Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Poniższy tekst został napisany w latach 1998-1999 i rozwija wątki zawarte artykułach: Tomasz Gabiś  Religia „Holocaustu” (część I), „Stańczyk. Pismo konserwatystów i liberałów” nr 29 (1996), tenże, Religia „Holocaustu” (część II), „Stańczyk. Pismo konserwatystów i liberałów” nr 30 (1997)

Jest sprawą oczywistą, że „teologiczno-metafizyczna” interpretacja „Holocaustu” będąca podstawą religii „Holocaustu” z konieczności musi wchodzić w konflikt z chrześcijaństwem. Niezależnie bowiem od tego, jaką „teologię Holocaustu” się akceptuje, to zawsze „Holocaust” uznany zostaje za wydarzenie jednorazowe, nieporównywalne z żadnym innym, absolutnie wyjątkowe, którego specjalny „teologiczno-metafizyczny” wymiar usuwa w cień centralne wydarzenie chrześcijaństwa czyli Ofiarę Chrystusa. Dla Żydów „Holocaust” stał się „ekwiwalentem Ukrzyżowania. Izrael stał się ekwiwalentem Odkupienia” (Jeffrey Hart, cyt za: Ludwik Kopeć „W poszukiwaniu antysemityzmu”, „Myśl Polska”) – dziś mówi się o „ekwiwalencie”, w przyszłości „Holocaust” przewyższy Ukrzyżowanie. Henryk Grynberg pisze: „Mijały wieki, w ciągu których Żydzi próbujący praktykować talmudyczną pokorę płacili za to najwyższą cenę aż do największego ukrzyżowania w dwudziestym wieku”( Prawda nieartystyczna, Katowice 1990, str.34). A w innym miejscu mówi o „ukrzyżowaniu sześciu milionów” cytując przy okazji pracę protestanckiego teologa Franklina Littella zatytułowaną Ukrzyżowanie Żydów (str.38 – chodzi o książkę: F.H. Littell, The Crucifixion of the Jews: The Failure of Christians to Understand the Jewish Experience, New York 1975). Grynberg nazywa Oświęcim „Golgotą milionów ukrzyżowanych” (op.cit.str.83). Cytuje również protestanckiego teologa Dietricha Bonhoeffera, który nazwał Żydów „najsłabszymi i najbardziej bezbronnymi braćmi Jezusa Chrystusa”. Janusz Poniewierski stwierdza: „Oświęcim to wpisana w historię zbawienia »Golgota naszych czasów« – miejsce, na którym niezliczoną ilość razy umierał Ukrzyżowany” („Krzyże w Brzezince”, „Tygodnik Powszechny” 1996 nr 30).

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Gościem Ewy Stankiewicz w jej programie w Telewizji Republika ,,Otwartym tekstem'' był profesor Mirosław Dakowski, który opowiedział o aferze FOZZ – Była planowanym rabunkiem dóbr Polski na skalę, jak wtedy mówili eksperci i specjaliści, co najmniej 50 mld dolarów. To, że możemy się tutaj spotkać i o tym mówić związane jest z tym, że minister Ziobro po raz pierwszy złamał tabu, które trwało od lat 28-u, kiedy można było mówić tylko o kilkuset milionach zrabowanych - ocenił w programie.

– Ekstradycja Dariusza Przywieczerskiego na nowo przywołuje aferę Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego. Aferę założycielską III RP, aferę systemowego zagwarantowania przejęcia ukradzionego Polsce majątku i ufundowania elit postsowieckich, które do dziś dominują w Polsce. Moim gościem jest profesor Mirosław Dakowski - zaczęła redaktor Ewa Stankiewicz.  – Po ilu latach doszło do ekstradycji - zapytała prowadząca.  -Prawie po 30 latach od ujawnienia afery przez Michała Falzmanna. Jest to zrozumiałe, bo pierwsze lat chyba 15, czy więcej ta sprawa była przedawniana przez likwidatorów FOZZ-u, tam było kilku. Potem przez następne lata sprawa była przedawniana przez naszą ludową sprawiedliwość. Tak więc specjalnie dla tego największego rabunku w nowej Rzeczpospolitej zmieniono jakieś prawa sądowe tak, żeby za tak zwane niezależne przestępstwa za jedno sąd zapisał 2,5 roku i za następne 2,5. A 2,5 dodać 2,5 to jest ile? No 2,5 oczywiście - mówił profesor Mirosław Dakowski. 

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

 Jednym z głównych zadań dzisiejszych polskich nacjonalistów jest głoszenie prawdy i służba dla niej. W artykule tym mowa będzie o działaczach ruchu narodowego, którzy kierując się ideą miłości chrześcijańskiej, byli gotowi oddać życie za każdego bez względu na wyznanie, narodowość, czy kolor skóry. W szeregach polskich narodowców można odnaleźć wiele osób, które nie bacząc na grożące im śmiertelne niebezpieczeństwo czynnie angażowały się w niesienie realnej pomocy prześladowanej ludności żydowskiej. Endecy i narodowi radykałowie narażali własne życie, żeby pomagać Żydom. Ci jednak nienawidzą ich i ciągle szkalują na każdym kroku. W dwudziestoleciu międzywojennym polscy nacjonaliści byli uważani za skrajnych antysemitów i ksenofobów. Stosunki między Polakami a Żydami stanowiły jeden z najpoważniejszych problemów niepodległej Polski.

Problem w relacjach polsko- żydowskich dotyczył przede wszystkim gospodarki oraz niemożliwego do zaakceptowania wrogiego nastawienia Żydów do Polski. To właśnie na tym gruncie powinniśmy rozumieć tzw. "antysemityzm" polskich narodowców. Nacjonaliści dwudziestolecia międzywojennego walczyli z antypolskimi postawami, na które nie mógł wyrazić zgody nikt, komu zależało na dobru Ojczyzny, a każdy prawdziwy nacjonalista przyrzekał bronić Ojczyzny i jej służyć. Z ekonomicznego punktu widzenia narodowcy postrzegali Żydów przede wszystkim jako groźnych konkurentów, którzy zmonopolizowali handel, rzemiosło i inne usługi. Wszystko to miało utrudnić, a de facto uniemożliwić edukację polskiej młodzieży, a w konsekwencji zablokować awanse społeczne i ograniczać możliwości zarobkowania.

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Odnosząc się do Izraela podczas wywiadu w sierpniu 1983 r., amerykański admirał i były szef Kolegium Połączonych Szefów Sztabu, Thomas Moorer, powiedział:

„Nigdy nie widziałem, żeby prezydent, niezależnie od tego kim by był, postawił się im. To się w głowie nie mieści. Zawsze dostają to, czego chcą. Izraelczycy wiedzą, co się dzieje przez cały czas. Doszedłem do momentu, że niczego nie zapisywałem. Gdyby Amerykanie zrozumieli, jaki wpływ mają na nasz rząd owi ludzie, sięgneliby po broń. Nasi obywatele z pewnością nie mają pojęcia, co się dzieje”

– przypomina były oficer CIA, Philip Giraldi na łamach Unz.com.

Moorer mówił bardzo ogólnie, ale miał na myśli coś szczególnego, mianowicie izraelski atak z 8 czerwca 1967 rok na amerykański okręt wywiadowczy, USS Liberty, w wyniku którego zginęło 34 amerykańskich członków załogi a 173 zostało rannych. Okręt działał na wodach międzynarodowych i powiewała nad nim duża amerykańska flaga, ale izraelskie samoloty bojowe, które zidentyfikowały statek jako amerykański, ostrzelały nawet szalupy, by zabić tych, którzy uciekali z tonącego okrętu. Był to najbardziej krwawy atak na amerykański okręt w czasie pokoju.

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

 

Profesor Benjamin Wiker podkreśla, że zaangażowani w skandale seksualne hierarchowie przyczyniają się do powrotu czasów pogańskich. Wówczas bowiem pedofilia stanowiła normalną praktykę kulturową. Zmieniło się to dopiero dzięki narodzeniu Chrystusa i ewangelizacji Cesarstwa Rzymskiego.

Politolog odnosi się do twierdzenia kardynała Donalda Wuerla (w którego diecezji dochodziło do nadużyć). Hierarcha zaprzeczył, jakoby Kościół mierzył się obecnie z „ogromnym, wielkim skandalem”. Tymczasem jak podkreśla profesor Wikier, jest dokładnie odwrotnie, a powagę obecnego kryzysu najlepiej uwydatnia spojrzenie nań z szerszej perspektywy historycznej.

Jak zauważa naukowiec na łamach National Catholic Register [30.08.2018] współżycie seksualne mężczyzn z dziewczynkami i chłopcami (głównie z tymi ostatnimi) stanowiło akceptowalną część starożytnej kultury grecko-rzymskiej. Aktywność homoseksualna wiązała się głównie właśnie z pragnieniem współżycia mężczyzn z chłopcami w wieku 12 do 18 lat. W praktykach tych uczestniczyła większość mężczyzn, nawet tych, których obecnie określilibyśmy mianem heteroseksualnych.