Drukuj
Kategoria: Warto przeczytać
Odsłony: 9621

Ocena użytkowników: 5 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywna
 

Książka siostry Michaeli (Z. Pawlik)
Wprowadzenie
Oficjalne publikacje dotyczące ideologii i programu New Age na Zachodzie poprzedziło pojawienie się sekt i nowych ruchów kulturowych, bojkotującej tradycyjną kulturę. Oto co na ich temat pisze ks. prof. Władysław Kowalak SVD1:
(1 Ks. prof. dr hab. Władysław Kowalak SVD, historyk religii i misjolog, wykładowca Akademii Teologii Katolickiej oraz Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie)
„Dwa ruchy kulturowych przemian wstrząsnęły cywilizacją Zachodu drugiej połowy XX w.: kontestacja i orientalizacja.
Rozpalająca nadzieję ludzkości utopia naukowego, technicznego i etycznego raju nagle ulotniła się po ‘olśniewających wyczynach’ techniki w czasie II wojny światowej – naukowa eksterminacja ludzi w obozach koncentracyjnych, gigantyczne zniszczenie w wyniku wybuchów bomb atomowych, niepowstrzymana eksploatacja środowiska naturalnego czy wreszcie załamanie się systemu  materialistycznego i ideologii ateistycznej, pogłębia jeszcze ten stan świadomości. Ludzkość, a przede wszystkim młode jej pokolenie, poczuła, że kultura pozbawiona innego wymiaru nie może być kulturą prawdziwie ludzką; tęskni za wieloma fenomenami, których brakuje w naszym świecie. Wydaje się, że religia - przynajmniej w najbardziej pierwotnym sensie tego słowa – zajmuje centralne miejsce w tych pragnieniach.
Od połowy lat 1950 pojawiły się wśród młodzieży Ameryki Północnej i Europy Zachodniej tendencje zrywania ze społeczeństwem i kulturą, które nie są w stanie dać jej szczęścia. Dla wielu młodych ludzi świata zachodniego epoki buntu erupcja ze środowiska nie mogącego zaoferować im żadnej sensownej perspektywy, stała się celem bycia i postępowania, życiową rzeczywistością. W naszym świecie nie ma szczęścia. Wyruszamy na jego poszukiwanie – napiszą w maju 1968 r. studenci paryskiej Sorbony na murach swej uczelni podczas niepokojów studenckich. Młode pokolenie rozpoczęło poszukiwania alternatyw: alternatywnych rozwiązań w stylu życia i bycia, alternatywnych hierarchii wartości, alternatywnych struktur społecznych i ekonomicznych, alternatywnej sztuki i muzyki, a także alternatywnej w stosunku do chrześcijaństwa, religii.

Poszukiwanie alternatyw nie jest niczym nowym, tego typu postawy spotykało się wśród młodzieży we wszystkich okresach minionych epok. Charakterystyczna jest jednak nie tylko liczba ‘alternatywistów’, lecz przede wszystkim miejsce, płaszczyzna, gdzie usiłuje się te alternatywy znaleźć
i gdzie szukający (ze swego punktu widzenia) rzeczywiście je znajdują: po drugiej stronie barykad – poza tradycyjnymi Kościołami chrześcijańskimi, a nawet poza krytykującymi Kościół wspólnotami religijnymi – w nowych ruchach religijnych, w religiach azjatyckich. Zjawisko orientalizacji duchowej kultury Zachodu przybrało nie spotykane dotychczas rozmiary i jest jedną z najbardziej charakterystycznych cech współczesnych przemian cywilizacyjnych i kulturowych.

Na czoło wysunęła się generacja bitowa w Stanach Zjednoczonych, skupiona wokół grupy zdolnych literatów (A. Ginsberg, A. Watts), którzy sprzeciwiali się naciskom racjonalnej interpretacji świata i stechnicyzowanej cywilizacji, występowali przeciwko zagrożeniom zagłady atomowej, a przeciwstawiali im ideał miłości bliźniego, pacyfizmu,aleteż i anarchizmu. Wtedy rozwinęła się (określona tak nieco później) antykultura, kontrkultura, subkultura czy ostatnio pojawiające się pojęcie kultura idiotów (używa tego określenia Carl Bernstein, ten który wykrył aferę Watergate), świadomie posługująca się w świecie chrześcijańskim tradycjami religijnymi poza chrześcijańskimi lub co najmniej na nie otwarta. Bitowcy fascynowali się religiami azjatyckimi, buddyzmem - zen i jego upodobaniami do paradoksalnych sformułowań, umiłowaniem natury i jej identyfikacją z Buddą, harmonią świata i przyrody w buddyzmie tybetańskim (tantryzm), co w ostateczności doprowadziło do odrzucenia przez pokolenie bitowców ‘purytańskiej’ moralności seksualnej głoszonej przez Kościoły chrześcijańskie.

Po generacji bitowej pojawił się w połowie lat 1960 ruch hippisowski – masowy ruch młodzieży północnoamerykańskiej pochodzenia mieszczańskiego, który przeciwstawiał się wszystkiemu co było odbierane przez niego jako społeczne narzucenie ról, zniewolenie władzą i posiadaniem, pogoń za sukcesami, mentalność konkurencyjna – to wszystko co zwykło się określać jako ‘american way of life’ (amerykański styl życia). Hippisi opowiadali się za własną subiektywnością, szukaniem i tworzeniem nowych form życia wspólnotowego i nowej ery, proponowali ‘kwiaty’ (narkotyki) zamiast broni pancernej i pokój zamiast wojny (reperkusje wojny wietnamskiej). Nie interesowali się racjonalnym rozwiązaniem problemów, lecz zmianą własnej świadomości, również w zakresie życia religijnego. W ramach stale powiększającego się zainteresowania religiami wschodnimi, szczególnymi względami darzyli hinduizm. W poszukiwaniu nowego, alternatywnego stylu życia rezygnują z komfortu, pieniędzy, przyjemności, wygodnictwa, zdobyczy technologii przemysłowej i jej wytworów.

Tęsknią za humanitarnym światem skromnego życia pod przewodnictwem guru, który wskazałby drogę, udzielił pomocy duchowej, rozbudził entuzjazm. Narkotyk wszedł do ich subkultury jako jej integralny komponent. A. Ginsberg oraz T. Leary, główni inspiratorzy stosowania narkotyków w celach religijnych, głosili psychodeliczną rewolucję światową i w narkotyku widzieli religię dwudziestego pierwszego wieku. Jednakże narkotyk stosowany bądź to jako środek prowadzący do religijnego przeżycia, bądź też jako środek poszerzenia ludzkiej świadomości i podświadomości, nieuchronnie prowadził również do katastrofy. Cena jaką musiały zapłacić ‘dzieci kwiatów’ była niezwykle wysoka: nie wyzwolenie, uwolnienie, szczęście i nowa era, lecz dramat duchowy i ruina cielesna stały u kresu tej błędnie obranej drogi, a same nowe religie zostały określone jako kulty destrukcyjne (destructive cults).

Pod koniec lat 1960 rozwinęły się nowe formy młodzieżowego protestu, nowa alternatywa. W Kalifornii powstał Ruch Jezusowy (Jesus-People). Dzieci Boże z Ruchu Jezusowego oferowały zawiedzionym, sfrustrowanym, wyniszczonym duchowo i somatycznie ‘dzieciom kwiatów’ pewną alternatywę: zamiast narkotyku nawrócenie, ponowne odrodzenie się, uwolnienie od wszelkiego rodzaju uzależnień. Dewizą stało się hasło: ‘Jezus jest największą przygodą’. Sukcesy były zaskakujące. Jezus stał się gwiazdą, supergwiazdą (Jesus-Superstar), przebojem rockowym. Imię Jezus nie schodziło z ust młodzieży, miała je wypisane na ubiorach. Motocykle, samochody tudzież inne pojazdy oklejone były hasłami zawierającymi imię Jezus. Jezus został przyjacielem młodych. Ale i ta alternatywa, wielobarwna i wielopostaciowa, od początku nie była słuszna i zasadna. Jezus-Supergwiazda stał się nie tylko przyjacielem młodzieży, lecz także jej kumplem, kamratem patrzącym przez palce na różne młodzieńcze ‘wyskoki’, które w rzeczywistości były poważnymi wykroczeniami moralnymi. Był to Jezus-koleżka, rozumiejący wszystkie słabostki, którego można poklepać po ramieniu, a nie Jezus, na którego imię powinno zginać się każde kolano istot niebieskich i ziemskich. Nie zdawano sobie sprawy, że Jezus Chrystus jest Panem, a nie kom-panem. Jezus Supergwiazda z ruchu Jesus-People z Jezusem Nowego Testamentu prócz imienia nie ma nic wspólnego.

Na początku lat 1970 rozpoczął się pochód religii młodzieżowych (Jugendreligionen), które wycisnęły głębokie piętno na religijnym proteście w następnym dziesięcioleciu. Paleta ich ofert była szeroka i rozległa, jednakże w centrum ich zainteresowania znalazła się medytacja, samorealizacja, samowyzwolenia i dalsze poszukiwanie prawdziwego szczęścia. Charakterystyczne w duchowości Wschodu dążenie do religijnego samodoświadczenia, wyzwolenia i odkrywania sacrum w człowieku, wysuwa się w religiach młodzieżowych na plan pierwszy. Zwrot od zewnątrz ku wewnątrz jest istotą religijnej alternatywy, jakiej dokonała młoda generacja w ostatnim dwudziestoleciu.
Po pochodzie hippisów na Wschód, odwiedzających szczególnie Indie w poszukiwaniu nowej duchowości, nastąpił pochód neohinduistycznych i postneohinduistycznych guru na Zachód, szczególnie do Stanów Zjednoczonych i Europy Zachodniej, a nieco później również Wschodniej, którzy stali się duchowymi przewodnikami i kierownikami w religiach młodzieżowych, kształtującymi serca i umysły młodzieży Zachodu. Walka o alternatywę duchową dotyczy umysłu, rozumu (‘mind’), intelektualnego myślenia: przez rytmiczne ćwiczenia oddechu (hata-joga), ascetyczną rezygnację  popędów (radża-joga), dystansującą filozofię (jnana joga) czy też pozornie bezsensowną gimnastykę intelektu prowadzącą myślenie do absurdu (zen). Młodzi szukają odrobiny spokoju i pokoju w swoim wnętrzu; przeszłość przyszłość nie mają żadnego sensu, liczy się tylko teraźniejszość, życie duchowe pod troskliwą opieką mistycznego przywódcy (guru).
Przesilenie w poszukiwaniu alternatyw religijnych w kręgach młodzieżowych nastąpiło pod koniec lat siedemdziesiątych.

W listopadzie 1978 r. światowa opinia publiczna została wstrząśnięta wiadomościami, jakie nadeszły z Gujany. Jim Jones, przywódca wspólnoty religijnej Świątynia Ludu, dnia 18 listopada wspomnianego roku w osiedlu Jonestown, w dżungli Gujany, podporządkowawszy sobie wspólnotę w sposób despotyczny, wymusił masowe samobójstwo przeszło 900 swych zwolenników, obywateli amery kańskich, przez wypicie napoju z trucizną. Tragedia rozeszła się szerokim echem w świecie. Po fali artykułów i rzeczowej krytyki w środkach masowego przekazu, jakie ukazały się w związku z tym wydarzeniem, poszukiwania alternatyw religijnych w Stanach Zjednoczonych i Europie Zachodniej wyraźnie zostały wyciszone, a zainteresowania duchowością wschodnią zdecydowanie zmalały.
Ale nie zmalały one w Europie Środkowej i Wschodniej, w tym także w Polsce, gdzie alternatywna duchowość wschodnia znalazła podatny grunt do rozwoju, przede wszystkim w środowiskach młodzieżowych. W ostatnich kilkunastu latach tradycyjną paletę religijno-mistyczną żywych w naszym kraju konfesji (katolicyzm, prawosławie, protestantyzm, judaizm) poszerzyły nowe, przybyłe z Zachodu, nieznane dotychczas opcje zarówno hinduistyczne (różne szkoły jogi, Ananda Marga, Międzynarodowe Towarzystwo Świadomości Kryszny, transcendentalna medytacja (TM), Neo-Sanyassi, Misja Boskiego Światła, Kościół Scientologii), jak i buddyjskie (zen w dwóch odmianach, buddyzm tybetański – tantryzm) oraz islamskie (sufizm,subud,bahaizm) czy pewna liczba wspólnot grupująca się wokół indywidualnych guru (np. Sri Chinmoy’a, występująca pod nazwą Komitet Pokoju im. Sri Chinmoy’a), nie mówiąc już o takich wspólnotach religijnych, jak Rodzina Miłości (lub: Dzieci Boże) Dawida Berga czy Kościół Zjednoczenia Sun Myung Moona oraz o znanych u nas z okresu międzywojennego szkołach ezoteryki europejskiej (teozofia,różokrzyżostwo, antropozofia).

Występujący w tych ugrupowaniach religijno-światopoglądowych synkretyzm duchowości wschodniej i zachodniej, chrześcijaństwa, hinduizmu i buddyzmu, nauki i pseudonauki, technik medytacyjnych i okultystycznych, samorealizacji i samoodnajdywania się, religii, magii i biznesu, żywej wiary i autentycznego mistycyzmu, a także tak bardzo modnej dziś ekskluzywności, rodzi możliwość relatywizacji oraz deprecjacji poszczególnych religii uniwersalistycznych. Bezkrytyczne zaś przejmowanie przez młodzież nowej ‘alternatywnej duchowości wschodniej’, w łączności z eksperymentowaniem środków psychodelicznych (np. LSD), prowadzącej do rozwoju nowych form i norm postępowania, najczęściej w imię miłości bliźniego, braterskiego dialogu i ekumenicznych spotkań, musi budzić niepokój i uzasadnioną obawę. Nowe w naszym kraju ugrupowania religijne pochodzenia orientalnego, powołujące się na ambitne cele przemiany jednostki, aby odnowić świat oraz zamiary znalezienia własnej drogi duchowości dla indywidualnej samorealizacji, dla osiągnięcia celów stosują metody wątpliwej jakości:

hamowanie myślenia refleksyjnego,stosowanie klisz blokujących myślenie, system zamkniętej logiki, a przede wszystkim postulat bezwarunkowego i bezwzględnego poddania się przywódcy (guru) we wszelkich normach  zasadach postępowania w życiu duchowym (i nie tylko).
W ostateczności ugrupowania takie niosą ze sobą realne, groźne niebezpieczeństwo depersonalizacji naszej młodzieży, nie zawsze dokładnie obeznanej z pozaeuropejskimi systemami filozoficznymii religijnymi. Dlatego książkę s. Michaeli, długoletniej misjonarki w Indiach (1967-1980), absolwentki Uniwersytetu Karnatak w Dharwad, gdzie prowadzone są badania najstarszych tradycji hinduistycznych, znającej neohinduizm w teorii i praktyce, powinni przeczytać nie tylko młodzież, lecz także rodzice, wychowawcy, nauczyciele, katecheci, pedagodzy i duszpasterze, ze szczególną uwagą  rozważnym zatroskaniem”.

Ks. prof. dr hab. Władysław Kowalak SVD,
misjolog i historyk religii

Czytaj więcej w formacie PDF

Czytaj więcej w formacie PDF

Za: http://www.rodzinapolska.pl/poznajprawde/archiwum/2009/983_1.pdf