Ocena użytkowników: 5 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywna
 

 Na zdjęciu: Prof. Dobiesław Nazimek (Zdjęcie: Jacek Świerczyński, Far East.)

Wicepremier Waldemar Pawlak, chętnie pozujący na miłośnika nowych technologii, zamiast wdrażać je do obiegu gospodarczego, toczy “wojenki” ze swoimi zastępcami z PO

Profesor Dobiesław Nazimek z Wydziału Chemii UMCS, badający problemy m.in. sztucznej fotosyntezy, opracował nowatorski projekt produkcji paliw płynnych z dwutlenku węgla i starał się zainteresować nim Ministerstwo Gospodarki. Resort rozważa szanse zaangażowania w projekt… od stycznia. Problem w tym, że w

 Polsce nie ma nawet półprofesjonalnej instalacji do przetestowania technologii na większą skalę. A fundusze z Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka, z których można było sfinansować jej budowę, Ministerstwo Rozwoju Regionalnego rozdysponowało m.in. na… maszynę do ciastek. W kolejce do prof. Nazimka ustawiają się już zagraniczne firmy. Pierwszą instalację chemiczną do wytwarzania benzyny ze spalin może zbudować niemiecka Lurgi.

W styczniu wicepremier Waldemar Pawlak (PSL) odwiedził nawet prof. Nazimka na uniwersytecie w Lublinie, jednak dopiero po ponad pół roku resort ogłosił, że pomysł może liczyć na wsparcie. Czy wspierając w takim tempie naszą gospodarkę i polskie wynalazki, rząd Donalda Tuska rzeczywiście chce przyspieszyć rozwój Polski?
W koncepcji profesora najogólniej chodzi o połączenie drogą syntezy CO2 z wodą z użyciem właściwych katalizatorów i otrzymywanie w ten sposób metanolu, a z niego benzyny i oleju napędowego. Dzięki pomysłowi dwutlenek węgla nie zanieczyszczałby środowiska, tylko służył do produkcji paliw płynnych. Szacunki mówią nawet, że rocznie można by produkować 21 mln ton paliwa, w sytuacji gdy w Polsce zużywamy rocznie ok. 6 mln ton benzyny. Dzięki temu mielibyśmy także tańszy prąd, bo elektrownie nie musiałyby płacić za emisję CO2 do atmosfery. Pomysł zwiększyłby także bezpieczeństwo energetyczne Polski.
Projekt trafił do Ministerstwa Gospodarki, a wicepremier i szef resortu Waldemar Pawlak tak się nim zainteresował, że w styczniu br. spotkał się nawet z jego autorem w Lublinie. Oficjalnym powodem tej wizyty miał być opłatek z członkami lubelskiego PSL, ale – jak spekulowała lokalna prasa – powodem nieoficjalnym był właśnie nowatorski pomysł lubelskiego naukowca. Pawlak na UMCS miał spędzić dwie i pół godziny, z tego półtorej godziny na rozmowie z prof. Nazimkiem.
Chyba jednak nie bardzo go to zainteresowało, skoro od wizyty minęło już ponad pół roku. Jak poinformował portal wnp.pl – pełnomocnik rządu ds. energetyki jądrowej Hanna Trojanowska twierdzi, że pomysł prof. Nazimka może liczyć na pomoc MG. Co więcej, resort raczył udzielić odpowiedzi ponaglony interpelacją poseł Anny Sobeckiej.
Po tak długim czasie – podkreśla opozycja – informacje powinny być bardziej konkretne i poparte odpowiednimi decyzjami. – Moim zdaniem, resort gospodarki koncentruje się raczej na konflikcie między wicepremierem Pawlakiem a jego zastępcami z PO i ma mało czasu na myślenie strategiczne – uważa poseł Maks Kraczkowski (PiS), wiceprzewodniczący sejmowej Komisji Gospodarki.
Z listu wiceminister Trojanowskiej wynika, że obecnie funkcjonuje w Polsce tylko jedna instalacja do przetwarzania CO2 na metanol, i to w skali laboratoryjnej – na UMCS w Lublinie. Jednak to stanowczo za mało, ponieważ do przetestowania technologii na większą skalę konieczne jest wybudowanie instalacji co najmniej półtechnicznej. “Takie plany inwestycyjne istnieją w Łomży, Lublinie i Kędzierzynie. Pan profesor prowadzi dalsze prace nad udoskonaleniem sztucznej fotosyntezy. Naukowcy z UMCS chcą stosować tę technologię do przeróbki dwutlenku węgla wprost z elektrowni. Według szacunków pana profesora, dokończenie badań wymaga trzech lat pracy i ok. 20,5 mln zł dofinansowania – wynika z listu wiceminister. Czy znajdą się pieniądze? – Już wiele miesięcy minęło, gdy dowiedzieliśmy się, że instytut profesora nie ma pieniędzy, a każdy dzień w nauce może oznaczać, że rozwiązania profesora będą wdrażane w innych państwach niż Polska. MG nie działa na miarę czasów, które wymagają szybkich i zdecydowanych decyzji – podkreśla Maks Kraczkowski. Jak dalej poinformowała Trojanowska, podczas spotkania z prof. Nazimkiem przedstawiciele resortu gospodarki mieli zaproponować powołanie zespołu do przygotowania analiz poprzedzających decyzje inwestycyjne w sprawie budowy półtechnicznej instalacji. Według niej, istnieje szansa dofinansowania badań środkami z Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka. – Oczywiście, że projekt mógłby być wsparty z tego programu, i co więcej, tam jest nawet priorytet dotyczący energii odnawialnych. Przecież CO2 mamy w nadmiarze – mówi była minister rozwoju regionalnego, Grażyna Gęsicka (PiS). Dodaje, że taki nowatorski projekt jako jedyny w swoim rodzaju powinien być traktowany jako kluczowy, co ułatwiłoby szybsze pozyskanie funduszy. Według byłej minister, na badania można by przeznaczyć 85 procent środków unijnych, a 15 procent z budżetu krajowego.
Obserwując jednak poczynania koalicji PO – PSL, dotychczasowy kierunek i tempo wydatkowania środków unijnych, obawy o zmarnowanie pomysłu są całkowicie uzasadnione, ponieważ więcej pieniędzy przeznacza się na wsparcie mocy produkcyjnych firm niż na rozwój nowoczesnych technologii. Z Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka wspiera się takie projekty, jak: produkcja wyrobów piekarskich o przedłużonej trwałości (projekt za ponad 4 mln zł), produkcja kruchych ciastek (16,2 mln zł) lub nadziewanych cukierków (14,8 mln zł), przeprowadzanie ankiet za pośrednictwem internetu (0,8 mln zł) czy produkcja ekologicznych długopisów (10 mln zł). Do bardziej ambitnych projektów należy m.in. budowa rynku pojazdów elektrycznych i infrastruktury ich ładowania (19 mln zł) czy rozwój proekologicznej technologii utylizacji metanu z kopalń (3,4 mln zł). – Polska, mając duży deficyt finansów, nie korzysta z pieniędzy, które UE nam zaoferowała. Platforma Obywatelska była zwolennikiem bezwarunkowej i pełnej integracji z UE, a teraz nie potrafi korzystać z dobrych stron tej obecności. Pytanie jest takie, czy rząd zdaje sobie sprawę, że ta szansa się już nie powtórzy, a rozwój Polski w UE będzie skutkował na kolejne pokolenia – ocenia działania rządu Donalda Tuska poseł Kraczkowski.


Paweł Tunia

Prof. Dobiesław Nazimek:

Żeby tylko Polska na tym skorzystała
Optowaliśmy zawsze za tym, aby ta technologia został objęta państwowym projektem strategicznym. Z wyników projektu strategicznego, zgodnie z polskim prawem, może korzystać każdy polski przedsiębiorca. W innym przypadku otwiera się furtkę do utworzenia przez jakiś podmiot kolejnego monopolu, co może skończyć się tym, że naszą tanią benzynę będziemy kupować na stacjach po 5 zł albo i więcej. A tak, gdy pojawi się prawdziwa konkurencja na rynku, to cena będzie niska. Ponadto ważne jest, aby to jednak nasze państwo trzymało w ręku klucze do tej ważnej technologii. Zgłaszając się z naszym pomysłem do wicepremiera Waldemara Pawlaka, doskonale wiedzieliśmy, że dysponujemy technologią, która zmienia świat. Teraz nie ma już zmiłuj się. Nie da się tego sprzątnąć gdzieś po dywan. Byliśmy najpierw my. Już są Amerykanie, a niebawem będą kolejne kraje. Ponieważ dotyczy to strategicznej gałęzi gospodarki, jaką jest gospodarka paliwami, państwo nie może tego wypuścić z rąk.
Mamy propozycje, aby całą rzecz od razu zglobalizować na Zachodzie. Nawet ze Stanów Zjednoczonych dochodzą takie propozycje i tam moglibyśmy to szybko zrobić. Tylko nam zależy, żeby zacząć od Polski. Jeśli tu uda nam się skomercjalizować tę technologię, postawić 3-4 instalacje, to siłą rzeczy ona wypłynie dalej w świat, tylko że Polska też na tym skorzysta. Może to jest naiwne myślenie, ale może się uda. Na to trzeba popatrzeć jeszcze z takiej perspektywy, że z jednej strony rzeczywiście są koszty do poniesienia, ale z drugiej to oznacza ruch w gospodarce. Przecież tam będą ludzie pracować, a nie krasnoludki. To przekłada się na miejsca dobrze płatnej pracy. Tania energia to koło zamachowe każdej gospodarki, to tani transport, tani gaz, prąd elektryczny, wreszcie tańsze produkty w sklepach. Będziemy się szybciej rozwijać, staniemy się bardziej konkurencyjni na światowym rynku.
not. AdK

Za: Nasz Dziennik, Poniedziałek, 10 sierpnia 2009, Nr 186 (3507)
Za:
http://www.bibula.com/?p=12404