Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
Aż do XVI w., nikt nie pomyślał, iżby państwo miało zajmować się szkolnictwem. Przez całe wieki szkoły były monopolem Kościoła, nie z zasady wcale, lecz z konieczności, bo tylko duchowieństwo mogło udzielać nauki książkowej, gdyż tylko ono ją posiadało. Dopiero protestantyzm stał się pomostem do szkoły państwowej. Wszyscy byli zgodni z tym, że szkoła musi być wyznaniową, lecz w rozdrobnionym sekciarstwie nie każdą sektę było stać na własne szkolnictwo. Niejedna zaginęła dla braku szkół. Wpraszano się więc panującemu o subwencję, a z tego prostym następstwem stawało się, że kto szkołę utrzymywał, ten nią rządził. Z drugiej strony przyznawano panującemu coraz bardziej prawo autentycznego interpretowania artykułów wyznaniowych; szkoły zaś pierwszym zadaniem i obowiązkiem było przekazywać "czystość" danego wyznania. Ostatecznie utrzymały się i stały się historycznymi te sekty, do których przystąpili panujący.

U nas Zygmunt August nie chciał być panem sumień. Był stanowczo katolikiem, protestantów wyprowadzał w pole swoim "dojutrkowstem" i przyjął księgę ustaw soboru trydenckiego - lecz odmawiał stanowczo, gdy mu (ze stron obydwóch) nieraz proponowano, ażeby stał się zwierzchnikiem wyznaniowym (z czym łączyłaby się władza absolutna). Wytwarzały się też w Polsce całkiem inne pomysły o szkolnictwie, aniżeli w Niemczech. Szymon Marycki już w r. 1551 twierdzi, że państwo winno się zająć szkolnictwem; powtarza to w r. 1558 Erazm Glinczer Skrzetuski, wielki Zamojski w r. 1598 sam układa plany naukowe szkoły ośmioklasowej. Ma to być "schola civilis"; katolicka bez zastrzeżeń, pragnąca jednak wychować nie świeckiego polemizanta wyznaniowego, lecz obywatela. Następnie Sebastian Petrycy (1626) kładzie większy nacisk na wychowanie moralne i kształcenie charakteru, aniżeli na samą naukę.

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Liga Narodowa istniała i działała w latach 1893-1928. Została utworzona 1 kwietnia 1893 roku z przekształcenia Ligi Polskiej w Ligę Narodową. Była ośrodkiem dyspozycyjnym obozu narodowego i wszechpolskiego. Powstała z tajnej, emigracyjnej Ligi Polskiej. Dlaczego Liga Polska została ubezwłasnowolniona i rozwiązana? Ponieważ młodzi działacze narodowi uznali, iż w jej szeregach są wpływy masońskie, a to stanowiło poważne zagrożenie dla przyszłości polskiej idei narodowej. Zarzucali jej także zbyt skromną działalność. Liga Narodowa w pierwszym okresie działania była organizacją tajną i niejawną. W zgodnej opinii wielu polskich historyków zajmujących się badaniem polskiego obozu narodowego była jedną z najbardziej wpływowych i najskuteczniejszych organizacji politycznych działających na rzecz odzyskania przez Polskę niepodległości.

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
Przypominamy
Testament nacjonalistyczny Roberta Larkowskiego:

I różnych można szukać przyczyn; przejść osobistych, lat dręczenia przez system, obojętności tłumu dla sprawy, prozaicznych kłopotów ze zdrowiem, niedawnego wydarzenia w moim życiu, które uczyniło mnie osobą postawioną w konflikcie z prawem, prawem, którym jest poprawność polityczna, za której złamanie grozi krata. Puenta jest jedna i smutna. Organizm tego nie wytrzymuje, umysł jest okropnie zmęczony, dochodzi świadomość końca - czego? Gdy honor przeliczają na pieniądze, bo w tym przeklętym systemie tracisz go, nie posiadając możliwości ich zwrotu. Ja marzę o walce na polu bitwy, ulicznym zrywie, który by podsumował bohaterską śmiercią drogę narodowego czynu. Lecz to nie przyjdzie, kiedy chcesz, musisz się dręczyć, choć dzień wstaje.

I.

O nacjonalizmie. To fundament świadomego narodu; bez nacjonalizmu naród, praktycznie nie istnieje. Pozostaje zbiorem luźnych, liberalnych atomów bez troski o wspólnotę i pomyślność narodu. Często myli się go z faszyzmem, nazizmem, ksenofobią, co jest kompletną bzdurą.
Z kolei patriotą się bywa, z okazji świąt, uroczystości, zawodów sportowych. W…tedy, gdy w grę wchodzą uczucia, które przychodzą i mijają. Nacjonalistą jest się zawsze, bo wynika on z instynktu, wrodzonego nawyku bycia polakiem - w dobrym i złym czasie; przekonania, że świat nic nam nie da, wszystko sami musimy stworzyć, zbudować, wywalczyć – często w konflikcie z innymi narodami. Nacjonalizm to ideologia bez sentymentów, dlatego dla narodu polskiego, który tonie w sentymentach i cierpiętnictwie, jest idealny – uczy trzeźwości.

Nacjonalizm głosi, że polakiem jest się teraz, byli nimi jego przodkowie i staną się następcy. Z tego wynika obowiązek poznawania mechanizmów, które mogą dać narodowi rozwój, nauka jak być świadomym członkiem swego narodu, a później, poprzez lata walki i doświadczeń, ukształtować się w narodowej hierarchii.

II.

Nie każdy jest filozofem, ale i nie każdy rolnikiem - lecz wszyscy są dla narodu niezbędni - chodzi tylko o poznanie swoich sił, wiedzy i poziomu wytrzymałości na te przeszkody, na które jest narażony nacjonalista w systemie demoliberalnym, a jest ich wiele - nawet możliwość prześladowań policyjnych, więzienie i śmierć. Dlatego wszyscy z nacjonalistów, nie mogą być elitą, bo to nieżadne zasługi, lecz ciągłe oczekiwanie na zderzenie z systemem, wytrzymałość i siła, aby sprostać jego perfidnym sztuczkom. Najlepsi z najlepszych stoją na szczycie hierarchii, ale ich los jest ciężki i gorzki.

III.

Po raz kolejny trzeba zaznaczyć, że idea wspólnoty narodowej jest ideą elitarną, z ducha wybraną dla nielicznych - najtwardszych i najinteligentniejszych. I to jest podstawą, twardy kark, nieugięte zasady i wiedza, z naszych podręczników i doświadczeń - nie liberalnych szkółek dla konformistów. Poznałem bliżej konformistę o opcji tzw. Liberalno-konserwatywnej, człowieka w miarę młodego, ale już bez nadziei na ratunek - on nie będzie elitą, będzie nawozem pod potężne i twórcze dęby elity narodowej. I niech lud, ów krąg drugi wokół wspólnoty narodowej zastanowi się, kto lepiej zna jego potrzeby i poświęci się za ten marny, ale polski lud - ten młody konformista, który już tylko mamonę i karierę ma w głowie, czy fanatyczny nacjonalista, bez potrzeb własnych, który poświęci się, aby ten nędzarz duchowy i materialny o polskim pochodzeniu, żył godnie - nie jak zwierzę.

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Jego Ekscelencja

Ambasador Islamskiej Republiki Iranu

Masoud Edrisi Kermanshahi

Z wielkim ubolewaniem przyjmujemy decyzję polskiego rządu o zorganizowaniu razem ze Stanami Zjednoczonymi Ameryki Północnej konferencji międzynarodowej na temat Bliskiego Wschodu. Zdajemy sobie sprawę, iż jednym z tematów konferencji będzie rola Islamskiej Republiki Iranu w regionie przedstawiana jako destabilizacyjna i zagrażająca pokojowi. Nie ulega wątpliwości, iż prawdziwym organizatorem konferencji są USA oraz Izrael. Jest to pogwałcenie wszelkich zasad dyplomacji, aby na konferencji międzynarodowej nie tylko w tak kłamliwy sposób przedstawiać rolę danego państwa, lecz przede wszystkim nie zapraszając samego zainteresowanego. Odebranie możliwości przedstawienia swych racji, swych motywów, sprostowanie krzywdzących zarzutów nie może mieć prawa bytu w dyplomacji, której podstawą jest dialog oraz wzajemne poszanowanie.

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
Przypominamy
Po co właściwie Polsce ta Unia?
Jak to już podnosiliśmy w poprzednim numerze, tak sformułowane pytanie nie miało do
niedawna w ogóle miejsca w jakiejkolwiek poważniejszej debacie publicznej, naturalnie poza
niszowymi środowiskami narodowymi. Członkostwo w UE było rysowane wprost obowiązkowo w barwach największego „polskiego” sukcesu w skali co najmniej stulecia, jeśli nie
wręcz całych dziejów nowożytnych. Niczym mantrę deklamowano w kółko bez różnicy tak
realne, jak i czysto wirtualne, o ile wprost całkowicie nie urojone, korzyści z bezpośredniego
i w istocie bezwarunkowego zaangażowania się III RP w ten globalistyczny projekt, sprowadzające się w ogólnym rozrachunku do dwóch punktów:
1)tzw. stabilizacji geopolitycznej,

czyli, inaczej mówiąc, „trwałego zakotwiczenia” w polityczno-gospodarczych strukturach Zachodu, stanowiących najlepsze zabezpieczenie przed ponoć wprost demonicznymi knowaniami Putina; 2)dynamiczny (przynajmniej na papierze) wzrost gospodarczy i zarazem wielki
„skok cywilizacyjny”, ukazywany i odmalowywany przy wykorzystaniu bardzo wybiórczych,
najzupełniej dowolnych kryteriów.
W tej kreowanej odgórnie na zmasowaną skalę skrajnie zatrutej i zafałszowanej atmosferze nikt nawet nie zamierzał na poważnie dyskutować o stopniu realnej suwerenności (w
praktyce nie istniejącej) kraju wewnątrz struktur unijnych, ba, nawet, zdaje się, odpuszczono
sobie w ogóle sporządzanie i konsekwentną aktualizację bilansu realnych, wymiernych zysków i strat członkostwa Polski w UE.
Dopiero ostatnie, w gruncie rzeczy drugorzędnej wagi, utarczki i przepychanki, praktycznie rzecz biorąc zresztą natury wyłącznie czysto propagandowej, pisowskiego rządu z brukselską eurokracją i stojącym za nią Berlinem wpuściły nieco świeżego powietrza do tej zatęchłej klatki.