Ocena użytkowników: 1 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
Warto też poprzeć stanowisko Porozumienia Organizacja Kombatanckich.

Kraków, 3 czerwca 2009

          Porozumienie Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie w pełni popiera inicjatywę Pani Marii Fieldorf-Czarskiej - córki generała Emila Augusta  Fieldorfa-"Nila", aby upamiętnić Żydów, którzy z narażeniem życia ratowali Polaków z rąk NKWD-UB i KGB-SB w latach 1939-1989, a szczególnie w okresie okrutnej sowieckiej okupacji Kresów oraz w pierwszym dziesięcioleciu po 1945 roku

          Podzielamy wyrażoną przez Nią opinię, że "należy podziękować wszystkim Żydom, którzy po wojnie pomagali polskim patriotom, prześladowanym i mordowanym przez sowieckie siły tylko dlatego, że chcieli Polski wolnej i suwerennej."

          Uważamy, że w podobny sposób powinny zostać także uhonorowane osoby innych narodowości (np. Rosjanie, Niemcy, Ukraińcy, Litwini), podejmujące ryzyko niesienia pomocy Polakom w okresie II wojny światowej i w następnych latach, w których dochodziło jeszcze do wielu okrutnych morderstw i aktów prześladowania ludności polskiej na dawnych Kresach. Z taką myślą noszą się od pewnego czasu kresowianie oraz ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski.

Ocena użytkowników: 5 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywna

Dr Lucyna Kulińska jest historykiem i politologiem, autorką książki Dzieje Komitetu Ziem Wschodnich na tle losów ludności polskich Kresów w latach 1943-1947, t. 1 i 2, Kraków 2002, 2003. Ponadto wraz z Adamem Rolińskim wydała pracę Antypolska akcja nacjonalistów ukraińskich w Małopolsce wschodniej w świetle dokumentów Rady Głównej Opiekuńczej 1943-1944, Kraków 2003, w przygotowaniu są kolejne tomy poświęcone zbrodniom popełnionym na Polakach - mieszkańcach województw południowo-wschodnich w latach 1942-1944. Opracowała także relacje dziecięcych świadków zbrodni i wydała je w tomiku Dzieci Kresów. Przygotowuje pracę poświęconą stosunkom polsko–ukraińskim w ostatnim 10-leciu II Rzeczypospolitej. Jest autorką wielu książek historycznych, zbiorów dokumentów oraz artykułów naukowych i prasowych.

Poniższy artykuł rozpoczyna cykl artykułów pt. „Holocaust Wschodu” (Polski)

Kiedy historię piszą politycy...

 
Rozmowa  dziennikarza Rafała Zgorzelskiego z dr Lucyną Kulińską  -  historykiem

W artykule „ Nie tylko Wołyń” stwierdza Pani, że „uznając prawo innych narodów do upominania się o swoje krzywdy dopuściliśmy do przemilczania i zapominania tych, których polski naród doznał od swych sąsiadów i mniejszości etnicznych”. Na jakiej podstawie definiuje Pani swoje stanowisko? Czyżby komuś zależało na retuszowaniu historycznej prawdy?

Historia była niestety zawsze zakładniczką polityki. Mówi się nawet, że kto ma władzę nad historią, ten ma władzę nad światem. Można mnożyć przykłady pisania historii „na nowo” przez polityków i nadwornych historyków. Niestety, zbyt często oceny przeszłości feruje się zależnie od politycznych koniunktur... Proszę przejrzeć podręczniki, z których uczą się nasze dzieci - są niewątpliwie bliższe prawdy, niż te, PRL - owskie, jednak nadal pełne politycznie poprawnych półprawd. Ciekawe, ile jeszcze lat w książkach do języka polskiego będzie się kręcić, się nigdy nieistniejąca karuzela przy murze getta? Jak długo operację „Wisła”, która przerwała gehennę cywilnych mieszkańców Bieszczadów, nazywać się będzie „zbrodnią komunistyczną”. Proszę poczytać wspomnienia gen. Edwina Rozłubirskiego, który walczył z bandami UPA, a przekonacie się państwo z czym mieliśmy na tym terenie do czynienia - okrucieństwa baderowców wobec cywili nie ustępowały tym najstraszniejszym, wołyńskim. Bezlitosne gwałty, obcinanie kobietom piersi, wypruwanie płodów... Czym innym jest walka z regularnym wojskiem, czym innym pospolite masowe mordy na ludności. Ale do rzeczy.

 Kiedy kończyła się II wojna światowa, nikt nie miał wątpliwości, kto był sprawcą nieszczęść. Niemcy uderzając na Polskę zapoczątkowali cały łańcuch tragedii, które spadały kolejno na nasz kraj. Potem dołączyli Rosjanie. Tych dwóch odwiecznych wrogów i zaborców Polski naturalną koleją rzeczy i zgodnie z rozmiarami przewin, obarczono całą winą za martyrologię narodu polskiego. Niestety tylko jednego ze złoczyńców można było rozliczyć z przestępstw i ukarać.  Nie jest to jednak cała prawda o okupacji. Szereg przestępstw popełnili bowiem w kolaboracji z okupantami lub na własną rękę, obywatele polscy innych niż nasza narodowości. Owe zbrodnie usunięto z naszej zbiorowej świadomości na całe lata.  Nie muszę tłumaczyć dlaczego, bo każdy Polak starszego i średniego pokolenia to  po prostu wie. Pozostał więc obraz czarno-biały. Tak weszliśmy w lata 90- te. Tak jak wcześniej wygodnie było wszystkimi przestępstwami obarczać Niemców, tak z czasem, na fali dekomunizacji wszystkie pozostałe winy przypisano Rosjanom. Tymczasem w obrazie wojny i okupacji były półcienie. Obok esesmanów zdarzali się przyzwoici, współczujący Polakom Niemcy, obok okrutnych banderowców czy Kuszowych Widiłłów - ratujący Polaków z narażeniem życia zwykli Ukraińcy - sąsiedzi i krewni, byli też Polacy wydający Niemcom Żydów, a Rosjanom bunkry banderowców. Ale dzięki licznym źródłom, każdy historyk, a szczególnie zespoły badawcze, są w stanie odtworzyć rozmiary i wagę zjawiska, a tym samym wskazać konkretnych sprawców przestępstw, szczególnie, gdy są to zbrodnie ludobójstwa. Tymczasem, kiedy po latach wiele archiwów zostało otwartych, na przeszkodzie historykom stanęła ponownie polityka. Temat nierozliczonych zbrodni ukraińskich znowu stał się niewygodny, a brak wiedzy albo premedytacja zaczęły, wielu skądinąd inteligentnych ludzi, prowadzić na manowce... Niektóre fragmenty naszych dziejów zaczęto eksponować, inne zacierać,  ukrywać, manipulować. Co gorsza, pojawiła się maniera poniżania Polski i Polaków, a nawet obciążania ich nie swoimi winami. W tej sytuacji hasło „wybierzmy przyszłość” brzmi wyjątkowo fałszywie.

Ocena użytkowników: 1 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
Pojawiają się publikacje, będące relacjami świadków ludobójstwa ludności polskiej przez nacjonalistów ukraińskich spod znaku UPA w latach wojny i po jej zakończeniu. Była nawet objazdowa wystawa obrazującą metody torturowania ofiar, zmierzające do długich męczarni przed śmiercią.

Gdy w czerwcu 1941 r. Niemcy hitlerowskie napadły na ZSRR, na Podkarpacie weszli najpierw Węgrzy, wówczas sprzymierzeńcy III Rzeszy, którzy okupowali Stanisławów do 7 sierpnia tegoż roku. Krótkie, bo zaledwie miesiąc trwające rządy Węgrów, były okresem wytchnienia dla ludności polskiej przed trzyletnim koszmarem, jaki ją czekał po wejściu Niemców.

W gmachu sądu przy ulicy Bilińskiego rozpoczęło działalność gestapo. Dla Stanisławowa i dla całej ziemi pokuckiej nadeszły czarne dni grozy i lęku. Niemcy aresztowali czołowych przedstawicieli polskiej inteligencji, głównie nauczycieli. Pretekstem miało być rzekome „wysługiwanie się nauczycieli władzom radzieckim", czyli uczenie w latach 1939-41 w szkołach z polskim językiem wykładowym.
Akcje, rozpoczęto 3 i 9 sierpnia 1941 r. Aresztowania trwały aż do połowy grudnia, z pewnym nasileniem po Święcie Niepodległości 11 listopada, ale zdecydowana ich większość przypadła na  sierpień i  wrzesień 1941  r.

Ocena użytkowników: 5 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywna

"Był spokojny wieczór 11 maja.O 23-ej artyleria otworzyła ogień, i na całym froncie 8-ej i 5-ej armii rozpoczęła się ofensywa. Przez pierwsze 40 minut artyleria Korpusu wraz z artylerią całej armii zwalczała artylerię nieprzyjaciela. O godz. 23.40 gros ognia przeniesiono na stanowiska piechoty nieprzyjaciela. O 1-ej obie dywizje polskie ruszyły do natarcia. Piechota od samych podstaw wyjściowych,od chwili wyruszenia, szła w ogniu artylerii i moździerzy nieprzyjaciela, do którego w miarę postępów dołączały sie ognie broni małokalibrowych. Niemieckie ognie zaporowe były przygotowane, wypróbowane i ulepszane od wielu miesięcy. Baony 1-ej brygady strzelców karpackich zdobyły bastion wzgórza 593, podeszły pod Gardziel w kierunku na Massa Albanetta i walczyły o wzgórze-skałę 569. 5-a wileńska brygada piechoty wdarła się na grzbiet zwany Widmo. Zawzięta walka wręcz w skalistym, zarośniętym i pogmatwanym terenie, najpierw w ciemnościach nocnych, a potem za dnia, trwała do godzin popołudniowych." Do natarcia tego ruszyły świeże baony obydwu dywizji, podciągnięte uprzednio na masyw i przygotowane do walki. Zasadniczy plan natarcia pozostał bez zmiany. Uwzględniono wiadomości o nieprzyjacielu,jego ugrupowaniu, sposobie reakcji. oraz wysnuto wnioski z poczynionych doświadczeń. Baony ruszyły do natarcia tuż za ogniem własnej artylerii, bez oglądania sie na straty od min i pułapek. Dążyły do jak najszybszego przeskoczenia znanych już zapór ogniowych nieprzyjaciela. W tym dniu Korpus Polski zdobył grzbiet Widmo, wzgórze San Angelo, z wyjątkiem jego północnej części oraz wzgórze 593 i Gardziel. Na tym wyczerpały sie możliwości pierwszego dnia. Walki trwały dalej pomimo dużych strat po obu stronach,stan rzeczy nie zmienił się, rosło tylko wyczerpanie. Na następny dzień przygotowano dalsze natarcie przede wszystkim na San Angelo tj. w kierunku działania 5 Kresowej Dywizji Piechoty.

Ocena użytkowników: 4 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka nieaktywna
"Od kilku lat Rodzina Ponarska stara się o to, by w świadomości ogółu Polaków 12 maja stał się Dniem Ponarskim. Tego dnia, w roku 1942, litewscy oprawcy z Ponar dokonali największej egzekucji polskiej młodzieży."

Ponary - miejsce kaźni Polaków

W lesie koło Ponar pod Wilnem, w ogromnych dołach leżą szczątki ok. stu tysięcy osób - w większości mieszkańców Wileńszczyzny, obywateli RP, wymordowanych podczas okupacji hitlerowskiej w latach 1941-1944. Wśród nich - wiele tysięcy Polaków, którzy dobrowolnie podjęli konspiracyjną walkę o godność człowieka i wolność ziemi ojczystej.

Okres okupacji hitlerowskiej w Wilnie podczas II wojny światowej trwał od 1941 do 1944 r. Jako miejsce zagłady tysięcy obywateli Rzeczypospolitej Niemcy obrali ogromne doły w lesie koło osiedla Górne Ponary. W ramach holokaustu wymordowano tam ok. 70 tysięcy Żydów przyprowadzanych lub przywożonych z Wilna i okolicznych miasteczek. Zginęło również wiele tysięcy Polaków. Poza tym w Ponarach poniosła śmierć grupa Cyganów oraz litewscy działacze komunistyczni poprzedniego reżimu, jak również pewna liczba jeńców sowieckich, których na ogół grzebano w przypadkowych miejscach.

Doły śmierci


Ponary są szczególnym miejscem kaźni, bowiem rozgrywały się tu istne orgie bestialstwa. Dokonywały ich ochotnicze litewskie oddziały specjalne zwane Ypatingu Buriai, rekrutujące się głównie z paramilitarnej nacjonalistycznej organizacji Lietuvos Szauliu Sajunga - Związek Litewskich Strzelców (założony w 1918 r.) - stąd przyjęło się określanie ich szaulisami. Zasłynęli oni z wyjątkowego okrucieństwa. Byli wykorzystywani przez Niemców również w innych miejscach masowej zagłady, np. w Mińsku, w obozie na Majdanku. W dniach masowej eksterminacji, kiedy jednego dnia doprowadzano do Ponar nawet osiem tysięcy osób, wspomagały ich oddziały policyjne oraz Niemcy.