Drukuj
Kategoria: Warto przeczytać
Odsłony: 572

Ocena użytkowników: 5 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywna
 

„Nie bądzmy „pogańskim krajem z chrześcijańską przeszłością i chrześcijańskimi reliktami”.1



Wstęp

Świat dany nam przez Boga i ten, który mamy obecnie to nie do końca jest to samo. Bóg w historii świata, w czasie który nam podarował nieustannie pozwala nam kreować rzeczywistość. Tworzymy, budujemy i rujnujemy, bo żyjemy tak, jak gdyby to co mamy teraz, to było wszystko. To Bóg stworzył świat a my w jego planie mamy ogromny udział w jego tworzeniu. Każdego dnia, każdy z nas wpływa na rzeczywistość, kreuje wokół siebie mały świat i mamy swego rodzaju „moc i wolę” jego zmiany.

Wszystkie zmiany, a więc dobro i zło wszystko co tworzymy w tym świecie jest wynikiem naszych wyborów. Bóg w swej mądrości obdarzył każdego z nas siłą odróżnienia dobra od zła, poznania i oceny.

Tą unikalną mądrość nazywamy sumieniem. Mamy więc to co nam potrzebne, aby tworzyć rzeczy wspaniałe, sumienie jednak potrafimy zagłuszyć, zignorować i pominąć. Dziś życie na każdym kroku dostarcza nam narzędzi do zabijania głosu sumienia. Ktoś powiedział, że współczesny człowiek nie może być szczęśliwy, bo 90% wszystkich informacji jakie docierają do niego, to po prostu śmietnik.

Od początku świata od momentu jego stworzenia człowiek szuka Boga i pragnie jego obecności. Taka jest nasza naturalna potrzeba. Ta tęsknota za Bogiem jest czymś wyjątkowym i wynika z tego, że w raju poznaliśmy i doświadczyliśmy Jego opieki, dobroci i miłości. Nasze wybory były jednak inne i odrzucając Bożą opiekę wzięliśmy sprawy w swoje ręce. Po raju, kiedy człowiek sam zaczyna kreować swoją rzeczywistość ulegając wpływom zabójcy sumień, którego potocznie nazywamy diabłem, życie okazało się ciężarem i udręką a ludzie w swoich relacjach wyzbyli się współczucia i szacunku. W głębi serca każdego człowieka, pozostała jednak tęsknota i potrzeba Bożej nad nami opieki.


Byliśmy jednak zbyt słabi by oprzeć się i odrzucić tego, który potrafi nas od Boga odwrócić. Nie zostaliśmy sami, bo Bóg nie zostawił nas bezbronnych dał nam siłę, mądrość i pokazał nam, jakimi mamy być by go odnaleźć.

Jak kształtować siebie, jak wpływać na ludzi wokół nas, jak żyć. Tak powstał nauka, która nas uczy i formuje, daje nam mądrość poznania Boga, świata i nas samych. Tak powstała religia.

Religia

Każdy człowiek, który we współczesnym świecie żyje, miał z pewnością niejedną szanse, żeby przynajmniej kilkakrotnie usłyszeć lub spotkać się z którąś ze światowych „religii”. Jest tego dość sporo i to tworzy wrażenie, że „wszyscy modlimy się do jednego Boga” tylko każdy jakby na swój sposób. Nie ma nic bardziej błędnego, ale trzeba głębszej wiedzy i znajomości tych wierzeń, aby dojść do wniosku, że jest tylko jedna prawdziwa religia. Jestem szczęściarzem, że urodziłem się a Polsce, że zostałem wychowany i poznałem religię i Kościół Rzymsko Katolicki. Prawdziwy Kościół założony przez Boga, który Zrodził się z Dziewicy i Oddał życie na drzewie krzyża, pokazał nam, że jest znacznie więcej, niż tylko to co widzimy… że jest życie po śmierci.

Jego zmartwychwstanie stało się początkiem zmian na świecie, nowym startem, nową rzeczywistością. To zło, które Jezus przyjął na swoje barki, męka, śmierć i to jak Syn Boga zachował się w konfrontacji z tym złem, zrodziło nowy świat. Prawdziwy początek nowej ery.

Zmartwychwstanie zrodziło także religię, naukę dla nas jak żyć z Bogiem i innymi ludźmi.

Zakładając swój Kościół, zostawił nam siebie w Eucharystii, dostaliśmy wszystko co nam jest potrzebne, aby wiedzieć, jak powinien ten świat wyglądać.

Dzięki temu mogliśmy zbudować cywilizacje, która osiągnęła najwięcej ze wszystkich i powoli budowała systemy społeczne, które człowieka doceniają jako jednostkę, bez podziałów i prześladowań.

Cywilizacja personalistyczna, oparta na etyce chrześcijańskiej, prawie rzymskim i greckiej filozofii jak pisał Feliks Koneczny, czyli cywilizacja łacińska nie powstałaby bez religii i Kościoła Katolickiego.

Żyjąc w dzisiejszym świecie nie zdajemy sobie sprawy jak ogromny wpływ na nasze życie mają osiągniecia religii katolickiej. Zapominamy ilu ludzi, z którymi spotykamy się w codziennym życiu pod wpływem tej religii i cywilizacji, którą Kościół Katolicki zbudował zachowuje się lepiej wobec nas.

Nie widzimy często co tak naprawdę zawdzięczamy naszej religii i zbyt często pozwalamy by ją ktoś pomniejszał, lub bezczelnie atakował, nie myśląc, ile stracimy, jeśli wpływ naszej religii będzie pomniejszony.

„Kryzys Kościoła”

Wiedząc i pamiętając co Kościołowi i religii katolickiej zawdzięczamy, powinniśmy dla własnego dobra zadbać by nauka Jezusa głoszona w naszych świątyniach nie została wyparta przez żadne z innych wierzeń. Gdy zostanie wyparta nasza wiara, nie będzie pustki, ona nie istnieje!

Tak jesteśmy skonstruowani, że potrzebujemy religii, a ci którzy chcą nas pozbawić prawdziwej wiary mają dla nas gotowe scenariusze jej zastąpienia. Czasami spotykam ludzi, którzy wręcz obnoszą się ze swoja wrogością do naszego Kościoła i religii.

Najczęściej są to ludzie znający naszą wiarę powierzchownie, wyszukujący różnych faktów na poparcie swoich przekonań. Atak zaczyna się przeważnie obwinianiem Kapłanów i Kościoła za zbyt duże przywiązywanie wagi do strony finansowej i bogacenie się. Słyszałem też zdanie, że „Jezus przecież boso chodził i to co robi Kościół jest sprzeczne z Jego nauką”. Na końcu atakuje się samych Kapłanów tak bez żadnych zahamowań jakby każdy z nich był pedofilem lub gwałcicielem.

Ani jedno, ani drugie nie jest jednak prawdziwym obrazem rzeczywistości. Z tego co wiem Chrystus boso nie chodził a jego szata była jakaś wyjątkowa i przedstawiała znaczącą wartość, skoro nie chciano jej podzielić i rzucano o nią losy. Finanse Kościoła też nie powinny martwić ludzi niewierzących lub półateistów, którzy często mówią o sobie „wierzący niepraktykujący” bo to nie oni dają na jego utrzymanie.

 Ja osobiście nie chciałbym patrzeć na swojego Kapłana ubranego w biedne ciuchy, bo było by mi wstyd. Sam uznaje zasadę, że „wyższość intelektualną należy popierać materialną, inaczej traci na wartości”. Majątek Kościoła wierni budowali przez dwa tysiące lat, od dzielenia się własnymi majątkami w pierwszych jego wiekach do cotygodniowej tacy w dzisiejszych czasach. Z tego powodu nie chciałbym by to dobro zostało roztrwonione, bo ktoś ma chęć na te majątki.

Ks. Mateusz Gaudron FSSPX  w „Katechizm o kryzysie w Kościele” wyjaśnia co rozumie pod pojęciem „kryzysu w Kościele” jest to praca którą można polecić każdemu, by zrozumiał co w Kościele się dzieje i co jest tego przyczyną, myślę jednak że niewielu próbuje temat zgłębić i poznać.

Niestety większość z ludzi, nie zadaje sobie trudu szukania przyczyn a wiedza, którą posiadają często pochodzi z brukowej prasy i filmów takich jak „Kler” czy „Tylko nie mów nikomu”.

W całej historii Kościół zmagał się z wieloma problemami. Byli ludzie, kapłani czy nawet papieże, którzy nie zasługiwali na miano chrześcijanina. W tak długiej historii można dużo znaleźć, ale tylko głupiec lub ślepiec nie chce widzieć dobra które wynika z naszej religii i jest głoszone tylko w naszym kościele. Nie widzieć ręki samego Boga w historii świata to tak jakby zamknąć oczy i spacerować po autostradzie; nic dobrego z tego nie wyniknie. Nie jestem człowiekiem ślepym ani głuchym znam problemy w kościele nie tylko współczesne, ale i te z historii. Nie będę ich wymieniał, bo ci których wiara jest słaba mogli by przeżyć szok. Ale czy wszystko co nazywamy dziś szumnie „kryzysem Kościoła” tak naprawdę nim jest? Samo wyrażenie „kryzys Kościoła” według mnie nie oddaje sedna sprawy i wypacza sens.

Tak jak mówi się o „prawie szariatu” mówiąc o ograniczeniach w islamie, tak samo nie pasuje mi mówienie o „kryzysie Kościoła”

Moim zdaniem używanie określenia „prawo” w stosunku do szariatu jest już poważnym nadużyciem, bo nadaje większej powagi normom szariatu, które zatrzymały człowieka w siódmym wieku i na siłę go chcą tam utrzymać.

Prawo jako zbiór zasad i norm kierujących życiem to znacznie więcej, bo kojarzy się współczesnemu człowiekowi z prawem podmiotowym, a więc z tym do czego mam prawo i kiedy ono się kończy. Prawo mówi o mojej wolności i o tym, że ona się kończy gdybym ograniczył prawa i wolność innego człowieka.

O „kryzysie Kościoła” lubią nas informować media i portale społecznościowe, a ostatnie filmy w ciągu dwóch godzin potrafią zachwiać wiarę „przeciętnego” katolika. (?)

„Kryzys Kościoła” nie istnieje, bo to sugerowałoby, że coś jest nie tak z samym Kościołem.

Nie ma kryzysu Kościoła, ale jest kryzys wartości, które nasz Kościół głosi, jest kryzys wiary, miłości, poświęcenia i oddania drugiemu człowiekowi, jest kryzys rodzin i są kryzysy wychowawcze. Sam Kościół nie głosi jeszcze nic tak złego, aby mówić o Jego kryzysie. Ciągle są ci którzy trwają przy prawdzie i nauczaniu Jezusa. Przez wieki Kościół borykał się z problemami i zawsze powoli oczyszczał się z grzechu. Nic się teraz nie zmieniło chociaż problemów przybywa a w jego wnętrzu dopuszczono do władzy tych, którzy nie do końca rozumieją jego misje. Pod wpływem świata zezwolono na wyświęcenie ludzi, którzy nie powinni być kapłanami a ich osobowość skupia się na nich samych. To ludzie chorzy, ale wierzę, że i z tym problemem Kościół się upora.

TW i homoseksualiści psują nam Kościół

Wykreślenie w wyniku głosowania homoseksualizmu ze spisu chorób w 1973 roku przez Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne, a w konsekwencji także przez World Health Organization (WHO), nie jest na nic dowodem.

"W korespondencyjnym głosowaniu z roku 1974 członkowie Amerykańskiego Stowarzyszenia Psychiatrycznego (APA) przegłosowali - raczej niewielkim marginesem głosów - usunięcie homoseksualizmu ze swego katalogu zaburzeń psychicznych. Głosowanie poprzedzone było szalonym, a czasem brutalnym lobbingiem: spotkania stowarzyszenia były szturmowane przez aktywistów Gay Lib (?). Podczas kongresu przemówił przebrany i zakryty kapturem "Dr Anonymous", który zadeklarował, że jest gejem i zakomunikował, że ponad 200 innych członków APA też jest gejami, w ten sposób niejako grożąc ich ujawnieniem. 2"

Gdy próbuje się stosować zasady demokracji do orzekania o faktach naukowych dochodzi do takich absurdów jak ogłoszenie ślimaka rybą lądową. Homoseksualizm także został metodami demokratycznymi wykreślony z listy chorób.

Wielu z głosujących było przekonanych, że dzięki usunięciu społecznego stygmatu z homoseksualistów - będzie można skuteczniej pomóc tym, którzy potrzebują i poszukują pomocy psychiatrycznej.3

W Kościele homoseksualizm wyrządza znacznie większą szkodę niż w samym narodzie, bo jest to przecież problem osobowości, egocentryczne podejście do świata, a więc coś na co kapłan nie może sobie pozwolić. Jest także coś więcej co odziedziczyliśmy po okrągłym stole i latach komunizmu w Polsce.

Tak zwani TW (Tajni Współpracownicy) byli i przez lata działali we wszystkich strukturach Kościoła. Z tym problemem nie potrafiliśmy uporać się jako naród i nie potrafili także hierarchowie kościoła. Ufając tym którzy przejęli w swoje ręce polską transformację, straciliśmy znacznie więcej niż tylko okazję do poznania prawdy.

Ciągle płacimy coraz wyższą cenę za transformacyjne zaniedbania, bo rezygnując z możliwości oczyszczenia naszych elit i ludzi kościoła, pozbawiliśmy się realnego wpływu na naszą politykę, gospodarkę i straciliśmy szansę na niepodległość i dobrobyt.

Ekonomiczną stronę strat można przeliczyć na setki miliardów $ a cena ta rośnie obecnie wręcz z tygodnia na tydzień.

Cena społeczna jest równie wysoka, chociaż nie tak łatwo przeliczyć to na konkretną sumę to jednak wszyscy czujemy, ile nas to kosztuje.

Wydaje się, że bycie katolikiem nawet w takim kraju jak nasz zaczyna być coraz trudniejsze.

Codzienna nagonka na naszą religie, jest prawdopodobnie bardziej odczuwalna przez Kapłanów i ludzi Kościoła niż w życiu przeciętnego katolika. Jednak i my sami często nie pomagamy a wręcz „dolewamy oliwy do ognia”. Nawet takie zwykłe powtarzanie plotek, czy erotycznych dowcipów o stanie kapłańskim to w dzisiejszych czasach „gwóźdź do trumny” czy „woda na młyn” dla tych, którzy nas niszczą.

Ludzie podobni do mnie dobrze wiedzą co dzieje się w Kościele, co zmieniło się w nim od 1962 r. i jak służby wykorzystywały każdą okazję do zdobycia przyczółków i agentów w Kościele. Dziś więc trzeba rozumieć bardziej niż kiedykolwiek role naszej wiary i kościoła, role kapłana w życiu narodu, aby nie ulec populizmowi i mediom. Nie dać się zwariować po obejrzeniu tego czy innego filmu, trzeba rozejrzeć się do okoła i zapytać samego siebie, czy to co widzę jest w moim otoczeniu, czy mój Ksiądz to ten, którego widzę na ekranie i czy to wszystko jest tak olbrzymie jak próbują nam pokazać twórcy tych filmów?

Mam już dość przypominania mi co chwilę, że istnieją problemy w Kościele Katolickim. Mam dość słuchania o jakie pieniądze toczy się walka i ile już udało się wyrwać, tym którzy te sprawy nakręcają. Chciałbym, żeby temat „problemów religijnych” nie dotyczył tylko i wyłącznie naszej religii. Chciałbym, żeby w naszym kraju byli twórcy filmów na tyle mądrzy by mogli opowiedzieć o tzw. religiach świata i problemach znacznie większych, które te wierzenia wnoszą w życie narodów.

Czy znajdą się odważni i będą filmy o Talmudzie? Kiedy dowiemy się prawdy na co ta księga pozwala nie wspominając już w jakim wieku można wykorzystywać dzieci seksualnie? Czy będzie film o islamie i zniewoleniu kobiet, małżeństwach z nieletnimi dziewczynkami, listach rozwodowych itp.

Czy będzie film o systemie kastowym w Indiach i jak to pozbawia ludzi współczucia dla drugiego człowieka czy hamuje okazanie miłosierdzia?

Nie, nic takiego nie powstanie.

 Sami pomyślcie, dlaczego, ale nie zapomnijcie o jednym, dziś religia jest dla ludzi myślących samodzielnie i tych którzy potrafią zobaczyć większy obraz naszej rzeczywistości i sami zweryfikować to co nam w tych wyżej wspomnianych 90% informacji przekazują.

Jedno jest pewne nie ma „kryzysu Kościoła” bo nasz Kościół jest Boży i święty, bo jest w nim sam Chrystus.

Kryzys mamy w śród ludzi, taki będzie Kościół jacy my sami będziemy i to czy on przetrwa współczesne ataki, zależy od nas i naszego zaangażowania w jego życie. Dać przykład innym jest trudno, ale to jedyna skuteczna droga, bo ciągle jest wielu którzy potrzebują tego przykładu.

Niech Bóg nas błogosławi a my błogosławmy innym.

 

Zbigniew J. Wieczorek

 

 

 

 

 

 

1 Karol Rahner

2  Porter R. (1997) Bringing order to mental disorders Nature, 389: 805-806 (artykuł płatny)

3 www.homoseksualizm.edu.pl