
Ostrzelane zostało biuro jednego z lewicowych kongresmenów - donosi CNN. w całym kraju cegły lądują w oknach siedzib demokratów. Skrzynki
mailowe i automatyczne sekretarki polityków, którzy poparli ustawę zdrowotną, zapychane są wulgaryzmami i groźbami. - Idź do diabła, gnoju! - usłyszał przez telefon kongresmen Ben Stupak, którego nazwano również (między innymi) kanalią, śmieciem i kupą cuchnącego gówna. Ktoś zadzwonił do biura deputowanej Ginny Brown-Waite i powiedział: chcę, żebyście wiedzieli, że mam 27 ludzi, którzy zamierzają sprawić, aby ta suka nie dożyła do następnej kadencji.
Czyli jest tak, jak przewidywaliśmy: Amerykanie na podpisanie ustawy odpowiedzieli wulgarnymi zwrotami, nie mającymi jednak (jak u Joe Bidena) wyrażać zachwytu. Ale takiej fali gróźb i ataków na siedziby polityków się nie spodziewaliśmy. Napięcie, które narasta w amerykańskim społeczeństwie za sprawą działań administracji Obamy, jest najwyraźniej o wiele większe, niż można było do niedawna przypuszczać. I nic nie wskazuje na to, by w najbliższym czasie coś mogło ostudzić gniew Amerykanów. Jeśli już dziś strzelają, rzucają cegłami i grożą śmiercią - strach pomyśleć, co będzie dalej.
Daniel Nogal
Za: http://www.pardon.pl/artykul/11204#komentarz_2393946