Ocena użytkowników: 5 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywna
 
Kilka dni temu w programie „Interwencja” w Polsacie przedstawiono historię ze sprzedażą w jednym z łódzkich sklepów militarnych wina z Adolfem Hitlerem na etykietce butelki. Sprzedawcy tego trunku z wizerunkiem miłośnika zjednoczonej Europy jakim był Adolf Hitler tłumaczyli się, że nie ma to wymiaru ideologicznego, tylko historyczny. 

W programie z oburzeniem wypowiadali się różni ludzie, w tym przedstawiciel środowisk żydowskich. Osobiście przez gardło by mi takie wino nie przeszło. W ogóle nie kupiłbym takiego wina, bo hitleryzm podobnie jak komunizm jest dla mnie czymś ohydnym. Jednakże jedna rzecz mnie ciągle zastanawia: jak to jest, że wizerunku Hitlera czy symboli nazistowskich nie można eksponować, ale np. 11 listopada na kontrmanifestacji zorganizowanej przez „Gazetę Wyborczą” niektórzy jej uczestnicy eksponowali czerwone flagi oraz symbole zbrodniczej ideologii jaką jest komunizm- co można było podczas relacji telewizyjnych zobaczyć- i nikt jakoś problemu nie widzi?

To może w imię konsekwencji i logiki w działaniu reporterzy „Interwencji” po zajęciu się symbolami hitlerowskimi na winach, zajmą się teraz symbolami komunistycznego totalitaryzmu na kontrmanifestacji „Gazety Wyborczej”? Bo póki co, to wygląda na to, że hitleryzm jest „be” (i słusznie), ale już komunizm jest „cacy”. Co więcej, wygląda na to, że komunizm jest promowany przez jedną z największych gazet codziennych w naszym kraju. Gdzie tu jest więc sens? Gdzie logika? No i co na to prokuratura?

Zresztą, co tutaj dużo mówić. Gdy z rąk prezydenta Bronisława Komorowskiego Order Orła Białego otrzymywał znany miłośnik trockizmu Adam Michnik, to nikt jakoś nie protestował, ani organizował blokady tego wydarzenia. Przecież Michnik, to człowiek, który w latach stalinowskich wspierał komunizm i nigdy za to nie przeprosił, ani nie odciął się od swoich totalitarnych komunistycznych korzeni. Może się powtarzam, ale chyba warto raz jeszcze przytoczyć słowa Michnika: „Moja biografia nie jest typowa dla Polaków. Pochodzę z rodziny całkowicie spolonizowanych Żydów, którzy polonizowali się przyjmując komunizm. (…) To było bardzo paradoksalne, ale należałem do komunistów w sześćdziesiątych latach. Uważałem, że komunistyczna Polska to moja Polska. (…) Moja świadomość polityczna budowała się na skrzyżowaniu tych dwóch tradycji: tradycji zbuntowanego komunizmu- to był Kuroń i tradycji niezależnej polskiej inteligencji laickiej- to był Lipski” („Pewien polski etos…rozmowa Dany Cohn- Bendita z Adamem Michnikiem”, „Kontakt” (Vanves), nr 6, czerwiec 1988, str. 34-35, 40-41).

Przecież odznaczenie trockisty Michnika Orderem Orła Białego jest pluciem na groby tych polskich żołnierzy, którzy walczyli w 1920 r. i bronili Polski oraz Europy przed czerwonymi wysłanymi przez Lwa Trockiego. No ale odznaczają się wzajemnie chłopcy z „Solidarności” „za walkę z komuną” wmawiając nam, że opanowana przez trockistów z KOR „Solidarność” była antykomunistyczna. Jaki jest więc szczyt alogiczności? Wręczenie trockiście Orderu Orła Białego „za walkę z komuną”. Wręczenie tegoż Orderu człowiekowi, który wyznaje totalitaryzm- trockizm i wmawianie nam, że „walczył on o demokrację”. Niezłe jaja nieprawdaż?

Nikt z tych „antyfaszystów” protestujących przeciwko Marszowi Niepodległości kilka dni wcześniej nie poszedł blokować Pałacu Prezydenckiego, gdy głowa państwa polskiego odznaczała totalitarystę- trockistę Michnika. Żaden z nich nie odważył się w imię tolerancji publicznie zaprotestować przeciwko odznaczeniu Michnika- człowieka, który nigdy nie wyrzekł się swoich totalitarnych, trockistowskich poglądów. I żaden z tych farbowanych „antyfaszystów” tego nie zrobi, bo zwyczajnie się boi. Boi się politycznej poprawności. Dzisiaj zamiast stalinowskiego terroru w wersji „hard” mamy jego łagodniejszą odmianę w wersji „soft”- polityczną poprawność w mass mediach, które kreują rzeczywistość polityczną. Tak czy owak wniosek jest jeden: historia zatoczyła koło.

Ludzie z takich rodzin z jakiej pochodzi Michnik służyli systemowi stalinowskiemu (wszak brat Michnika- Stefan Michnik skazywał na karę śmierci niewinnych AK-owców). W latach stalinowskich mordowano żołnierzy z AK, BCh i NSZ pod pretekstem „walki z faszyzmem”. Dzisiaj stalinięta spod znaku GW nie zabijają fizycznie tylko informacyjnie dorabiając poprzez czarny PijaR w swoich mediach gębę „faszysty” każdemu kto w jakikolwiek sposób jest ich przeciwnikiem politycznym. Taka osoba, która chce funkcjonować w przestrzeni politycznej, a ma przypiętą przez Salon etykietkę „faszysty” czy „antysemity” jest po prostu skazana na śmierć publiczną. To jest właśnie nieprawdopodobna siła terroru politycznej poprawności.

Ci biedni, zmanipulowani przez Salon młodzi ludzie nazywający siebie „antyfaszystami”, to skrzywdzeni przez szarlatanów politycznej poprawności ludzie. Właśnie tak! Trzeba mieć dla tych zmanipulowanych biedaków cierpliwość i zrozumienie.  Nie ich wina, że nikt na lekcji historii nie powiedział im, że w czasie gdy stalinowski totalitaryzm mordował w kazamatach NKWD i UB polskich żołnierzy z AK, NSZ i BCh, to wówczas Michnik- szef gazety, która ich 11listopada wywabiła na ulice w najlepsze bawił się w trockizm i nawet słowem nie zająknął się, że w Polsce jest totalitaryzm. Ani słówkiem wówczas nie pisnął o jakiejkolwiek tolerancji. Nie ich wina, że nie znają dobrze historii swojego kraju i mają słabą psychikę, bo inaczej tak łatwo nie ulegliby prymitywnej propagandzie „Gazety Wyborczej” i nie daliby się podjudzić przeciwko innym młodym ludziom. Każdemu z tych młodych „antyfaszystów” należy spokojnie i cierpliwie tłumaczyć w jaki kanał dają się wpuścić i pokazać im, że polityczni cwaniacy spod znaku Salonu ich rękami wyciągają kasztany z ognia.

Amator

Za: http://amator.blog.onet.pl/