Ocena użytkowników: 5 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywna
 
Poprzedni wpis na temat przekłamań i mitów wokół Bastylii zainspirowała jedna z komentujących blogerek. Natomiast poniższy wpis zainspirował z kolei komentator "zjw", który słusznie zauważył, że pominąłem w moich rocznicowych wpisach rolę masonerii w przygotowaniu gruntu pod hekatombę rewolucji. A przecież rola ta była niebagatelna, co nie znaczy, że kluczowa, albowiem na wybuch rewolucji złożyło się wiele czynników. Tym niemniej warto przybliżyć rolę lóż masońskich w wywołaniu rewolty 1789 r.

Według historyków jednym z najistotniejszych czynników będących zalążkiem wybuchu rewolucji w 1789 roku, była działalność masonerii. Masoneria będąc płodem ziemi angielskiej (z 1717 r.) już w 1721 roku przekroczyła kanał La Manche i w błyskawicznym tempie rozkrzewiła się we Francji. Do tego stopnia, że w 1871 roku miała swe loże w 282 miastach i liczyła tam przeszło milion adeptów. Do masonerii należeli filozofowie (Wolter, Diderot, d'Alambert), książęta krwi, kobiety wysokiego rodu (m.in. księżna Bourbon, księżna Lamballe) oraz niektórzy duchowni (np. biskup Talleyrand). Credo masonerii wyłożył w 1737 roku de Ramsey- jeden z pierwszych animatorów masonerii we Francji. Powiedział: "Ludzie nie różnią się w swej istocie mimo różnicy języków, ubiorów, krajów zamieszkania czy posiadanych godności. Cały świat jest tylko jedną wielką republiką, w której każdy naród jest rodziną, a każda jednostka dzieckiem (...). Chcemy połączyć wszystkich ludzi o umyśle oświeconym (...) wielkimi zasadami cnoty, przez które interes bractwa staje się interesem całej ludzkości". Czytając ten fragment trudno nie oprzeć się wrażeniu, że mamy do czynienia z Deklaracją Praw Człowieka i Obywatela wygłoszoną 50 lat wcześniej. Na drugim zjeździe masonerii w Paryżu w 1785 roku postanowiono wywołać rewolucję, której przygotowaniem zajął się klub "toge de propagande".



Ksiądz profesor Michał Poradowski w swojej pracy "Dziedzictwo rewolucji francuskiej" nazywa tę kwestię niekończącymi się spiskami. Szczególną uwagę zwraca na konspirację księcia Filipa Orleańskiego, będącego wielkim mistrzem loży Wielki Wschód. O fakcie bycia wielkim mistrzem francuskiej masonerii przez księcia Filipa mówią podstawowe źródła historyczne z tamtej epoki. W wyżej wspomnianej pracy ks. Poradowski pisze: "Książe Orleański będąc pokaranym przez Króla, od tejże chwili nie przestawał myśleć jak się na nim zemścić (...) Pewnego dnia zwierzył się swemu waletowi, człowiekowi zaufanemu, który starał się go pocieszać: oni mi za to zapłacą (...) choćbym miał zginąć, zginę zadowolony, jeśli wraz ze mną zginie król, a zwłaszcza królowa; przysięgam, że ich do tego doprowadzę; sprawię, że będą tak nieszczęśliwi, jak tylko stworzenia żywe nimi mogą być. Wydam na to całą moją fortunę i oddam me życie, jeśli trzeba będzie". Autor "Dziedzictwa rewolucji francuskiej" wylicza trzy główne tezy, które jego zdaniem świadczą o tym, iż udział masonerii w antykatolickim spisku jest pewny i miał niebagatelne znaczenie w wybuchu rewolucji w 1789 roku. Pierwsza teza to zdecydowana wola księcia Filipa Orleańskiego, aby usunąć z tronu Ludwika XVI. Wie on czego chce i tak działa, aby wytknięty przez siebie cel osiągnąć, posługując się wszelkimi dostępnymi środkami. Druga teza to fakt, że Filip Orleański był mistrzem Wielkiego Wschodu. Pozostaje oczywiście pytanie: kto kim się posługiwał? Czy książe Orleański masonerią, czy masoneria księciem? Bez względu na to jak rzeczywiście było łączyła ich zbieżność w dążeniach, zarówno księcia jak i masonerię; chęć całkowitej laicyzacji kultury francuskiej i chęci zniszczenia religii katolickiej. Trzecia teza postawiona przez ks. Poradowskiego mówi, że ówczesna masoneria francuska miała swe korzenie w Anglii, stąd też przypuszczenie, iż te działania były w interesie mocarstwa zza kanału La Manche. Książe orleański- będąc kierownikiem działań masonerii we Francji, związany tym samym z ówczesną polityką angielską wobec Francji, dążył do usunięcia tradycyjnej katolickiej monarchii i zastąpienia jej monarchią masońską, związaną z angielską masonerią. Z pozoru mogłoby się wydawać, że tezy z tak wielką rolą masonerii i księcia orleańskiego w przygotowaniu rewolucji są mocno przesadzone. Jednakże, gdy bliżej przyjrzeć się Filipowi Orleańskiemu oraz efektowi jego działań- czyli wybuchowi rewolucji i zniszczeniu katolickiej monarchii, to okazuje się, że tezy postawione przez ks. Poradowskiego są logiczne i mają pokrycie w faktach. Książe Orleański był człowiekiem bardzo zamożnym, nie szczędził złota zarówno na przekupywanie tłumu paryskiego, jak i najrozmaitszych polityków. Potężna propaganda w formie ulotek, broszur, rycin i gazetek, wyśmiewających i szkalujących rodzinę królewską, była w znacznej części finansowana przez niego. Rivarol podejrzewa, iż złoto księcia orleańskiego było, przynajmniej częściowo, pochodzenia angielskiego, i że oświadczenie premiera Pitta w parlamencie angielskim o tajnych wydatkach, które doszły do 24 milionów funtów, należy interpretować właśnie w tym sensie. Tenże książe Filip również kierował i koordynował akcją dotyczącą "zeszytów zażaleń" ("Cahiers doleances"). Bowiem to on rozesłał wzory tych skarg, czyli podsunął, czego powinni się domagać, stąd też zeszyty są tak podobne do siebie; ich redakcją zajęły się miejscowe loże masońskie i różnego rodzaju "stowarzyszenia". Do tej pory trwają niekończące się spory prawicowych historyków oraz publicystów z lewicowymi na temat roli masonerii w wybuchu rewolucji 1789 r. Pod tym względem na lewej stronie szczególnie wybija się nieżyjący już historyk Stefan Meller (nomen omen swego czasu pełniący funkcję Ministra Spraw Zagranicznych w rządzie ponoć "prawicowego" Prawa i Sprawiedliwości). Tenże Stefan Meller szczególnie ostro występuje z krytyką książek akcentujących rolę masonerii w dechrystianizacji Francji oraz w akcji przeciw Kościołowi katolickiemu przed i w czasie rewolucji we Francji, widząc w nich prawicową skłonność do spiskowych teorii dziejów. Z kolei wybitny znawca XVIII wieku profesor Emanuel Rostworowski podkreślał, iż celem masonerii było podważenie autorytetu instytucjonalnych Kościołów (nie tylko katolickiego) i zastąpienie ich kultem Najwyższej Istoty. Bez wątpienia należy być ostrożnym i zdystansowanym do tak delikatnej kwestii jak udział masonerii w przygotowaniu rewolucji we Francji, tym niemniej fakt pozostaje faktem, że oprócz uczestniczenia w pracach lożowych tak wpływowej postaci jak wyżej wymieniony książe Orleański był cały szereg innych także wpływowych person ówczesnej Francji. Masonem był m.in.; jeden z czołowych przywódców jakobinów Jean Paul Marrat (o czym wspomina Stefan Meller), czy jeden z najzagorzalszych wrogów chrześcijańskiej Francji Chaumette. Marksistowski historyk Georges Lefebvre zwraca uwagę na fakt, że w 1800 roku działało już we Francji około 100 lóż masońskich. O sile masonerii świadczy też fakt, że w tzw. stanie trzecim stanowiącym najliczniejszą część zbierających się w 1789 roku Stanów Generalnych, na 603 posłów tego stanu aż 477 było masonami. Pierre Gaxotte zwraca szczególną uwagę na działalność Benjamina Franklina na terenie Francji przed rewolucją. "W tym czasie przybył do Paryża w charakterze posła Benjamin Franklin (...). Ten przebiegły grubas był jednym z głównych dostojników masonerii amerykańskiej. Wkrótce po przyjeździe do Paryża nawiązał łączność z braćmi we Francji i wziął czynny udział w pracy nad oczyszczeniem i zjednoczeniem wolnomularstwa, co po wielu trudnościach zapewniło czynnikom postępowym zwycięstwo w lożach i w roku 1780 doprowadziło do osiągnięcia przewagi i kontroli przez powstały w roku 1773 Wielki Wschód. Dom Franklina w Passy stał się od pierwszej chwili główną kwaterą agitatorów. Amerykanin kierował "Lożą Dziewięciu Sióstr" (Muzy) gromadzącą artystów i literatów, wśród których byli Helvetius, Lalande, Condorcet, Chamfort, Parny, Mercier, Lacepede, Houdon, Vernet... Pomagał im zorganizować wolną wszechnicę i stowarzyszenie dyskusyjne. Wsparty na jego ramieniu Wolter poddał się obrzędowi inicjacji. Był też Franklin arcykapłanem filozofów, Mesjaszem niezadowolonych, patronem twórców ideologii. W swoim portfelu przechowywał wiele listów świadczących o pozycji, którą zajmował w społeczeństwie francuskim, i o wpływie na opinię publiczną. Zewsząd otrzymywał listy. Błagano go o rady. Nauczyciel szkolny przesłał mu projekt paktu federalnego i masońskiego, który należało narzucić wszystkim monarchom w Europie. Kardynał Rohan, znany ze sprawy naszyjnika królowej, urządza uroczystości na cześć Franklina. Lekarz- a był nim Marat- przedstawia Franklinowi swoich doświadczeń z fizyki. Adwokat- był to Brissot- wypytuje o stosunki w Nowym Świecie, dokąd zamierza się udać, aby brać lekcje rewolucji. Ktoś inny poświęca mu swą pierwszą mowę obrończą: to Robespierre. (...) Stany Zjednoczone dały doktrynie rewolucyjnej to, czego jej dotąd brakowało- dały jej przykład"- pisał francuski historyk.



Masoneria przekazała rewolucji nie tylko swoje idee, ale także swoje metody i swoich ludzi. Historyk Henri Martin będący masonem zapewnia, że "masoneria była laboratorium rewolucji", słowo laboratorium należy rozumieć w szerszym znaczeniu. Zresztą masoni nie ukrywają swej dumy z wywołania rewolucji: "To masoneria przygotowała rewolucję, największą ze wszystkich epopei ludowych, jakie historia zapisała w swoich annałach, oraz to masonerii należy się najwyższy zaszczyt wyposażenia tego wiekopomnego wydarzenia w dokument, w którym wcielone zostały jej podstawowe założenia".



Papieże słusznie dostrzegali w masonerii śmiertelne zagrożenie dla Christianitas. Już w XVIII wieku Kościół głosem papieży kilkakrotnie potępiał ideologię masonerii. Uczynili to w 1738 roku papież Klemens XII w encyklice "In eminenti" oraz papież Benedykt XIV w 1751 r. w encyklice "Providas", słusznie nazywając masonerię sektą. W 1738 roku Klemens XII przestrzegał swą trzódkę: "Dowiedzieliśmy się z opinii publicznej, że rozprzestrzeniają się szeroko, co dzień czyniąc dalsze postępy, pewne stowarzyszenia, zgromadzenia, zebrania, koła i tajne związki zwane masonerią lub występujące pod inną nazwą w zależności od zróżnicowania językowego, w których ludzie wszelkich religii i wszelkich sekt, stwarzając pozory naturalnej uczciwości, wiążą się między sobą umową równie ścisłą, co nieprzeniknioną, według praw i statutów, wymyślonych po to, by zobowiązując się przysięgą złożoną na Biblię i pod groźbą najcięższych kar, pokrywać nienaruszalnym milczeniem wszystko, co czynią w mrokach tajemnicy. Ale taka jest natura zbrodni, że sama się zdradza, że woła głośno, przez co można ją odkryć i rozpoznać, toteż owe wyżej wymienione stowarzyszenia i tajne związki wzbudziły tak silne podejrzenia w umysłach wiernych, że wstąpienie do tych stowarzyszeń w oczach ludzi światłych i roztropnych oznacza splamienie się piętnem zepsucia moralnego i występku, gdyż gdyby nie czyniły one nic złego, nie nienawidziłyby tak światła (...). Dlatego zabraniamy formalnie i na mocy świętego posłuszeństwa wszystkim i każdemu z osobna wiernym Jezusa Chrystusa wszelkiego stanu, rangi, kondycji, godności i stanowiska, świeckim i duchownym, diecezjalnym czy zakonnym, zasługującym na szczególne wymienienie, by się nie poważyli i nie pozwolili sobie pod jakimkolwiek pretekstem, pod jakimkolwiek pozorem, wstępować do wymienionych stowarzyszeń wolnomularzy lub inaczej nazwanych, rozpowszechniać je, utrzymywać, przyjmować u siebie lub udzielać im schronienia, gdzie indziej ukrywać ich, zapisywać się do nich, być przez nich przyjętymi (...). I nakazujemy im stanowczo powstrzymać się całkowicie od wszelkiego udziału w tych stowarzyszeniach, zgromadzeniach, zebraniach, kołach lub tajnych związkach, a to pod karą ekskomuniki, którą ściągnęliby na siebie wszyscy popełniający wyżej wymienione czyny przez sam fakt (ipso facto) i bez żadnych innych dochodzeń, od której to ekskomuniki nikt nie może dostąpić łaski rozgrzeszenia, jak tylko przez Nas, lub przez aktualnie sprawującego rządy Biskupa Rzymu, chyba, że w niebezpieczeństwie życia (in articulo mortis) (...)". Z kolei papież Benedykt XIV, trzynaście lat później w encyklice "Providas" z 1751 r. potwierdza nauczanie Klemensa XII na temat masonerii, wszak część katolików ba, nawet duchownych ulegając ówczesnej modzie wstępowania do wolnomularstwa nie posłuchała głosu papieża. Dlatego Benedykt XIV nie pozostawił wątpliwości co do tej kwestii: "(...) Ale podobno znaleźli się tacy, jak się o tym dowiadujemy, którzy poważyli się zapewniać i rozgłaszać, jakoby powyższa ekskomunika rzucona przez Naszego Poprzednika, już nie obowiązywała, ponieważ zawarte tam zarządzenia nie były przez Nas potwierdzone, tak jakby wyraźne potwierdzenie Papieża następcy było wymagane, aby pozostawały w mocy zarządzenia apostolskie Papieża poprzednika (...). Za radą wielu naszych Czcigodnych Braci Kardynałów Świętego Rzymsko- Katolickiego Kościoła, postanowiliśmy potwierdzić w niniejszych słowach wyżej wymienione zarządzenie Naszego Poprzednika... we wszystkim i pod każdym względem... jakby było ogłoszone w Naszym własnym imieniu, i po raz pierwszy, i życzymy sobie i polecamy, aby było w mocy i działało skutecznie zawsze (...)". Nie wszyscy katolicy posłuchali głosu papieży w kwestii masonerii. Za to przyszło później słono zapłacić, najpierw Kościołowi katolickiemu we Francji, a później w całej Europie.

Źródło: http://ironicznystanczyk.blog.onet.pl/