Ocena użytkowników: 5 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywna
 
Mirosław Kokoszkiewicz

W święto Wojska Polskiego Bronek Komorowski stojąc na trybunie honorowej przyjął wojskową defiladę, która w obliczu rosyjskiego zagrożenia przybrała, że tak powiem dość wypasioną formę.

Wyborcza z dumą zacytowała te słowa prezydenta: - Trzeba przypomnieć łacińską maksymę: "Si vis pacem, para bellum", czyli "Chcesz pokoju, gotuj się do wojny" – dodając, że „Tak mocnego przemówienia tego dnia nie pamiętamy od 1989 r.”

Ja przypominam sobie bardziej okazałą defiladę i mocniejsze przemówienie głowy państwa. Było to 15 sierpnia 2007 roku. Tylko że wtedy szczery patriotyzm i budzenie narodowej dumy nie były mile widziane skoro ta sama Gazeta Wyborcza nazajutrz napisała: Powiedzmy wprost: fascynacja militariami to smutny relikt naszej ewolucji i przeszłości plemiennej.

Najwidoczniej na Czerskiej wiedzą dokładnie, który patriotyzm jest szczery, czyli dla nich nie do przyjęcia, a który udawany. Bronkowe uniesienia nie są tam widocznie traktowane na poważnie. Trzeba przyznać, że Komorowski jest wyjątkowym obłudnikiem i posiadaczem miedzianego czoła. Dziś robi za zwierzchnika sił zbrojnych, a sporą część swojej politycznej kariery w III RP spędził w Ministerstwie Obrony Narodowej jako wiceminister i minister. Odpowiada więc za katastrofalny stan polskiej armii.

Jeżeli po piątkowej defiladzie jakaś część czytelników Polski Niepodległej poczuła się bezpieczniej to już sprowadzam ich z obłoków na ziemię.

 


Polska przypomina jakąś republikę bananową, gdyż najliczniejszą formacją mundurową nie jest w niej wojsko czy policja, ale prywatne firmy ochroniarskie w większości pozakładane przez byłych esbeków, zomowców, oficerów MO i LWP. Dodam, że w tych firmach działają tak zwane SUFO, czyli Specjalistyczne Uzbrojone Formacje Ochronne. Armia ochroniarzy liczy sobie ponad 200 tysięcy pracowników i zapewniam, że nie wszyscy pracują w super i hipermarketach.

Powróćmy do buńczucznych słów Bronka, jednego z odpowiedzialnych za opłakany stan naszej armii. Otóż więcej jest w niej dowódców niż szeregowych żołnierzy a ilości generalskich etatów może nam pozazdrościć nie tylko armia amerykańska, ale i chińska. Gotowi do walki z bronią w ręku żołnierze zapełniliby Stadion Narodowy zaledwie w jednej trzeciej. Reszta, czyli 70-80 procent tego towarzystwa operuje przy biurkach i za ich oręż służą długopisy i masowo przystawiane pieczątki. Jak się niedawno okazało przystawiane na dokumentach, według których Marynarka Wojenna do dziś zakupuje rosyjskie rakiety, czyli bezużyteczny sprzęt wojskowy. Bezużyteczny z tego powodu, że Rosja posiada do nich kody i w każdej chwili może owe rakiety zneutralizować.

Każdy nawet najmniejszy kraj traktujący swoją obronność poważnie wie, że nie jest w stanie przeciwstawić się światowym potęgom militarnym, ale wojskowym elementarzem jest posiadanie tak zwanych środków odstraszania, które powodują, że nawet wielka potęga długo się będzie zastanawiała na agresją na taki kraj. Przykładem takiego zapobiegliwego państwa jest maleńka Finlandia. Polska nie byłaby w stanie wytrwać do ewentualnej pomocy państw członków NATO nawet 4-5 dni a specjaliści ze STATFOR ten potrzebny nam czas wytrwania w obronie określają nawet na trzy miesiące.

Dlatego naszym głównym zadaniem czy mówiąc szumnie racją stanu jest jak najszybsze odsunięcie od władzy okrągłostołowej bandy zdrajców, a nie rozważanie o tym, jakie sojusze są w stanie zapewnić nam bezpieczeństwo. W obecnym stanie państwa żadne, bo nikt nie zechce nadstawiać karku i przelewać krwi za nieodpowiedzialnego i przeżartego agenturą słabeusza.

Czas odsunąć na bok oderwane od rzeczywistości akademickie dyskusje o tym, czy bardziej nam po drodze z USA, Niemcami, a może z Rosją? Wyglądają one tak jakby skazany na dożywocie więzień na serio zastanawiał się, w którym egzotycznym kraju spędzi przyszłoroczny urlop. Rozwalić okrągły stół to na dzisiaj najważniejsze zadanie przy jednoczesnym wcielaniu w życie hasła Grzegorza Brauna: KOŚCIÓŁ SZKOŁA i STRZELNICA

Na koniec przytoczę słowa prof. Andrzeja Nowak z wywiadu dla „Super Expressu”: Potrzebna jest odnowa elity politycznej. Tak, żeby ludzie, którzy naprawdę kochają Polskę, szanują jej tradycje i są gotowi dla niej pracować, zastąpili tę zblazowaną, pełną pogardy dla polskości i obowiązków publicznych sitwę, która obecnie rządzi Polską, której ohydny pysk zobaczyliśmy na taśmach


Oto, od czego trzeba zacząć.

 

Nadesłał: USOPAŁ