości lub z takich powodów narusza nietykalność cielesną innej osoby, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3. (art. 257 KK).
 
Zapewne prokuratura zarzuci księdzu Międlarowi antysemityzm. Dziwne, że tylko jemu. Kierując się tokiem myślenia prowadzącego postępowanie, sam autor natchniony księgi Wyjścia, a przecież z całą pewnością był nim Żyd, też był nietolerancyjnym antysemitą.
Sprawę jednoznacznie oceniają narodowcy.
- Ja, podobnie jak większość działaczy ONR, byłem obecny na tej mszy. Kazania słuchaliśmy naprawdę bardzo dokładnie i chociaż było powiedziane w faktycznie ostrych słowach, to naszym zdaniem nigdzie ramy prawne nie zostały przekroczone. – mówi Krzysztof Szałecki, rzecznik prasowy brygady łódzkiej ONR. I dodaje – Według nas, cała ta sprawa jest jedynie nagonką polityczną, która ma uderzyć w księdza Międlara i w nas, a być może szerzej – w środowiska nacjonalistyczne. Stoimy po stronie księdza Jacka nie tylko jako jego przyjaciele, ale też świadkowie tego kazania.
 
Czeka nas proces pokazowy?
Co ciekawe – podobne zdanie mają niektórzy prokuratorzy.
- Sprawa ma wyraźne znamiona procesu politycznego – komentuje sprawę jeden z prokuratorów z Dolnego Śląska.
 
Jeśli chodzi o Białystok, to nie udało mi się ustalić, który prokurator prowadzi postępowanie w sprawie treści kazania księdza Międlara. Anita Suchorowska, wiceszefowa Prokuratury Rejonowej Białystok-Południe, nie respektując podstaw prawnych, odmówiła podania jego nazwiska. Również białostocka Prokuratura Okręgowa, do zamknięcia tego numeru „Warszawskiej”, nie udzieliła odpowiedzi. Ale przynajmniej zapewniła, że informacja o prokuratorze prowadzącym postępowanie zostanie przekazana. Jeśli tak się stanie, na pewno poinformujemy o tym naszych Czytelników. O rozwoju sytuacji również.

Za: http://dakowski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=18444&Itemid=46



(...)Polska katolicki kraj. (?)

Statystycznie jesteśmy ciągle krajem katolickim, ciekawe jest tylko to, że katolickie wpływy na naszą rzeczywistość są coraz mniejsze, a przez to rodzaj polityki rządu wobec narodu polskiego, daleko odbiega od wzoru i ideału chrześcijańskiego państwa. Odczuwamy to na każdym kroku, tracąc pracę, pracując za grosze i bezowocnie. Zmienić nie można zbyt wiele bez drastycznej zmiany osób znajdujących się najwyżej w hierarchii społecznej — politycznych elit, systemu i polityki państwa.

Polskie elity są wyjątkową grupą społeczną, bo nie tak jak w innych krajach, posiadają wewnętrzną organizację, odrębność i silną więź.

Wybory, które powinny dawać narodowi możliwości zmian, tak naprawdę są wyborami między mniejszym i większym złem. (Często pewnie oszukanymi) Tak samo, jak w wielu krajach „zachodniego świata”, nie ma prawdziwej reprezentacji narodów. Narodowe elity, które gdzieś się pojawiają, są niszczone i zwalczane, przez kłamstwo, przekupstwo, intrygi czy wreszcie mordy polityczne. Sytuacja Polski wygląda dużo gorzej od innych krajów, ponieważ naszym największym nieszczęściem jest totalny brak polskich, narodowych elit politycznych!

 

Dziś jedynym ratunkiem jest odbudowa patriotyzmu i odbudowa pro — Polskich elit politycznych***.

Jak to zrobić?. Powoli z uporem i niespotykaną wytrwałością musimy odrodzić patriotyzm i Polskie narodowe partie, zdolne do działania, samoorganizacji, ceniące osiągnięcia cywilizacji łacińskiej i narodu polskiego.

+++

Jest w życiu, każdego wierzącego człowieka chwila, w której trzeba się określić, trzeba wybrać i opowiedzieć się po stronie Boga, lub po stronie życia bez niego.
Nie możemy być obojętni, nie możemy być letni, musimy być albo gorący, albo zimni.
Religijny człowiek, który jest tylko letni, nie może mówić, że jest człowiekiem wierzącym.
Musi być naprawdę gorący, by mógł liczyć, na życie wieczne.
Człowiek letni będzie wystawiany na wiele prób, zanim wybierze czy chce być tym gorącym, czy zupełnie zimnym. Przytaczam tę prawdę, znaną wszystkim katolikom, nie po to, by pisać o religii czy kościele, ale jest coś, bardzo uniwersalnego w tym, jak nas Bóg doświadcza, abyśmy mogli się określić i ratować.

Z tego przykładu nasuwa się wniosek, jak powinniśmy odnosić się do własnej Ojczyzny.

Bo jest czas w życiu każdego Polaka chwila, kiedy trzeba opowiedzieć się po stronie Ojczyzny,
lub po stronie życia bez niej. Nie możemy być letni w naszym stosunku do Ojczyzny, musimy być albo gorący, albo zimni. Polak, który jest letni, nigdy nie będzie Polakiem oddanym do końca swojej Ojczyźnie. Letnich Polaków mamy wielu i dziś oni sprawują władzę.
Letnich Polaków można poznać po ich czynach, ludzie ci miotają się między dobrem Ojczyzny a dobrem własnym. Często wybierając to drugie i zapominając o służbie, do jakiej się zgłosili.
Wystawiani są na wiele prób, muszą wybierać między Ojczyzną a własnymi korzyściami. Czasami na chwilę stają się gorący, aby uspokoić własne sumienie, a potem wracają do swojego letniego stanu, okłamując resztę, która w nich wierzy. Nigdy w Polsce nie będzie dobrze, jeśli ciągle wybierać będziemy ludzi letnich, a nie tych naprawdę gorących w swoich poglądach. Nigdy nie będzie dobrze, jeśli sami pozostaniemy chłodni na sprawy Ojczyzny. Jeśli sami nie potrafimy rozgrzać się do tego stopnia, aby letni mógł się od nas oparzyć. Nie będziemy wiedzieli kogo wybrać, bo gdy sami jesteśmy letni, ci letni wokół nas wydają się gorący, dzięki obietnicom, mowom i przyrzeczeniom, które tak łatwo można usłyszeć z ich ust.
To my musimy rozgrzać się tak mocno, aby było jasne, po której stronie stoimy, aby było wiadomo, że wybraliśmy Ojczyznę. Bo Ojczyzna jest nam potrzebna jak życie wieczne. Jest nam potrzebna, bo tylko w niej Polak jest prawdziwym Polakiem. Tylko w Ojczyźnie nie zginie nasza wspaniała historia, pisana krwią narodowych Bohaterów. Tylko w Ojczyźnie nasze dzieci mogą być rozgrzane do prawdziwego polskiego patriotyzmu. W Ojczyźnie tylko możemy modlić się w zgodzie z własną tradycją. Aby być naprawdę gorącym, trzeba znać prawdę, tylko z prawdy możemy wyciągać odpowiednie wnioski.
Prawda jest naszym sprzymierzeńcem, który obnaża letnich ludzi, letnie partie i letnie podejście do Ojczyzny. Prawdy, boi się tylko ten, kto ma coś do ukrycia. Przed prawdą nie można się ukryć, więc trzeba z nią walczyć, trzeba ją przeinaczyć, czy po prostu ograniczyć ilość tych, którzy tę prawdę głoszą. Szukajmy więc prawdy, która rozpali nas dla Polski. Jeśli zostaniemy zimni, będziemy jak ten zimny katolik, niezdecydowany czy żyje dla Boga, czy dla siebie. Stracimy Ojczyznę, tak jak on straci życie wieczne.

Utrata polskiej niepodległości


(...) Wiara jest niezbędna do naszego przetrwania..

Wiara naszych ojców, to powinien być odnośnik naszych zachowań i to, powinno być wyznacznikiem tego, co głosi nam się w katolickich mediach.

To Kościół Katolicki w naszej polskiej historii był motorem naszych walk i prób podniesienia się z kolan. To modły za Ojczyznę i patriotyczne wychowanie było początkiem wszystkich narodowych walk. My Polacy, zawsze w swojej historii nie tylko zaczynaliśmy walkę z głęboką wiarą zaszczepioną w Kościele, ale po zwycięstwie składaliśmy wota wdzięczności przed Bogiem w naszych Kościołach.
Najlepszym chyba tego przykładem jest Pomnik Najświętszego Serca Pana Jezusa w Poznaniu (nazwany także pomnikiem Wdzięczności lub pomnikiem Chrystusa Króla). Ten zniszczony przez Niemców (18 lub 19 października 1939 roku) pomnik, był wotum wdzięczności za odzyskanie przez Polskę niepodległości. To symbol naszej niepodległości i wdzięczności Bogu, który nie został odbudowany do dnia dzisiejszego, bo religijny jego charakter nie pozwalał na jego powrót do świadomości narodu Polskiego. Na ziemiach byłych trzech zaborów powstały pomniki wdzięczności za odzyskanie niepodległości. Odbudowano grób nieznanego żołnierza w Warszawie już 1946 roku. W Krakowie zrekonstruowano Pomnik Grunwaldzki w 1976 roku.

Pomnik wyrażający wdzięczność za odzyskanie niepodległości w zaborze Pruskim do dnia dzisiejszego nie został jeszcze odbudowany.**

Dziwnym trafem ten właśnie pomnik był najbardziej religijny i to on powstał w Poznaniu, więc na byłych ziemiach zaborcy najbardziej dla nas niebezpiecznego.

Jest jeszcze coś, co polski Kościół wnosi do naszej rzeczywistości, coś nie mniej istotnego niż posługa wobec Boga i ludzi. To nie tylko wychowanie dla Boga narodu polskiego i przekazanie wiary. Niewielu z nas potrafi dostrzec fakt, że po wojnie zostaliśmy pozbawieni własnych elit narodowych.  Elity, które potrafią myśleć i ocenić rzeczywistość po polsku powstały w Kościele najszybciej. Tylko to, że naród Polski potrafi w ważnych momentach swojej historii słuchać Polskich Kapłanów ratowało nas od zguby.

Niebezpieczne jutro.