Drukuj
Kategoria: Warto przeczytać
Odsłony: 273
Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 
Mój dawny szef Herman Kahn, z którym pracowałem w Instytucie Hudsona w latach 70. ubiegłego wieku, miał w zanadrzu przemówienie, które wygłaszał przy okazji wystąpień publicznych. Wspominał, że jeszcze w szkole średniej w Los Angeles jego nauczyciele powtarzali to, co większość liberałów mówiła w latach 40. i 50: „Wojny nigdy niczego nie rozwiązały” – i dlatego nie powinno się ich toczyć.

Herman nie zgadzał się z tym i sporządził listę spraw w historii świata, które wojny rozwiązały lub przynajmniej zmieniły. Miał rację, i oczywiście taki jest cel obu stron dzisiejszej konfrontacji w ramach nowej zimnej wojny na Ukrainie.

Pytanie, które należy zadać, brzmi: co dzisiejsza nowa zimna wojna próbuje zmienić lub „rozwiązać”? Aby odpowiedzieć na to pytanie, warto zapytać, kto inicjuje wojnę? Zawsze są dwie strony – atakujący i atakowany. Atakujący zamierza ponieść określone konsekwencje, a atakowany szuka niezamierzonych konsekwencji, które może wykorzystać. W tym przypadku obie strony mają swoje wzajemnie sprzeczne zestawy zamierzonych konsekwencji i partykularnych interesów.

Stany Zjednoczone od 1991 roku prowadzą aktywną politykę agresji opartą na sile militarnej.. Odrzucenie przez USA wzajemnego rozbrojenia państw Układu Warszawskiego i NATO zaprzepaściło szansę na uzyskanie długotrwałego okresu pokoju.. Zamiast tego, polityka Stanów Zjednoczonych realizowana przez Clintona i kolejne administracje, polegająca na prowadzeniu nowej ekspansji militarnej za pośrednictwem NATO, przyniosła efekt w postaci przesunięcia polityki zagranicznej Europy Zachodniej i innych sojuszników amerykańskich z ich wewnętrznej sfery zainteresowań politycznych do przestrzeni amerykańskiego „bezpieczeństwa narodowego” (nie należy pytać, co to oznacza w szczegółach). NATO stało się organem kształtującym politykę zagraniczną Europy, nawet do tego stopnia, że zdominowało interesy gospodarcze poszczególnych państw.

Udane sprowokowanie Rosji poprzez nasilenie antyrosyjskich aktów przemocy etnicznej ze strony neonazistowskiego reżimu ukraińskiego, miało swój określony cel. USA od dawna zauważały, że tracą one swój ekonomiczny i polityczny wpływ na sojuszników z NATO i innych satelitów Obszaru Dolarowego, ponieważ kraje te dostrzegły, że ich główne możliwości zysku leżą w zwiększeniu handlu i inwestycji z Chinami i Rosją.

Aby zrozumieć, jakie cele i interesy Stanów Zjednoczonych są zagrożone, należy zrozumieć politykę Stanów Zjednoczonych i centralne planowanie rządowe, którego nie da się wyjaśnić patrząc na pozory demokracji. Nie chodzi tu o politykę senatorów i przedstawicieli władz USA reprezentujących swoje okręgi wyborcze czy stany.

Trzy amerykańskie oligarchie kontrolujące politykę zagraniczną USA

Bardziej realistyczne jest postrzeganie amerykańskiej polityki gospodarczej i zagranicznej w kategoriach kompleksu wojskowo-przemysłowego, kompleksu naftowo-gazowego (i wydobywczego) oraz kompleksu bankowo-nieruchomościowego, niż w kategoriach polityki partyjnej Republikanów i Demokratów. Najważniejsi senatorowie i przedstawiciele Kongresu nie tyle reprezentują swoje stany i okręgi wyborcze, ile interesy gospodarcze i finansowe swoich głównych sponsorów kampanii politycznych.

Diagram Venn’a pokazałby, że w dzisiejszym post-obywatelskim świecie, politycy amerykańscy reprezentują swoich darczyńców, a nie wyborców. Ci darczyńcy dzielą się zasadniczo na trzy główne bloki.

Są to trzy główne grupy oligarchiczne, które wykupiły kontrolę nad Senatem i Kongresem, aby umieścić swoich własnych decydentów w Departamencie Stanu i Departamencie Obrony.

Pierwsza to kompleks wojskowo-przemysłowy (MIC) – producenci broni, tacy jak Raytheon, Boeing i Lockheed-Martin, szeroko zdywersyfikowali swoje fabryki i zatrudnienie w prawie każdym stanie, a zwłaszcza w okręgach kongresowych, w których wybierani są szefowie kluczowych komisji kongresowych. Ich podstawą ekonomiczną jest renta monopolistyczna, uzyskiwana przede wszystkim ze sprzedaży broni do NATO, bliskowschodnich eksporterów ropy naftowej i innych krajów z nadwyżką bilansu płatniczego.

Akcje tych firm poszybowały w górę natychmiast na wieść o rosyjskim ataku, co doprowadziło do dwudniowego skoku na giełdzie, gdy inwestorzy zrozumieli, że wojna zapewni parasol państwowy dla monopolistycznych zysków przemysłu wojennego. Senatorowie i przedstawiciele Kongresu z Kalifornii i Waszyngtonu tradycyjnie reprezentują MIC, wraz z solidnym, pro-wojskowym Południem. Eskalacja militarna, która nastąpiła w ubiegłym tygodniu, zapowiada gwałtowny wzrost sprzedaży broni do NATO i innych sojuszników USA, wzbogacając faktycznych wyborców tych polityków. Niemcy szybko zgodziły się na zwiększenie wydatków na zbrojenia do ponad 2% PKB.

Drugim głównym blokiem oligarchicznym jest sektor naftowo-gazowy, do którego dołącza sektor wydobywczy (OGAM), korzystający ze specjalnego amerykańskiego uprzywilejowania podatkowego przyznawanego firmom wydobywającym surowce naturalne spod ziemi i umieszczającym je głównie w atmosferze, oceanach i zasobach wodnych. Podobnie jak w przypadku sektora bankowego i nieruchomości, które dążą do maksymalizacji renty ekonomicznej i maksymalizacji zysków kapitałowych z mieszkań i innych aktywów, celem sektora OGAM jest maksymalizacja ceny energii i surowców, tak aby zmaksymalizować rentę z zasobów naturalnych. Zmonopolizowanie rynku ropy naftowej w dolarze i odizolowanie go od rosyjskiej ropy i gazu było głównym priorytetem USA już od ponad roku, ponieważ gazociąg Nord Stream 2 groził ściślejszym połączeniem gospodarek Europy Zachodniej i Rosji.

Nawet jeśli firmy naftowe, gazowe i wydobywcze nie znajdują się w każdym amerykańskim okręgu wyborczym, to znajdują się tam ich inwestorzy. Senatorowie z Teksasu i innych zachodnich stanów wydobywających ropę naftową i inne surowce, są głównymi lobbystami OGAM, a Departament Stanu ma duże wpływy w sektorze naftowym, zapewniając parasol rządowy dla specjalnych ulg podatkowych dla tego sektora. Dodatkowym celem politycznym jest ignorowanie i odrzucanie dążeń ekologów do zastąpienia ropy, gazu i węgla alternatywnymi źródłami energii. W związku z tym, administracja Bidena popiera rozwój odwiertów na morzu, kanadyjski rurociąg do najbrudniejszego źródła ropy naftowej na świecie – piasków bitumicznych Athabasca – i świętuje odrodzenie amerykańskiego gazu łupkowego.

Rozszerzenie polityki zagranicznej ma na celu uniemożliwienie konkurowania na rynkach światowych z dostawcami amerykańskimi tym krajom, które pozostają poza kontrolą amerykańskich firm z sektora OGAM. Izolacja Rosji (i Iranu) od rynków zachodnich zmniejszy podaż ropy i gazu, co spowoduje wzrost cen i zyski przedsiębiorstw.

Trzecią ważną grupą oligarchiczną jest żyjący w symbiozie sektor finansów, ubezpieczeń i nieruchomości (FIRE), który jest współczesnym finansowo-kapitalistycznym następcą dawnej postfeudalnej arystokracji ziemiańskiej w Europie, utrzymującej się z renty gruntowej. Ponieważ większość mieszkań w dzisiejszym świecie jest zamieszkana przez właścicieli (choć wskaźnik ten gwałtownie spada od czasu fali eksmisji Obamy po 2008 roku), czynsz gruntowy jest płacony głównie sektorowi bankowemu w postaci odsetek od kredytów hipotecznych i amortyzacji długu (zależnego od rosnących wskaźników zadłużenia/kapitału własnego, ponieważ kredyty bankowe zawyżają ceny mieszkań). Około 80% kredytów bankowych w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii jest udzielanych sektorowi nieruchomości, który zawyża ceny gruntów, aby generować zyski kapitałowe – które są efektywnie zwolnione z podatku.

Ten skoncentrowany na Wall Street blok bankowo-nieruchomościowy ma jeszcze szerszą bazę w poszczególnych okręgach niż MIC. Na czele Senatu stoi nowojorski senator z Wall Street, Chuck Schumer, od dawna wspierany przez byłego senatora z Delaware, Joe Bidena, reprezentującego branżę kart kredytowych, oraz senatorów z Connecticut, reprezentujących sektor ubezpieczeniowy skupiony w tym stanie. Wewnętrznie, celem tego sektora jest maksymalizacja renty gruntowej i zysków „kapitałowych” wynikających z rosnącej renty gruntowej.

Na arenie międzynarodowej celem sektora FIRE jest prywatyzacja zagranicznych gospodarek (przede wszystkim po to, by zapewnić sobie przywilej kreowania kredytów w rękach amerykańskich), tak aby przekształcić infrastrukturę rządową i przedsiębiorstwa użyteczności publicznej w monopole poszukujące zysku, świadczące podstawowe usługi (takie jak opieka zdrowotna, edukacja, transport, komunikacja i technologie informacyjne) po cenach maksymalnych, a nie po cenach subsydiowanych, aby obniżyć koszty życia i prowadzenia działalności gospodarczej. Wall Street zawsze była ściśle powiązana z przemysłem naftowym i gazowym (np. zdominowane przez Rockefellerów konglomeraty bankowe Citigroup i Chase Manhattan).

Sektory FIRE, MIC i OGAM to trzy sektory rentierskie, które dominują we współczesnym postindustrialnym kapitalizmie finansowym. Ich wzajemne fortuny poszybowały w górę wraz ze wzrostem wartości akcji MIC i OGAM. Działania zmierzające do wykluczenia Rosji z zachodniego systemu finansowego (a częściowo także z systemu SWIFT), w połączeniu z negatywnymi skutkami odizolowania gospodarek europejskich od rosyjskiej energii, zapowiadają napływ dolarowych papierów wartościowych.

Jak wspomniano na początku, słuszniejsze jest postrzeganie amerykańskiej polityki gospodarczej i zagranicznej w kategoriach kompleksów opartych na tych trzech sektorach rentierskich niż w kategoriach polityki partyjnej Republikanów i Demokratów. Najważniejsi senatorowie i przedstawiciele Kongresu nie tyle reprezentują swoje stany i okręgi, ile interesy gospodarcze i finansowe swoich głównych darczyńców. Dlatego też ani przemysł, ani rolnictwo nie odgrywają dziś dominującej roli w polityce zagranicznej Stanów Zjednoczonych. Zbieżność celów politycznych trzech dominujących grup rentierskich w Ameryce przeważa nad interesami pracowników, a nawet kapitału przemysłowego poza MIC. Ta konwergencja jest cechą charakterystyczną dzisiejszego postindustrialnego kapitalizmu finansowego. Jest to w zasadzie powrót do ekonomicznego poszukiwania zysku, który jest niezależny od pracy w przemyśle i kapitału przemysłowego.

Obecnie należy prześledzić, dlaczego ta oligarchiczna sitwa znalazła interes w nakłanianiu Rosji do tego, co Rosja najwyraźniej postrzegała jako postawę typu „wóz albo przewóz” i zdecydowała aby odeprzeć coraz gwałtowniejsze ataki na wschodnie, rosyjskojęzyczne prowincje Ukrainy – Ługańsk i Donieck – oraz szersze zagrożenia ze strony Zachodu wobec Rosji.

Spodziewane konsekwencje nowej zimnej wojny dla sitwy rentierów

Jak wyjaśnił prezydent Biden, w obecnej eskalacji działań zbrojnych, zainicjowanej przez USA („szczucie niedźwiedzia”), tak naprawdę nie chodzi o Ukrainę. Biden obiecał na początku, że nie zaangażuje w to żadnych wojsk amerykańskich. Jednak od ponad roku domagał się, by Niemcy przestały zaopatrywać swój przemysł i budownictwo mieszkaniowe w tani gaz za pośrednictwem North Stream 2 i zwróciły się ku dostawcom z USA, których ceny są znacznie wyższe.

Urzędnicy amerykańscy najpierw próbowali powstrzymać budowę rurociągu. Firmy pomagające w jego budowie zostały objęte sankcjami, ale w końcu Rosja sama ukończyła budowę rurociągu. Naciski amerykańskie zwróciły się następnie w stronę tradycyjnie uległych polityków niemieckich, twierdząc, że Niemcy i reszta Europy stoją w obliczu zagrożenia bezpieczeństwa narodowego, jeśli Rosja w którymś momencie odetnie gaz, prawdopodobnie w celu uzyskania jakichś ustępstw politycznych lub gospodarczych. Nie udało się wymyślić żadnych konkretnych rosyjskich żądań, więc ich natura pozostała niejasna i mglista. W końcu Niemcy nie wyraziły zgody na oficjalne uruchomienie Nord Stream 2.

Głównym celem dzisiejszej nowej zimnej wojny jest zmonopolizowanie rynku amerykańskich dostaw skroplonego gazu ziemnego (LNG). Już za rządów Donalda Trumpa, Angela Merkel została zmuszona do złożenia obietnicy wydania 1 miliarda dolarów na budowę nowych obiektów portowych dla amerykańskich tankowców, które będą rozładowywać gaz ziemny na potrzeby Niemiec. Zwycięstwo Demokratów w wyborach w listopadzie 2020 roku, a następnie wycofanie się Angeli Merkel z niemieckiej sceny politycznej, doprowadziło do anulowania tej inwestycji, pozostawiając Niemcy faktycznie bez alternatywy dla importu rosyjskiego gazu do ogrzewania domów, zasilania zakładów energetycznych oraz dostarczania surowca dla przemysłu nawozów sztucznych, a tym samym utrzymania wydajności gospodarstw rolnych.

Tak więc najpilniejszym celem strategicznym USA w konfrontacji NATO z Rosją jest wzrost cen ropy i gazu, przede wszystkim ze szkodą dla Niemiec. Oprócz zysków giełdowych dla amerykańskich firm naftowych, wyższe ceny energii upuszczą pary z niemieckiej gospodarki. W ten sposób Stany Zjednoczone po raz trzeci w ciągu jednego stulecia pokonały Niemcy – za każdym razem zwiększając swoją kontrolę nad niemiecką gospodarką, która jest coraz bardziej uzależniona od Stanów Zjednoczonych w zakresie importu i przywództwa politycznego, a NATO stanowi skuteczną kontrolę nad wszelkim oporem wewnętrznym.

Wyższe ceny benzyny, ogrzewania i innych rodzajów energii będą również dotkliwe dla konsumentów w Stanach Zjednoczonych i innych krajach (zwłaszcza w krajach Globalnego Południa o deficytowych gospodarkach energetycznych) i spowodują, że mniej środków z amerykańskiego budżetu rodzinnego pozostanie na wydatki na krajowe towary i usługi. Może to doprowadzić do ograniczenia liczby właścicieli domów, mieszkań i nieruchomości komercyjnych w Stanach Zjednoczonych, a także do wykupu zagrożonych właścicieli nieruchomości w innych krajach, borykających się z rosnącymi kosztami ogrzewania i energii. Ale to właśnie uważa się za skutki uboczne systemu postindustrialnego.

Wzrosną również ceny żywności, przede wszystkim pszenicy. (Rosja i Ukraina odpowiadają za 25 procent światowego eksportu pszenicy). Spowoduje to presję na wiele krajów Bliskiego Wschodu i globalnego Południa, które mają deficyt żywności, pogarszając ich bilans płatniczy i grożąc niewypłacalnością z powodu zadłużenia zagranicznego.

W odpowiedzi na sankcje walutowe i SWIFT, Rosja może zablokować eksport rosyjskich surowców. Grozi to przerwaniem łańcuchów dostaw kluczowych surowców, w tym kobaltu, palladu, niklu i aluminium (którego produkcja pochłania duże ilości energii elektrycznej – co spowoduje wzrost cen tego metalu). Jeśli Chiny zdecydują się uznać siebie za kolejny zagrożony naród i dołączą do Rosji we wspólnym proteście przeciwko amerykańskiej wojnie handlowej i finansowej, gospodarki Zachodu czeka poważny wstrząs.

Długoterminowym marzeniem amerykańskich nowych wojowników zimnowojennych jest rozbicie Rosji, a przynajmniej przywrócenie jelcynowskiej kleptokracji i Chłopców z Harvardu. Przy okazji, oligarchowie chcieliby spieniężyć swoje prywatyzacje na zachodnich giełdach. OGAM wciąż marzy o przejęciu większościowej kontroli nad Jukosem i Gazpromem. Wall Street z chęcią powitałaby boom na rosyjskiej giełdzie. A inwestorzy MIC z radością oczekują perspektywy sprzedaży większej ilości broni, aby pomóc w osiągnięciu tego wszystkiego.

Rosyjskie zamiary skorzystania z niezamierzonych konsekwencji działań Ameryki

Czego chce Rosja? Przede wszystkim usunąć neonazistowski, antyrosyjski cierń, który powstał w wyniku masakry na Majdanie i zamachu stanu w 2014 roku. Ukraina ma zostać zneutralizowana, co dla Rosji oznacza zasadniczo obszar prorosyjski, podobnie jak Donieck, Ługańsk i Krym. Celem jest niedopuszczenie do tego, by Ukraina stała się terenem działań antyrosyjskich sterowanych przez USA na wzór Czeczenii i Gruzji.

Celem Rosji w dłuższej perspektywie jest oderwanie Europy od NATO i dominacji USA, a tym samym stworzenie wraz z Chinami nowego, wielobiegunowego porządku światowego, skoncentrowanego na zintegrowanej gospodarczo Eurazji. Celem jest całkowite rozwiązanie NATO, a następnie promowanie szeroko zakrojonej polityki rozbrojenia i denuklearyzacji, którą forsuje Rosja. Nie tylko ograniczy to zagraniczne zakupy amerykańskiej broni, ale może też doprowadzić do nałożenia sankcji na przyszłe amerykańskie awanturnictwo wojskowe. W miarę postępującej dewaluacji dolara, Ameryka będzie miała mniejsze możliwości finansowania swoich operacji wojskowych.

Teraz, gdy dla każdego zorientowanego obserwatora powinno być oczywiste, że (1) celem NATO jest agresja, a nie obrona, i (2) nie ma już żadnego kawałka terytorium dawnego Związku Radzieckiego do podbicia, co więc Europa zyskuje na dalszym członkostwie w NATO? Jest oczywiste, że Rosja nigdy nie zaatakuje Europy. Nie ma nic do zyskania – i nie miała nic do zyskania, walcząc z Ukrainą, z wyjątkiem cofnięcia ekspansji NATO per procura w tym kraju i wspieranych przez NATO ataków na Noworosję.

Czy europejscy przywódcy narodowi (lewica jest w dużej mierze proamerykańska) zapytają, dlaczego ich kraje mają płacić za amerykańską broń, która tylko naraża je na niebezpieczeństwo, płacić wyższe ceny za amerykański LNG i energię, płacić więcej za zboże i surowce produkowane w Rosji, tracąc jednocześnie możliwość sprzedaży na eksport i zyski z pokojowych inwestycji w Rosji – a być może także tracąc Chiny?

Konfiskata rosyjskich rezerw walutowych przez USA, po niedawnej kradzieży rezerw Afganistanu (oraz zajęciu przez Anglię zapasów złota Wenezueli), zagraża przestrzeganiu standardu dolara przez wszystkie kraje, a tym samym roli dolara jako nośnika oszczędności walutowych banków centralnych świata. Przyspieszy to proces międzynarodowej dewaloryzacji, rozpoczęty już przez Rosję i Chiny, które polegają na wzajemnym posiadaniu swoich walut.

W dłuższej perspektywie Rosja prawdopodobnie dołączy do Chin w tworzeniu alternatywy dla zdominowanych przez USA, MFW i Banku Światowego. Ogłoszenie przez Rosję, że chce aresztować ukraińskich nazistów i przeprowadzić proces w sprawie zbrodni wojennych, wydaje się sugerować, że po zwycięstwie militarnym Rosji na Ukrainie zostanie utworzony trybunał alternatywny wobec haskiego. Tylko nowy międzynarodowy trybunał mógłby osądzić zbrodniarzy wojennych, począwszy od ukraińskich przywódców neonazistowskich aż po urzędników amerykańskich odpowiedzialnych za zbrodnie przeciwko ludzkości w rozumieniu ustaw norymberskich.

Czy sitwy amerykańskie rzeczywiście przemyślały konsekwencje wojny?

Z niemal czarnym humorem można przyglądać się amerykańskim próbom przekonania Chin, że powinny przyłączyć się do Stanów Zjednoczonych w potępianiu działań Rosji na Ukrainie. Największym niezamierzonym skutkiem amerykańskiej polityki zagranicznej jest zbliżenie Rosji i Chin, a także Iranu, Azji Środkowej i innych państw w ramach inicjatywy Jednego Pasa i Jednej Drogi.

Rosja marzyła o stworzeniu nowego porządku światowego, ale to awanturnictwo Stanów Zjednoczonych doprowadziło świat do zupełnie nowego porządku. Takiego, który wydaje się być zdominowany przez Chiny jako domyślnego obecnie zwycięzcę, w sytuacji, gdy gospodarka europejska jest w zasadzie rozerwana na strzępy, a Ameryce pozostało to, co zagarnęła od Rosji i Afganistanu, ale bez możliwości uzyskania jakiegokolwiek wsparcia w przyszłości.

Wszystko, co napisałem powyżej, może być już nieaktualne, ponieważ Rosja i USA postawiły się w stan alarmu atomowego. Mam tylko nadzieję, że Putin i Biden uzgodnią, że jeśli Rosja zrzuci bomby wodorowe na Wielką Brytanię i Brukselę, to zostanie zawarta diabelska (nie dżentelmeńska) umowa, że nie będą się nawzajem bombardować.

Takie rozmowy przywodzą mi na myśl moje dyskusje z Hermanem Kahnem sprzed 50 lat. Stał się on dość niepopularny za napisanie książki Thinking about the Unthinkable, czyli o wojnie atomowej. Sparodiowano go w filmie Dr Strangelove. Rzeczywiście powiedział, że ktoś ocaleje z zagłady atomowej… Dodał jednak, że on sam ma nadzieję znaleźć się tuż pod bombą atomową, ponieważ nie będzie to świat, w którym chciałby przetrwać.

Michael Hudson

Tłum. Sławomir Soja

Źródło: http://thesaker.is/america-defeats-germany-for-the-third-time-in-a-century-the-mic-ogam-and-fire-sectors-conquer-nato/


Za: https://www.bibula.com