Warto przeczytać
Stanisław Michalkiewicz: Na równi pochyłej
- Szczegóły
- Kategoria: Warto przeczytać
- Odsłony: 6111
Jest to kolejny milowy krok, bo pierwszy został zrobiony jeszcze w latach 30-tych w postaci „Nowego Ładu”, zainicjowanego przez prezydenta Roosevelta, a drugi – w połowie lat 60-tych w postaci serii programów socjalnych „Wielkie Społeczeństwo” prezydenta Lyndona Johnsona. Jakub Goldsmith w książce „Pułapka” pisze, że w 30 lat po wprowadzeniu w życie „Wielkiego Społeczeństwa” prof. Walter Williams postanowił sprawdzić, jak te programy socjalne funkcjonują. Ku jego niezmiernemu zaskoczeniu okazało się, że na „biednych”, czyli adresatów tych programów, wydano zaledwie 28 procent środków, zaś 72 procent przechwyciły i zużytkowały aparaty biurokratyczne, które tymi programami administrowały, cały czas się rozrastając. W ciągu 30 lat wydano na nie tyle, że za te pieniądze można by wykupić majątek trwały 500 największych amerykańskich przedsiębiorstw i CAŁĄ ZIEMIĘ UPRAWNĄ W USA! Tyle pieniędzy rząd wydał, a to znaczy, że najpierw musiał te gigantyczne pieniądze, za które można by kupić drugą Amerykę, wyssać z tamtejszej gospodarki. I trzy czwarte tych pieniędzy zostało przejedzone przez biurokratyczne molochy, które w innej sytuacji, to znaczy – gdyby tych programów w ogóle nie było, byłyby zupełnie niepotrzebne! Ten przykład pokazuje, dlaczego socjalizm MUSI zbankrutować, a jeśli ten wyrok się odwleka, to po pierwsze dlatego, że poprzez zaciąganie przez rządy długu publicznego kosztami przedłużania tej agonii obciążane są przyszłe pokolenia, a po drugie – że dzięki ludzkiej wynalazczości nastąpił niebywały wzrost wydajności pracy. Jeremiasz Ryfkin, doradca naukowy prezydenta Clintona w książce „Koniec pracy” twierdzi, że dla dostarczenia ludzkości potrzebnych towarów i usług wystarczyłaby dzisiaj praca zaledwie 10 procent ludzi. To wyjaśnia przyczyny, dla których coraz więcej ludzi markuje dzisiaj pracę, wykonując nikomu niepotrzebne zajęcia w rozrastających się aparatach biurokratycznych – no bo jakoś trzeba uzasadnić ich udział w podziale dochodu narodowego.
Według wstępnych szacunków, koszty podjętej przez prezydenta Obamę reformy ochrony zdrowia wyniosą bilion, czyli tysiąc miliardów dolarów rocznie. Tyle pieniędzy rząd będzie musiał pod tym pretekstem odebrać amerykańskim podatnikom. Wprawdzie biurokracja amerykańska podobno jest sprawniejsza od naszej, ale nie ulega wątpliwości, że i w tym przypadku około 70 procent tych pieniędzy pójdzie na utrzymanie biurokratycznego aparatu ochrony zdrowia, czyli ludzi, którzy nikogo nie będą leczyć, tylko „zarządzać” i pod tym pretekstem wymuszać swoje wynagrodzenia. Równie doniosłe, jak skutki ekonomiczne, będą również skutki społeczne tej reformy. Powstanie kolejna gruba i z roku na rok coraz grubsza warstwa ludzi żyjących z tego pasożytnictwa, co w warunkach nawet fasadowej demokracji politycznej oznacza, że socjalizm może okazać się nieodwracalny – podobnie jak u nas.
Stanisław Michalkiewicz
Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza z cyklu „Ścieżka obok drogi” ukazuje się w „Naszym Dzienniku” w każdy piątek.
Felieton • „Nasz Dziennik” • 27 marca 2010
Za: http://www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=1565
RadioMaryja.pl
01 luty 2026
Katolicki Głos w Twoim domu- Odkryto kolejne szkodliwe działanie nanoplastiku
- Myśląc Ojczyzna
- [Jestem w Kościele] Odkurzyć św. Tomasza
- Kora sosny usuwa leki ze ścieków
- Biuro Rzecznika Finansowego przestrzega przed niedoubezpieczeniem mieszkania
- A. Abramowicz: KSeF może być realnym wsparciem dla dużych przedsiębiorców, ale dla małych nigdy nie będzie takim instrumentem. To jest tylko skomplikowanie całego systemu
- Menopauza wiąże się ze zmianami w mózgu przypominającymi chorobę Alzheimera
- W. Jakóbik: Rada UE przyjęła zakaz importu gazu z Rosji do końca 2027 roku
- Obiecująca metoda leczenia raka trzustki – na razie u myszy
- Tatry: specjalistyczny pojazd podwodny oraz AI wspomogą działania TOPR
- Ukryty tłuszcz szkodzi mózgowi
- Ewangelia na IV niedzielę zwykłą






