Drukuj
Kategoria: Pamięć Walka i Męczeństwo
Odsłony: 12844

Ocena użytkowników: 5 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywna
 
Posłów Prawa i Sprawiedliwości oraz Sojuszu Lewicy Demokratycznej połączyła chęć upamiętnienia 120 rocznicy powstania Polskiej Partii Socjalistycznej. Odnośne projekty uchwał, obydwa ugrupowania, wniosły już do Sejmu (historia.org.pl, 8.12.2012 r.). Cieszy fakt, że obecnie istniejące ugrupowania parlamentarne poczuwają się do ideowych związków sięgających końca XIX wieku i ukazują swoje polityczne korzenie. Obecność PiS-u w tym zestawieniu może być zaskoczeniem tylko dla osób kompletnie nieświadomych ideowo i politycznie, zupełnie odpornych na argumenty, bądź ślepo wierzących swoim polityczno-religijnym idolom i przewodnikom.

     Polska Partia Socjalistyczna została założona na zjeździe w Paryżu, który obradował w dniach 17-23 listopada 1892 r. Uczestniczyli w nim m.in.: Stanisław Mendelson, Feliks Perl, Witold Jodko-Narkiewicz i Bolesław Limanowski. Ponadto, do bardziej znanych postaci PPS bez wątpienia należą: Ignacy Daszyński, Jędrzej Moraczewski, Norbert Barlicki, Jan Józef Lipski, oraz przede wszystkim ich sztandarowa i wybitna postać  – Józef Piłsudski.      Podczas jednej z kampanii wyborczych końca XX wieku w Polsce, uliczny transparent zachęcał: „Głosuj na PPS – partię Józefa Piłsudskiego”. Był on bowiem nie tylko członkiem władz naczelnych PPS, ale faktycznie kierował działalnością partii, uczestnicząc, jako delegat, w obradach IV Kongresu II Międzynarodówki (Londyn 1896 r.), której prominentnymi członkami byli  m. in.: Róża Luksemburg, Klara Zetkin, Włodzimierz Lenin, Lew Trocki.
W roku 1906 doszło w PPS do rozłamu, w ramach którego powstały: PPS Lewica, oraz PPS Frakcja Rewolucyjna. Dziś można dyskutować, która ze spadkobierczyń dwóch rozłamowych części jest bardziej lewicowa i socjalistyczna, bardziej wierna dziedzictwu przodków.

     Bardzo ważną kwestią były kontakty międzynarodowe oraz sprawy finansowe socjalistów w Polsce, które rzucają dużo światła na ich zaangażowanie po stronie niemieckiej podczas I wojny światowej. „Polska Partia Socjalistyczna należała do partii socjalistycznych prawowiernych. Tak jak prawowierność rzymskiego katolika zewnętrznie się poznaje po tym, że uznaje on papieża za głowę Kościoła, prawowierne partie socjalistyczne uznawały za głowę Socjalną Demokrację niemiecką. Do tych należała Polska Partia Socjalistyczna i w Berlinie uznawano jej prawowierność…. Socjalna Demokracja galicyjska, tak już bez kwestii prawowierna, że pobierała subwencje od Socjalnej Demokracji niemieckiej na swój organ partyjny, krakowski „Naprzód”, ściśle związała się z PPS, tworząc z nią właściwie jedną partię w dwóch państwach”. Roman Dmowski, „Polityka polska i odbudowanie państwa” tom I, Instytut Romana Dmowskiego Nowy Jork 1988, str. 70. „Niemiecka Socjalna Demokracja była sztabem głównym dla socjalistów wszystkich krajów. Była ona dla nich najwyższym autorytetem w rzeczach dogmatów i kierowała w znacznej mierze ich taktyką. Umiała ich nawet uzależniać od siebie materialnie: takie organy oficjalne partii socjalistycznych, jak „Avanti” w Rzymie i „Naprzód” w Krakowie, od dawna figurowały jawnie w sprawozdaniach Niemieckiej Demokracji Socjalnej jako pobierające stałą subwencję. Z chwilą wybuchu wojny organizacja ta oddała się na usługi państwa niemieckiego, usługi niezmiernie cenne, zważywszy sieć jej wpływów w Europie”. Roman Dmowski „Polityka polska i odbudowanie państwa” tom I, Instytut Romana Dmowskiego Nowy Jork 1988, str. 185.

     Jeżeli chodzi o działalność zbrojną PPS, to bardzo dobrze charakteryzuje ją akcja przeprowadzona na początku XX wieku w okresie poprzedzającym rewolucję 1905 roku. 13 listopada 1904 roku (a więc jeszcze przed rozłamem) na Placu Grzybowskim w Warszawie miała miejsce operacja bojowa PPS, o której Piłsudski napisał później, że: „należy do pieszczot mego życia”. Przypatrzmy się zatem jakie to „pieszczoty” miewał Piłsudski, bardzo uważając na zachowania i propozycje jego ideowo - politycznych spadkobierców, którzy wykazują bardzo podobne inklinacje, aczkolwiek realizowane w odmiennej rzeczywistości, innymi środkami, w dzisiejszych czasach. Przecież dziedzictwo zobowiązuje, tylko czy wszyscy jego udziałowcy, zwłaszcza ci powołani do duchowego przewodnictwa w Narodzie, wiedzą w czym uczestniczą, czy raczej zdają sobie sprawę, do czego i przez kogo są wykorzystywani?!

     Wówczas, a więc ponad 108 lat temu, zaczęło się od rozrzucania ulotek wzywających warszawiaków w niedzielę na Plac Grzybowski, co zwabiło również rosyjską policję. Gdy po Mszy świętej ludzie zaczęli wychodzić z kościoła Wszystkich Świętych, na schodach pojawiła się bojówka złożona z kilkudziesięciu socjalistów, rozwinęła czerwony sztandar i zaczęła śpiewać „Warszawiankę”. Kiedy oddział policjantów ruszył ku tej grupie, bojowcy wyciągnęli rewolwery i zaczęli strzelać do policjantów, zabijając niektórych, po czym wmieszali się w tłum bezbronnych ludzi wychodzących z kościoła. Wtedy policjanci odpowiedzieli ogniem strzelając do wystawionego na cel, przez socjalistycznych bojowców Piłsudskiego, tłumu. Owocem manifestacji było zabicie 3 policjantów i 11 osób spośród bezbronnego tłumu wystawionego na cel rosyjskich kul przez ludzi Piłsudskiego. Oczywiście, nikt spośród bojowców nie został zabity, ani aresztowany.

     Piłsudski nazwał tą operację „dowcipną” i napisał później, że „Grzybów należy do wspomnień, które nieraz pieszczę, należy do pieszczot mojego życia”. „Wspomnienie o Grzybowie” (artykuł z 9 listopada 1929 r.) w: Józef Piłsudski „Pisma zbiorowe” Warszawa 1937, tom IX, str. 201.

Narodowcy zaś skomentowali to wydarzenie następująco: „Ludzie, którzy chcą prowadzić społeczeństwo na moskiewskie kule i bagnety… dowiedli, że pomiędzy nimi a tym społeczeństwem nie ma żadnej spójni. Bo przy istnieniu tej spójni niemożliwy byłby taki brak skrupułów, z jakim ściągnięto moskiewskie kule na tłum, który się niczego podobnego nie spodziewał… Organizatorzy demonstracji tak się zachowali jak banda przybyszów wśród obcego sobie całkiem środowiska, którego krew nic ich nie kosztuje i którego uczucia nic ich nie obchodzą”. Jędrzej Giertych „Tysiąc lat historii polskiego narodu” , Wydawnictwo WERS Poznań, str. 395, za: „Przegląd Wszechpolski” Lwów, listopad 1904 r.

     Jakże trafnie, wobec powyższego, opisał i scharakteryzował PPS Henryk Sienkiewicz w swojej skazanej na zapomnienie, politycznie niepoprawnej, powieści „Wiry”: „Mnie chodzi o ten niby krajowy wyrób, którego pan jesteś agentem, albowiem z tego, coś mi powiedział, wnoszę, że należysz do tak zwanej Polskiej Partii Socjalistycznej… . Zaszczepiliście Polsce chorobę i nic więcej. Nowy polski gmach trzeba budować z cegieł i kamienia – nie z dynamitu i bomb. A w was nie ma ni cegieł, ni kamienia. Wy jesteście tylko krzykiem nienawiści. Porzuciliście starą Ewangelię, a nie umiecie stworzyć nowej, wskutek czego nie ma w was zadatków życia. Imię wasze jest Błąd – i dlatego wypadkowa waszych działań będzie zawsze przeciwna waszym założeniom. Bo przeciągnąwszy strunę strajkową nie doprowadzicie ludu do czego innego, jak do słabości i nędzy, a ze słabych nędzarzy nie potraficie zbudować silnej Polski. To przecie oczywiste. A przy tym na jednej i tej samej głowie nie można nosić dwóch czapek, chyba że jedna będzie pod spodem. Otóż pytam, co tu jest pod spodem? Czy wasz socjalizm jest tylko środkiem do zbudowania Polski, czy wasza Polska jest tylko przynętą i hasłem, które ma przyciągnąć do waszego obozu lud?... Naprawdę jest tak, że wy, choćbyście chcieli uczynić coś polskiego, to nie zdołacie, albowiem w was samych nie ma nic polskiego. Szkoła, którąście przeszli, nie odjęła wam, bo nie mogła odjąć, języka, ale urobiła wasze umysły i dusze w ten sposób, że jesteście nie Polakami, lecz Rosjanami nienawidzącymi Rosji…. Wy jesteście złym kwiatem obcego ducha. Dość wziąć wasze dzienniki, waszych pisarzy, poetów i krytyków! Cały ich aparat umysłowy jest obcy. Prawdziwy ich cel, to nawet nie socjalizm i nie proletariat, ale zniszczenie. W ręku żagiew, a na dnie duszy beznadziejność i wielkie nihil! A przecież wiadomo, skąd to rodem…. Wy jesteście jak owoc, z jednej strony zielony, z drugiej gnijący. Wy jesteście chorzy. Tą chorobą tłumaczy się ten bezgraniczny brak logiki, polegający na tym, że krzycząc przeciw wojnom robicie wojnę… Tą także chorobą tłumaczą się wasze szalone porywy i wasza zupełna obojętność na to, co będzie dalej, jak również na los tych nieszczęsnych ludzi, z których robicie swe narzędzia…. Wy, ogólnie mówiąc, nosicie w sobie zatratę i Polskę łączycie z zatratą. W waszej partii są niechybnie ludzie poświęcenia i dobrej wiary, ale ślepi, którzy w swej ślepocie służą komu innemu, niż myślą”. Henryk Sienkiewicz „Wiry”, Oficyna Wydawnicza GRAF Gdańsk 1990, str. 91-92.

     To wręcz genialne i jakże celne określenie PPS, pozwala nie tylko odnieść się do polskiej historii, ale zachęca do poważnej zadumy nad obecną rzeczywistością naszej Ojczyzny. Jakże dużo analogii i podobieństw, które zmuszają do poważnej refleksji i wzmożonej odpowiedzialności za polskie sprawy. Niech prawdziwa historia stanie się dla Polaków nauczycielką życia w trafnym i rozsądnym odczytywaniu rzeczywistości.

     W projekcie uchwały autorstwa PiS czytamy: „Sejm Rzeczypospolitej Polskiej oddaje hołd działaczom Polskiej Partii Socjalistycznej, którzy swoje życie poświęcili walce o niepodległą, demokratyczną i sprawiedliwą Polskę”. Wydaje się, że powyższe zdanie kierowane jest do osób najmniej świadomych, kompletnie odpornych na historyczne fakty! Socjalistyczna demokracja i socjalistyczna sprawiedliwość aż nadto dały się Polakom we znaki. Niepodległość zaś mamy wbrew polityce Piłsudskiego i PPS, którzy sprawę polską związali z państwami centralnymi (Prusami i Austro-Węgrami) podczas I wojny światowej. Legiony walczyły po tamtej stronie i politycznie przegrały! Premier Anglii Lloyd George, który w Wersalu stał się rzecznikiem interesów niemieckich, wołał wprawdzie: „jakże wy (Polacy) chcecie niepodległości, skoro wasze legiony walczyły po stronie niemieckiej?!”, lecz były to za słabe argumenty. Dmowskiemu udało się utrzymać rydwan polityki polskiej po stronie antyniemieckiej, jako jednego z państw zwycięskich w I wojnie światowej, co, w konsekwencji klęski Niemiec, doprowadziło nas do niepodległości. Piłsudski poniósł klęskę w roku 1914, gdy nie wybuchło planowane przez Niemców powstanie, które miało wyłączyć z wojny Rosję i zapewnić Prusom szybkie zwycięstwo. Poniósł klęskę w roku 1916, gdy nie udało się Niemcom stworzyć armii pod jego przywództwem, dla odciążenia frontu wschodniego, oraz przegrał w roku 1918, kiedy Niemcy przywieźli go z Magdeburga i oddali mu władzę za obietnicę wyrzeczenia się ziem zaboru pruskiego, oraz dla spodziewanego wyeliminowania Polski z szeregów antyniemieckiej, zwycięskiej koalicji, co w praktyce miało oznaczać pozbawienie Polaków owoców wersalskiego zwycięstwa. Dzisiejsze uporczywe lansowanie Piłsudskiego, wbrew historycznym faktom, swoiste „odwracanie kota ogonem”, ukazuje niemiecki (choć nie tylko) wpływ w polityce różnych odcieni i mediach różnych światopoglądów, kształtując wśród Polaków postawy sprzeczne z elementarną prawdą i narodowym interesem. Czas z tym zakłamaniem skończyć! Polska była zwycięzcą w I wojnie światowej, wbrew niemieckim planom i dążeniom, wbrew polityce PPS oraz Piłsudskiego i dlatego odzyskała niepodległość!

     Wobec powyżej zaprezentowanych faktów, sprawą bardziej przejrzystą wydaje się kwestia politycznej prawowierności oraz ideowej spuścizny po Polskiej Partii Socjalistycznej w dzisiejszych czasach. Jasnym staje się promocja przegranych powstań, „niepodległości” za cudze pieniądze i pod obcą komendą, kultu narodowych klęsk, wykorzystywanie wiary i Kościoła dla niecnych celów, sianie zamętu, anarchizowanie społeczeństwa, radykalizowanie nastrojów, granie na emocjach poczciwej lecz nieświadomej części Polaków.

     Wypada tylko szczerze podziękować posłom PiS-u za projekt zgłoszonej uchwały dla uczczenia 120 rocznicy powstania PPS. Ujawnili swoje prawdziwe oblicze. Niech ten fakt będzie dla Rodaków jasną przestrogą i pewnym zabezpieczeniem, a dla nich samych gwarantem trwania w, co najwyżej parlamentarnej, opozycji – dla dobra Polski i Polaków!

Witold Bałażak

Za: http://www.lpr.pl/2013/03/26/pis-i-sld-uczcza-pps/