Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

 

Przy okazji synodu biskupów o młodzieży, w niedzielę 14 października br. papież Franciszek dokona kanonizacji Pawła VI. Bractwo Kapłańskie Św. Piusa X powtarza poważne zastrzeżenia, jakie wyraziło podczas beatyfikacji tego papieża, dokonanej 19 października 2014 r.

Pośpiech w realizacji procedur kanonicznych pozbawił beatyfikacje i kanonizacje ostatnich papieży mądrości płynącej z wielowiekowych zasad Kościoła [w tej materii]. Czyż w tych posunięciach nie chodzi bardziej o zaliczenie papieży II Soboru Watykańskiego w poczet świętych niż podkreślenie heroicznego stopnia ich cnót teologalnych? Ponieważ podstawowym obowiązkiem papieża – następcy św. Piotra – jest utwierdzanie jego braci w wierze (Łk 20, 32), usprawiedliwione jest poczucie najwyższej konsternacji.

To prawda, że papież Paweł VI był odpowiedzialny za [opublikowanie] encykliki Humanæ vitæ (25 lipca 1968 r.), w której katolickie rodziny znalazły pouczenie i pocieszenie w czasie, kiedy najbardziej podstawowe zasady dotyczące małżeństwa stały się obiektem zaciekłych ataków. Był on również autorem Wyznania wiary Ludu Bożego (30 czerwca 1968 r.), przez które pragnął podkreślić artykuły wiary katolickiej podawane w wątpliwość przez progresywistyczne kręgi, [czego wyrazem był] w szczególności skandaliczny Katechizm holenderski.

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

 Z tego, co robią „polskie władze” wynika, że Polska ma już dawno takie porozumienie za sobą.


„W ciągu 10 lat nie będzie Izraela” – taką opinię wygłosił w 2012 r. Henry Kissinger, wybitny amerykański polityk, dyplomata i specjalista od spraw międzynarodowych. Kissinger jest Żydem, trudno mu więc zarzucać antypatię czy wrogość wobec Izraela. Czarny scenariusz dla Izraela był przedmiotem badań ekspertów z wielu renomowanych ośrodków.
W czasach prezydentury Baracka Obamy w USA powstał nawet raport stworzony przez analityków i ekspertów ze wszystkich amerykańskich agencji wywiadowczych pod bardzo sugestywnym tytułem Preparing for a Post – Izrael Middle East (Przygotowując się na Bliski Wschód bez Izraela), który również przewidywał ponurą przyszłość dla żydowskiego państwa.

Raport stwierdził również, że Izrael wciąga USA w antyarabską politykę, gdy tymczasem w interesie Amerykanów jest przeciągnięcie Arabów do własnego obozu. Przy takim publicznym stawianiu sprawy widać, że gwarancje amerykańskie dla istnienia Izraela mogą się zmienić. Z ryzyka zdają sobie sprawę rządzący Izraelem. Dlatego od paru lat izraelskie władze podejmują dyskretne działania, które tworzą zręby „planu awaryjnego” dla zamieszkałych w Izraelu Żydów.

Jedną z takich opcji jest emigracja Żydów na południową Ukrainę, gdzie w przeszłości istniało imperium Chazarów, tureckiego ludu, który w VIII w. przyjął judaizm (państwo chazarskie zostało w XI w. podbite przez Ruś). Dziennik „The Time of Israel” ujawnił plany izraelskiej emigracji na Ukrainę.

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Umknęło to naszej uwadze, a rzecz dotyczy sprawy o znaczeniu fundamentalnym, skutkującej de facto likwidacją Państwa Polskiego. Bo jeśli nawet przetrwa pod taką nazwą, to przecież po przyjęciu kilku milionów imigrantów z charakteru nie będzie to już państwo polskie.

Rząd powinien jasno i precyzyjnie wyartykułować swoje stanowisko w tej sprawie. Na przykład wyjaśnić, jak należy rozumieć słowa wiceministra Szweda…

– Mam nadzieję, że jesienią uda nam się zawrzeć przynajmniej wstępne porozumienie z filipińskim rządem ws. zatrudniania pracowników, jesteśmy na dobrej drodze – powiedział PAP z górą miesiąc temu wiceminister resortu rodziny, pracy i polityki społecznej Stanisław Szwed.

Resort rodziny i pracy prowadzi rozmowy z filipińską stroną ws. podpisania dwustronnej umowy o zatrudnianiu pracowników.

– Jesteśmy na dobrej drodze, aby te porozumienie zawrzeć. Mam nadzieję, że jesienią uda nam się zawrzeć przynajmniej takie wstępne porozumienie – powiedział wiceminister odnosząc się do rozmów z filipińskim rządem. Dodał, że filipińska strona zadeklarowała przesłanie wstępnej propozycji umowy.

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Niemieckie służby i policja wskazują coraz więcej potencjalnych islamskich terrorystów.

Obecnie, ich liczba oceniana jest na 2200 osób i w stosunku do danych z ubiegłego roku zwiększyła się o 500 islamistów. Jak mówi prezes Federalnego Urzędu Ochrony Konstytucji Hans-Georg Maassen, ludzie ci są poddani wnikliwej obserwacji ze strony organów państwa.
– Najnowsze liczby uświadamiają aktualny potencjał zagrożenia – powiedział Maassen.
Zdaniem ekspertów coraz większa liczba islamistów może być związana z postępami w rozpoznaniu islamistycznych środowisk przez służby specjalne.
Połowa niebezpiecznych islamistów to tak zwani salafici – wyznawcy radykalnego islamu [tzw. sunnizm saudyjski – ad]. Spośród nich 12 proc. stanowią kobiety, a 8 proc. to nawróceni na wiarę proroka Mahometa konwertyci. Aż 90 proc. salafitów będących na celowniku niemieckich służb jest z pochodzenia cudzoziemcami.

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

 

RÉSEAU VOLTAIRE: Francuski dysydent Thierry Meyssan wystosował list otwarty do prezydenta USA Donalda Trumpa w sprawie zamachów z 11 września 2001 roku i ich konsekwencji.

 
 Panie prezydencie,
Zbrodnie z 11 września 2001 roku nigdy w Pańskim kraju nie zostały osądzone. Piszę do Pana jako obywatel francuski i pierwsza osoba, która potępiła niespójności  w oficjalnej wersji zdarzeń i zainicjowała światową  debatę w celu poszukiwania prawdziwych sprawców.
W sądzie karnym, jako ława przysięgłych, musimy ustalić, czy podejrzany, którego się nam przedstawia, jest winny, czy nie, i ostatecznie, zdecydować, jaką karę powinien otrzymać. Kiedy doświadczyliśmy wydarzeń z 11 września, administracja Busha Juniora powiedziała nam, że stroną winną jest Al-Kaida, a karą, która się im należy, było obalenie tych, którzy im pomogli - afgańskich talibów, a potem irackiego reżimu Saddama Husseina.
Istnieje jednak sporo dowodów świadczących o nieprawdziwości tej tezy. Gdybyśmy byli członkami jury, musielibyśmy obiektywnie stwierdzić, że ani talibowie ani reżim Saddama Husajna nie byli winni tej zbrodni. Oczywiście samo to nie pozwoliłoby nam wskazać  prawdziwych winowajców, a zatem bylibyśmy sfrustrowani. Ale nie mogliśmy sobie wyobrazić skazania niewinnych takiej zbrodni tylko dlatego, że nie dojrzeliśmy lub nie zdołaliśmy znaleźć winnych.