Ocena użytkowników: 5 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywna
 
(*) Błąd – Nieumyślne działanie, które jest niezgodne z zasadami lub założeniami i przynosi złe skutki.

POLECAMY! Ewa Kurek: EKSHUMACJA W JEDWABNEM – REAKCJA ŚWIATOWEGO KONGRESU ŻYDÓW I IZRAELA
data:08 sierpnia 2016   
 ... nie przypuszczałam, że zainteresowanie akcją tak szybko przekroczy granice Polski - pisze dr Ewa Kurek we wstępie do wywiadu udzielonego dziennikarzowi z Izraela. Całość tej ważnej i ciekawej rozmowy została opublikowania w Warszawskiej Gazecie. Poprzedza ją odpowiedź udzielona przez dr Ewę Kurek Ronaldowi S. Lauderowi prezesowi Światowego Kongresu Żydów, który poucza burmistrza Jedwabnego w kwestii zbierania podpisów pod żądaniem ekshumacji w Jedwabnem.

Lista podpisów poparcia pod projektem ekshumacji w Jedwabnem

 
Ewa Kurek - 
Przyznam szczerze, że rozpoczynając zbieranie podpisów pod petycją żądającą od władz Polski zgody na przeprowadzenie w Jedwabnem ekshumacji, która rozpocznie rzetelne badania historyczne nad tym, co w roku 1941 wydarzyło się w tym miasteczku, nie przypuszczałam, że zainteresowanie akcją tak szybko przekroczy granice Polski i stanie się problemem ogólnoświatowym. Jako pierwszy zareagował Ronald S. Lauder, prezes Światowego Kongresu Żydów i zażądał ni mniej ni więcej tylko przeprosin od pana burmistrza Jedwabnego za to, że wydał przyzwolenie na zbiórkę podpisów pod ustawą nakazującą ekshumację zamordowanych.
 
Szanowny panie prezesie Ronaldzie S. Lauder, po pierwsze chcę pana prosić, aby nie przeceniał pan swoich możliwości. Zarówno pan burmistrz Jedwabnego jak i ja, inicjatorka projektu o ekshumacji w Jedwabnem, jesteśmy obywatelami Rzeczypospolitej Polski, posiadamy pełnię praw obywatelskich i nawet rząd Polski – nie naruszając naszych konstytucyjnych praw – nie jest w stanie zabronić nam zbierania podpisów pod projektem obywatelskim takim, który uznamy za ważny, z ekshumacją w Jedwabnem włącznie. Po drugie, proszę także zważyć, że władza Światowego Kongresu Żydów rozciąga się wprawdzie nad mieszkającymi w różnych zakątkach ziemi Żydami, ale nie rozciąga się na terytorium całego świata. Nie wiem jak w kwestii innych krajów, ale na pewno nie sięga terytorium Polski. Polacy nie będą zatem przepraszali pana za to, co robią we własnym suwerennym kraju. Nie muszę dodawać, że wobec powyższego, żądanie pana prezesa Laudera urąga wszelkim zasadom współżycia między narodami. Po ostatnie jednak i najważniejsze, o czym pan, prezesując światowemu żydostwu wiedzieć powinien, pańskie żądanie sprzeciwia się prawu żydowskiemu i nakazom żydowskiej religii. Ekshumacja bowiem szczątków zamordowanych w 1941 roku w Jedwabnem pańskich przodków jest działaniem, które sprawi, że po blisko osiemdziesięciu latach, szczątki pomordowanych Żydów spoczną wreszcie tam, gdzie według żydowskiego prawa i religii dawno spocząć powinny, czyli na pobliskim żydowskim cmentarzu lub na cmentarzu w Izraelu. Wybór miejsca spoczynku szczątków zamordowanych w Jedwabnem Żydów jest jedynym tematem, w którym zgodnie z polskim i żydowskim prawem, głos prezesa Światowego Kongresu Żydów winien być uszanowany.
 
Zbieraniem podpisów pod moim projektem żądającym przeprowadzenia rzetelnych badań historycznych w Jedwabnem z ekshumacją ciał włącznie zainteresował się także Izrael w osobie dziennikarza pana Nissana Tzur, który poprosił mnie o udzielenie wywiadu. W odróżnieniu od prezesa Światowego Kongresu Żydów z Nowego Jorku, dziennikarz z Izraela niczego nie domaga się ani niczego nie żąda, lecz próbuje dowiedzieć się, o co chodzi i skąd cały pomysł, czyli zadaje normalne pytania, które zwykli zadawać w takich sytuacjach dziennikarze całego świata. W wypadku pana prezesa Laudera i dziennikarza pana Nissana Tzur widać zasadniczą różnicę: dziennikarz jest obywatelem suwerennego państwa Izrael i zdobywa od Polaków informacje, zaś pan prezes przedstawicielem amerykańskiej żydowskiej diaspory i usiłuje zarządzać Polakami. Z całym szacunkiem i zaufaniem dla izraelskiego dziennikarza, ale ponieważ tekst wywiadu w języku hebrajskim będzie dla czytelników polskich niedostępny i istnieje obawa, że niektóre media zechcą przetłumaczyć w sposób dowolny moje słowa, wywiad udzielony izraelskiemu dziennikarzowi publikuję w całości:
 
Pełna treść wywiadu:
 
Nissan Tzur: Czego właściwie dotyczy pani projekt związany z ofiarami z Jedwabnego? Czy chodzi o ekshumację i badanie ciał? Proszę powiedzieć więcej o pani projekcie.
 
Ewa Kurek: Jestem historykiem. Od ponad 30 lat zajmuję się badaniem stosunków polsko- żydowskich. Nigdy nie zajmowałam się Jedwabnem. Współpracowałam zawsze z historykami żydowskimi (m.in. zmarłymi prof. Lucjanem Dobroszyckim, prof. Chone Szmerukiem i prof. Jakubem Golbergiem), a obecnie współpracuję z dziennikarzami i historykami związanymi z Gminą Żydowską w Warszawie. Właśnie od tych młodych polskich Żydów otrzymałam rok temu "Kolbojnik" z zimy 2014, w którym przedstawiona została wykładnia żydowskiego prawa i żydowskiej religii względem ekshumacji. Uświadomiłam sobie wówczas, że rabin Michel Schudrich kłamał lub nie zna żydowskiego prawa i religii gdy mówi, że ekshumacja w Jedwabnem jest niezgodna z żydowskim prawem i religią. Bardziej w tym względzie ufać trzeba znawcy żydowskiego prawa rabinowi Josephowi Pollakowi, przewodniczącemu Rady Halachicznej bostońskiego sądu rabinicznego, więźniowi Bergen-Belsen, który mówi, że zgodnie z halachą [prawem – EK] i religią żydowską: "Ofiary z Jedwabnego powinny zostać ekshumowane i pochowane ponownie, czy to na terenie pobliskiego cmentarza żydowskiego, czy to w państwie Izrael". Uzasadnienie halachiczne wywodów rabina Pollaka, poparte decyzją rabina Waltera Homolki, wykładowcy prawa żydowskiego na uniwersytecie w Poczdamie, znajdzie pan we wspomnianym wyżej "Kolbojniku"
[link: http://warszawa.jewish.org.pl/pl/biuletyn/703-kolbojnik- zima-2014].
Zgodnie z wykładnią żydowskiego prawa, po ekshumacji, zgodnie z wolą Żydów i żydowskim prawem, ciała pomordowanych powinny zostać pochowane na pobliskim cmentarzu w Jedwabnem lub przewiezione na cmentarz w Izraelu.
 
Nissan Tzur: Dlaczego pani domaga się ekshumacji ciał zamordowanych? Dlaczego pani wierzy, że ekshumacja pomoże znaleźć odpowiedź na pytanie o odpowiedzialność za zbrodnię?
 
Ewa Kurek: Ekshumacja ofiar z Jedwabnego jest wymogiem prawa i religii żydowskiej. Ekshumacja ofiar z Jedwabnego jest także podstawą do przeprowadzenia rzetelnych badań historycznych. Ekshumacja ciał pomordowanych jest wreszcie podstawowym działaniem
przewidzianym przez oparte na prawie rzymskim prawo polskie. Zarówno według prawa polskiego, jak i zgodnie z metodą badań historycznych, w wypadku zbrodni należy przede wszystkim znaleźć ciała zamordowanych, zbadać je, a potem wyciągać z tego faktu wnioski i wydawać osądy.
Ekshumacja w Jedwabnem jest także zgodna z żydowską i polską tradycją prawną. W wieku XIV król Kazimierz Wielki wydał w latach 1334 i 1364 dwa przywileje dla osiedlającej się w Polsce ludności żydowskiej. Zostało w nich zapisane, że mieszkający w Polsce Żydzi w sprawach cywilnych podlegają sądom rabinackim, zaś w sprawach karnych (np. o rozbój i morderstwo), podlegają sądom polskim. Ustanowione przez króla Kazimierza Wielkiego zasady prawne obowiązywały do czasów rozbiorów. Przywrócone zostały w roku 1918 i
obowiązywały do roku 1939. Jedwabne jest sprawą karną i zgodnie z odwieczną polsko-żydowską tradycją prawną, podlega polskim sądom. Dotyczy rozboju i zabójstwa i musi być poddane śledztwu prokuratorskiemu i badaniom historycznym. Metody prokuratorów i historyków w tym wypadku zaczynać muszą się od podstawy, którą jest ekshumacja.
Pyta mnie pan, w co wierzę. Wierzę jedynie w Boga. Jeśli chodzi o historię, to w nic nie wierzę. Wiedza o przeszłości nie może być dla historyka przedmiotem wiary lub niewiary, lecz musi być oparta na rzetelnych badaniach. Jestem historykiem. Historyk ustala wszelkimi
dostępnymi metodami minioną rzeczywistość i ogłasza wyniki swoich badań. Nikt dotychczas nie przeprowadził rzetelnych badań historycznych w Jedwabnem, a mimo to napisano już na temat Jedwabnego kilometry bzdur w Polsce, w Izraelu i na całym świecie. Trzeba wreszcie przerwać ten chocholi taniec i przeprowadzić rzetelne badania historyczne. Inspiracją do rozpoczęcia zbierania podpisów pod żądaniem przeprowadzenia w Jedwabnem ekshumacji było więc dla mnie wołanie o prawo do wolnych i rzetelnych badań historycznych w Polsce.
Nie wiem dziś, na jakie  pytania odpowie ekshumacja. Na pewno pozwoli ustalić liczbę, płeć i wiek ofiar. Prawdopodobnie pozwoli także ustalić rodzaj zadanej im śmierci. Ziemia zawsze kryje wiele tajemnic. Być może odpowie na jeszcze jakieś pytania, ale w tej chwili trudno je oczywiście określić. Historyk nigdy nie wie, jakie tajemnice odsłoni badane źródło historyczne.
 
Nissan Tzur: Czy pani rozmawiała na ten temat z przedstawicielami polskiego rządu? Czy otrzymała pani jakiś komentarz ze strony przedstawicieli organizacji żydowskich?
 
Ewa Kurek: Politycy w Polsce, tak jak politycy na całym świecie i w Izraelu, nie mają z reguły pojęcia o historii. Traktują historię instrumentalnie i wykorzystują ją do osiągnięcia doraźnych celów politycznych. W Polsce politycy boją się mówić o ekshumacji w Jedwabnem, bo decyzję o jej wstrzymaniu podjął w 2001 roku - na wniosek wspomnianego wyżej amerykańskiego rabina Michaela Schudricha - ś.p. Prezydent Lech Kaczyński.
Rozmawiałam z polskimi politykami, ale oni nic nie rozumieją. O ekshumacji rozmawiałam oczywiście z przedstawicielami Gminy Żydowskiej w Warszawie. Od polskich religijnych Żydów otrzymałam rok temu "Kolbojnik" z wykładnią żydowskiego prawa i żydowskiej religii względem ekshumacji. Religijni Żydzi polscy podzielają stanowisko wspomnianych wcześniej rabinów Pollaka i Homolki oraz uważają, że ekshumacja w Jedwabnem uczyni zadość żydowskiemu prawu i religii oraz oczyści panującą wokół Jedwabnego atmosferę
kłamstw, nieporozumień i bzdur.
 
Nissan Tzur: Czy pani wierzy w to, że sprawcami zbrodni w Jedwabnem byli Niemcy, a nie Polacy?
 
Ewa Kurek: Powiedziałam już. Poza Bogiem, nie wierzę w nic. Historia nie jest przedmiotem wiary, lecz nauką badającą przeszłość. Na dzień dzisiejszy moja wiedza ogranicza się do tego, że we wrześniu 1939 roku Państwo Polskie przestało istnieć, że do czerwca 1941 Jedwabne było pod okupacją Sowietów, zaś w czerwcu 1941 znalazło się pod okupacją czyli zarządem III Rzeszy Niemieckiej, a w Jedwabnem mieszkali Polacy i Żydzi, których część w nieznanej dotychczas liczbie w lipcu 1941 została zamordowana. To są ustalone na dzień dzisiejszy fakty. Resztę trzeba zbadać i wtedy wszyscy, Polacy i Żydzi, otrzymamy odpowiedź na pytanie, kto jest odpowiedzialny za ewentualne morderstwo.
 
Nissan Tzur: Czy nie boi się pani, że ekshumacja – zwłaszcza krótko po słowach zaprzeczenia pani minister edukacji, że w masakrze w Jedwabnem brali udział Polacy – może zepsuć relacje izraelsko-żydowsko- polskie? Czy nie boi się pani, że może też zaważyć na reputacji Polski w świecie?
 
Ewa Kurek: O reputację Polski się nie boję. Cokolwiek okaże się w sprawie Jedwabnego, będzie to PRAWDA, a nawet najgorsza prawda nie będzie w stanie zaważyć na fakcie, że przez tysiąc lat Polska była dla Żydów jedynym bezpiecznym europejskim domem. W ocenie tego wspólnego polsko-żydowskiego tysiąclecia wierzę żydowskiemu historykowi Majerowi Bałabanowi, a nie polskim, żydowskim i światowym pismakom, którzy już co najmniej od stu lat zarabiają na chleb powszedni wypisywaniem bzdur o Polakach i Żydach  Jak już wspomniałam, politycy całego świata nie mają z reguły pojęcia o historii i niepotrzebnie wypowiadają się na temat historii. Podobnie z polską panią minister. Powinna była wysłać pytającego dziennikarza do historyków. A ponieważ dziennikarze też z zasady nie mają pojęcia o historii, więc wychodzą z tego banialuki i dmuchane afery. Ale politycy całego świata o czymś mówić muszą, a dziennikarze o czymś przecież muszą pisać, więc aktualnie na tapecie w Polsce i w Izraelu jest polska pani minister i Jedwabne. Wie pan lepiej niż ja, że politycy w Izraelu też plotą bzdury. Gdyby świat uwierzył w słowa posła Knessetu, zmarłego już rabina Josepha Owadii, który kilka lat temu w tymże izraelskim Knessecie powiedział, że dla Żydów wartość goja jest równa wartości osła, bo goje rodzą się tylko po to, żeby służyć Żydom, to reputacja Izraela na świecie byłaby równa zeru, a stosunki między Izraelem a gojską Polską dawno przestałyby istnieć. Mają się jednak póki co dobrze, więc nie ma sensu rozwodzić się ani nad słowami polskiej minister ni słowami izraelskiego parlamentarzysty. Szkoda tylko, że od 15 lat głos na temat Jedwabnego zabierają niedouczeni dziennikarze i niedouczeni politycy zainspirowani przez niedouczonego socjologa Tomasza Grossa. Pora pozwolić swobodnie popracować historykom. Wtedy po pewnym czasie porozmawiamy o tym, co naprawdę zdarzyło się w lipcu 1941 roku w Jedwabnem.
 
Nissan Tzur: Dziękuję za rozmowę.

Materiał filmowy 1 :
 
Źródła nie znaleziono