Ocena użytkowników: 3 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

W przeddzień rocznicy śmierci profesora Plinio Correa de Oliveiry, przypominamy Państwu tekst Jacka Bartyzela, opublikowany kilka lat temu jako wstęp do biografii brazylijskiego myśliciela - książki "Krzyżowiec XX wieku", autorstwa prof. Roberto de Mattei.

Plinio Corrêa de Oliveira nie jest – dzięki Bogu – postacią zupeł­nie nieznaną w naszej ojczyźnie. Przed kilku laty krakowskie „Arcana” wydały jego opus magnum – Rewolucję i Kontrrewolucję, a w miesięczniku pod tym samym tytułem opublikowano jego Autobio­grafię filozoficzną. Mamy także pięknie wydaną – przez Stowarzysze­nie Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi – Drogę Krzyżową. Również w innych czasopismach („Pro Fide Rege et Legę”, „Punkt Widzenia”) i opracowaniach (Encyklopedia „Białych Plam”) czytel­nik polski znaleźć może fragmenty różnych prac „Doktora Plinio”, zwłaszcza niedocenionej subtelności wykłady z cyklu Środowiska -Zwyczaje – Cywilizacje, tudzież przyczynki mu poświęcone. Jedna­kowoż ukazanie się pracy profesora Roberta de Mattei wytwarza zupełnie nową jakość w polskiej recepcji dzieła brazylijskiego bojow­nika sprawy Chrystusowej. Przede wszystkim dlatego, że jest to bez wątpienia najlepsza i najpełniejsza, jak dotąd, monografia, jaką o Pli­nio Corrêi de Oliveira napisano – lecz nie tylko dlatego. Mamy tu bo­wiem do czynienia z czymś znacznie większym, niż tylko spełniającą wszelkie standardy warsztatowe rozprawą naukową, albo – z inne­go punktu widzenia – zajmującą vie romancée. Książka profesora de Mattei istotnie angażuje czytelnika, ale nie zaspokajaniem próżnej ciekawości tyczącej „sławnego człowieka”, lub choćby podniet inte­lektualnych. Przenika ona – chciałoby się rzec: „prześwietla” deli­katnym i czułym, a jednocześnie niezwykle precyzyjnym aparatem poznawczym i empatycznym – niezmierzone bogactwo myśli, czynu i duchowości człowieka, który żył na tym świecie, ale był nie z tego świata; który żył tak, jak by już mieszkał „w domu Ojca swego”.

 Swoją opowieść o „krzyżowcu XX wieku” prowadzi de Mattei w dopełniających się i systematycznie rozwijających, lecz ognisku­jących wokół stałego jądra osobowości bohatera, koncentrycznych kręgach tematycznych. W kolejnych rozdziałach poznajemy środo­wisko społeczne i kulturowe arystokracji São Paulo, a także burz­liwe tło polityczne Brazylii dawniejszej i współczesnej; wzrastanie oraz dojrzewanie młodego Plinia do rozpoznania sensu i specyfiki swojego powołania, zwieńczonego w pierwszym etapie służbą pu­bliczną w parlamencie oraz redagowaniem „Legionário”; jego dra­matyczną walkę o uratowanie Akcji Katolickiej przed ześliźnięciem się w lewicowy progresywizm; olśniewająco precyzyjną teorię re­wolucji i kontrrewolucji; wypracowanie dynamicznej i nowatorskiej formy współczesnego ruchu krucjatowego w postaci Stowarzysze­nia Tradycja – Rodzina – Własność; heroiczne zmagania o zachowa­nie wytyczonego przez Boskiego Założyciela kursu Łodzi Piotrowej, podmywanej zdradzieckimi prądami podczas i po Soborze Waty­kańskim II; wreszcie filozofię i teologię dziejów Corrêi de Oliveira – zarazem własną i oryginalną oraz zakorzenioną mocno w całej Tra­dycji katolickiej, a w szczególności w wizji zmagających się do kresu dziejów Dwóch Miast św. Augustyna i Hexameronu św. Bonawentury.

 

Trzeba podkreślić, że gdyby nawet książka de Mattei składała się tylko z pierwszych trzech rozdziałów, już stanowiłaby bezkonkuren­cyjne na naszym rynku wydawniczym kompendium wiedzy o Bra­zylii, jej historii, kulturze, życiu religijnym oraz oczywiście o samym bohaterze tego dzieła. Jakże bowiem nikłe miejsce w polskiej samowiedzy zajmuje ten największy przecież katolicki kraj na świecie! Cóż my wiemy o Brazylii, prócz kilku banalnych, szkolnych skoja­rzeń o ziemi trzciny cukrowej i kawy, albo – co gorsza – folderowych widokówek z orgiastycznego karnawału w Rio, kiczowatej telenoweli o „niewolnicy Izaurze” lub gazetowej, lewackiej politgramoty o złych „obszarnikach”, nędzarzach z podmiejskich faveli i ekoterrorystycznych wrzasków o niszczeniu puszczy Amazonii? A czyż lepszy jest stan świadomości nawet katolickich elit w naszym kra­ju, którym Kościół brazylijski kojarzy się na pewno nie z „Doktorem Plinio” czy biskupem de Castro Mayerem, lecz z nie-świętej pamię­ci „czerwonym purpuratem” Dom Helderem Camarą – ulubieńcem „postępowych” mediów, które z powodu jego prokomunistycznych sympatii wybaczają mu łatwo nawet wcześniejszą słabość do fa­szyzmu? Iluż ludzi w Polsce zna i pojmuje światopoglądowy sens obalenia Cesarstwa w 1889 roku przez ludzi wyznających antychrześcijańską ideologię pozytywizmu? Kto zna, już nie twórczość, lecz choćby nazwisko, „brazylijskiego Veuillota”, konwertyty Jacksona de Figuereidy? Kto u nas próbował przeprowadzić spokojny i uczciwy examen cńtiąue natrętnie wtłaczanej tezy jakoby źródłem biedy części Brazylijczyków – a przeto moralnym usprawiedliwieniem tzw. refor­my rolnej, w istocie wywłaszczenia i kolektywizacji – była rzekoma nieproduktywność latyfundiów, w kraju, w którym ponad 50 pro­cent areału ziemi i lasów zawsze należała do państwa!

Na te, i wiele innych pytań Czytelnik znajdzie wyczerpującą od­powiedź w książce profesora de Mattei. Będzie też miał radość odkry­wania bogatej, subtelnej, wytwornej kultury „sanpaulińskiej” belle epoąue, tego „brazylijskiego Paryża” w którym arystokratyczny ry­tuał uprzejmości, traktowanej jak liturgia, nie wykolejał się w zmy­słowość, lecz przeciwnie: był szczeblem umożliwiającym otwarcie się duszy na dar łaski i jej wspięcie się ku nadprzyrodzoności. Nie przy­padkiem Włoch de Mattei, a więc reprezentant innego, wspaniałego odgałęzienia cywilizacji łacińskiej, tak plastycznie umie odtworzyć ten cudowny fenomen świata romańskiego, którego Plinio Correa de Oliveira – arystokrata i wróg egalitaryzmu oraz pokorny niewol­nik Chrystusa i Maryi zarazem – był niepowtarzalnym uosobieniem, a który polega na szczególnej harmonii natury i nadnatury, woli i ła­ski; harmonii przejawiającej się w tym, że nadprzyrodzoność nigdy nie pognębia natury, tylko ją podnosi, a natura nigdy nie usiłuje zaj­mować miejsca transcendencji, lecz służy jej ozdabiając ją pięknem zmysłowym i zakorzeniając ją w doczesności.

Przecież jednak wspomniane zalety stanowią zaledwie przed­smak treści zawartych w książce, których radości poznawania nie bę­dziemy odbierać Czytelnikowi. Napomknijmy jedynie, czego może się spodziewać, i dzięki temu wzbogacić i odrodzić – kto wie? – nie tylko własny intelekt, lecz także własną duchowość. To na przykład wiedza o tym, dlaczego autentyczny katolik może być tylko na pra­wicy, ale nie byle jakiej, lecz tylko na „prawicy Boga”, prawicy Bo­skiego ordo i Boskiej caritas. To dogłębne rozpoznanie natury, warstw, faz i psychologicznego podłoża (nieuporządkowanych namiętności i pychy) szatańskiej rewolucji, a dzięki temu – uzbrojenie się w nie­zniszczalny pancerz wiary, dogmatu i doktryny kontrrewolucji. To odkrycie, w jaki sposób mądrościowa estetyka „miary, wagi i licz­by”, podług których Bóg stworzył świat, staje się drogą człowieka do Boga – Piękna Absolutnego. To pouczenie jak przetrwać ten strasz­liwy „Wielki Piątek” Kościoła, sprowadzony nań przez fałszywych proroków, co otworzyli okno, przez które wśliznął się „dym szatana” – w absolutnym posłuszeństwie Bogu, będącemu całą Prawdą, a jed­nocześnie w niezachwianym, lecz autentycznym posłuszeństwie wi­dzialnej hierarchii; autentycznym – to znaczy takim, które nigdy nie może przeczyć Prawdzie i dobru najwyższemu, czyli zbawieniu dusz. To uprzytomnienie sobie złowrogiej pułapki fałszywego ekumeni­zmu, jaką jest prowadzenie niekonkluzywnego „dialogu” oparte­go o relatywistyczną dialektykę równowartościowości cząstkowych „prawd”. To wreszcie przeniknięcie opatrznościowego wymiaru dzie­jów – historia salutis – i wyprostowanie błędnych ścieżek nazbyt do­czesnego millenaryzmu (który zwiódł nawet wielu świątobliwych chrześcijan, jak Joachim de Fiore), a odsłonięcie prawdziwie ortodok­syjnej apokaliptyki, w której odrodzona Christianitas średniowiecz­na, zapowiedziane w Fatimie „Królestwo Maryi”, nie będzie, bo nie może być, identyczne z Paruzją Chrystusa i Królestwem Bożym, lecz tylko jego wspaniałą zapowiedzią i przygotowaniem, po której jeszcze nastąpi czas ostatniej i największej próby – panowania Antychrysta.

Historia kontrrewolucji stającej do walki z niepoliczalnymi huf­cami Mordoru, z zastępami ziemskich sług Księcia Ciemności, ma wielu bohaterów. Zważmy jednak, że zazwyczaj działali oni na róż­nych polach, i bardzo często – niestety – czyny ich kłamały słowom, albo przynajmniej im nie dorównywały. Kontrrewolucja ma swoich wielkich „doktorów” – od de Maistre’a i Bonalda po Maurrasa (szcze­gólnie jaskrawy przypadek „dramatu duszy”, nazbyt może surowo przez Correę i jego biografa potraktowany). Ma swoich dzielnych żoł­nierzy i wodzów – od „woźnicy z Andegawenii” po generała Franco. Ma wreszcie natchnionych kapłanów i mistrzów życia duchowego – od ojca de Cloriyiere’a po ojca Pio. Nie znam jednak w całej histo­rii kontrrewolucji osoby, w której te trzy wymiary: wyborny intelekt, niezmordowany czyn i podniosła, mistyczna wręcz duchowość, spo­tkałyby się i złączyły w tak doskonałej harmonii, jak w „Doktorze Plinio”. To był „człowiek kompletny”, apostoł kontrrewolucji, w którego duszy była powaga Piotra, mądrość Pawła, i wizjonerstwo Jana; inte­lekt Doktora Anielskiego, słodycz Doktora Serafickiego i mistyczny żar Doktora Miodoustego. I na tym właśnie polega wyjątkowość tego niezwykłego bojownika Ecclesia Militans, która nas – słabych i błądzą­cych – może tylko w najwyższym stopniu zawstydzać. Także jako wyzwanie do podniesienia się z duchowej nędzy i brudu, w których tkwimy, i odwagi pójścia tą samą drogą.

Jacek Bartyzel


Książkę prof. Roberto de Mattei pt.: "Krzyżowiec XX wieku" oraz największe dzieło prof. Plinio Correa de Oliveira "Rewolucja i Kontrrewolucja" można kupić w Księgarni Kontrrewolucji na http://www.ksiegarnia.piotrskarga.pl