Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 
Kresowian i ich potomków, a także obrońców polskich rodzin zachęcam, aby niezależne od tego, na kogo do tej pory głosowali, swój głos oddali na Jarosława Kaczyńskiego

W ostatnim felietonie pochwaliłem Waldemara Pawlaka za to, że jako jedyny spośród dziesięciu kandydatów odpowiedział na pytania środowisk kresowych i patriotycznych. Nie tylko odpowiedział, ale i poparł ich postulaty zarówno w sprawie ochrony mniejszości polskiej, jak i upamiętnienia ofiar. Co do Jarosława Kaczyńskiego, to za częściową odpowiedź można uznać jego hołd, jaki 26 lutego ub.r. złożył w Warszawie przed pamiątkową tablicą ku czci pomordowanych oraz jego wypowiedź z 9 lipca 2003 r., kiedy powiedział w Sejmie. "To, co się stało przed 60 laty na Wołyniu, a później w innych częściach Galicji Wschodniej, to było ludobójstwo. To było ludobójstwo w najczystszym tego słowa znaczeniu. To było ludobójstwo na wielką skalę. I każdy, kto nie chce tego powiedzieć, każdy, kto tego po prostu nie mówi, kapituluje przed zbrodnią, zapewnia triumf zbrodniarzom, wykazuje słabość, która zawsze w takich sytuacjach, dziś, jutro albo pojutrze, jest wykorzystywana. (...) Każdy, kto się cofa, kto wykazuje nieśmiałość, choćby poprzez używanie nieadekwatnego języka, nie tylko kapituluje przed zbrodnią, nie tylko dokonuje wielkiego moralnego nadużycia, nie tylko zachowuje się tak, jak przyzwoity człowiek i przyzwoity Polak zachowywać się w żadnym wypadku nie powinien. Godzi także w polskie interesy polityczne".
Podobnie, choć w innych sytuacjach, wypowiadali się kandydaci na prezydenta, w tym Marek Jurek i Kornel Morawiecki. O dziwo, nawet niektórzy działacze SLD stali na stanowisku, aby wreszcie powiedzieć prawdę o zagładzie ludności kresowej i bronić naszych rodaków nie tylko na Białorusi, ale także na Litwie i Ukrainie. Całkiem inną postawę przyjął Bronisław Komorowski. W czasie niedawnej konferencji na Uniwersytecie Wrocławskim mówiła o tym Ewa Siemaszko, autorka monografii o Wołyniu. Cytowała słowa marszałka, który negował prawdę o wydarzeniach na Kresach. Nawiasem mówiąc, za taką negację powinno się mu odebrać magisterium z historii. Z kolei na łamach kilku gazet Jarosław Kalinowski z PSL, też gorliwy obrońca prawdy, wskazywał na Komorowskiego jako na tego, który pod wpływem zewnętrznych nacisków w 2008 r. zablokował przyjęcie stosownej uchwały i nie dopuścił do ustanowienie Dnia Męczeństwa Kresowian. Jak widać, pan hrabia, którego rodzina w swoich majątkach żyła w dobrobycie, losem pomordowanych chłopów specjalnie się nie przejmuje. No cóż, podziały klasowe nadal obowiązują, a chłopi powinni zadowolić się co najwyżej ucałowaniem arystokratycznego sygnetu.

Wspomniana uchwała przeszła wprawdzie rok później, ale aktywiści PO zdeformowali ją, wprowadzając w miejsce pojęcia "ludobójstwo" intelektualnego potworka w postaci sformułowania "masowe mordy o charakterze czystki etnicznej i znamionach ludobójczych". Trzeba też przypomnieć, że samo uchwalenie ustawy to nie efekt odwagi obozu rządzącego, lecz wręcz odwrotnie, to wynik lęku przed protestami Kresowian, którzy w tym czasie zablokowali prowokację, jaka był rajd im. Bandery oraz pogonili Wiktora Juszczenkę z Lublina. Reasumując, Kresowian i ich potomków - a także wszystkich obrońców prawdy historycznej - zachęcam, aby niezależne od tego, na kogo do tej pory głosowali, swój głos w drugiej turze oddali nie na lękliwego marszałka Sejmu, lecz na Jarosława Kaczyńskiego.

O głos ten proszę także wszystkich tych, którzy sprzeciwiają się tzw. ustawie przemocowej podpisanej wbrew protestom rodzin polskich przez Komorowskiego. Jak piszą obrońcy życia rodzinnego: "Całość ustawy wprowadza w Polsce model szwedzki. Tam państwo już od 30 lat narzuca bezstresowe wychowanie dzieci. Powszechną praktyką jest, napiętnowane przez Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu, odbieranie dzieci z domów przez urzędników państwowych, z bardzo błahych powodów. Nie chcemy w Polsce rozwiązań, które w innych krajach są przyczyną cierpień dzieci i ich rodziców (...). W uzasadnieniu nowelizacji jest mowa, że problem przemocy dotyczy połowy rodzin w Polsce. Tak wielka jest planowana skala kontroli". W osobnym tekście apelują oni: "Ustawa ma wejść w życie 1 sierpnia 2010 r. Nie możemy być bierni! Protestujmy! Chodzi o nasze rodziny, dzieci, wnuki. Nawet komunistom w PRL-u nie przyszło do głowy, by odbierać dzieci rodzicom pod byle pretekstem. Nasze dzieci nie są własnością urzędników państwowych". Więcej informacji jest na stronie internetowej www.rzecznikrodzicow.pl.

Trzeba w tym miejscu odnotować rozsądny głos biskupa drohiczyńskiego Antoniego Dydycza: "Warto wyciągnąć pewne wnioski z pierwszej tury wyborczej. Otóż po jej zakończeniu media nasze podawały, że mieszkańcy wsi polskich w niższym procencie udali się do urn wyborczych. Stąd się bierze myśl o skierowaniu tego apelu. Jest on zaadresowany do wszystkich mieszkańców wsi i małych miast. Weźcie udział w stu procentach w wyborach. Ci, którzy mają auta, niech sami zaproponują podwiezienie sąsiada lub sąsiadki do urn wyborczych. Niech małe miejscowości okażą się godne tradycji ojców i jak najliczniej wypełnią obywatelski obowiązek!".

Na koniec przypominam o Pielgrzymce Kresowian na Jasną Górę, która w niedzielę 4 lipca rozpoczyna się mszą św. o g. 9.30. Nie zapomnijcie zaopatrzyć się w upoważnienia do głosowania! Z kolei 1 lipca o g. 18 zapraszam na spotkanie autorskie i prelekcję o Kresach w auli Licem Salezjańskiego w Lubinie, a 7 lipca o g. 17 w klasztorze Franciszkanów w Legnicy.

ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, Gazeta Polska, 30 czerwca 2010

Za: http://www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=88&nid=3131