Ocena użytkowników: 5 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywna
 
Bardzo mi się podoba
Bardzo mi się podoba to, że wróciły „na tapetę”: sprawa przyjęcia euro, sprawa członkowstwa w eurosojuzie i wreszcie sprawa referendum sprzed lat. W odpowiedzi na wypowiedź pani Szydło w sprawie euro, reprezentantka PO poruszyła wszystkie te kwestie. Nie mogę więc być posądzany o nudziarstwo wracając do tych spraw. Zwykła uczciwość nakazuje mi przypomnieć i wyjaśnić o czym jest mowa.

Pani [pewnie Autorowi chodzi o Kopaczkę? MD] odwoływała się do wyników referendum na temat wejścia do UE jakie swego czasu miało miejsce. Odpowiadając jej należałoby przede wszystkim przypomnieć jak wyglądało przygotowanie do tego referendum.

Kampanie przedwyborcze rządzą się pewnymi zasadami. Czas pokazywania publiczności każdego z kandydatów musi być jednakowy co do sekundy. A jak było w przypadku referendum akcesyjnego? Gdyby ktoś chciał mierzyć czas jaki przydzielono w mediach przeciwnikom UE powinien posługiwać się stoperem. Jeżeli w ogóle takie zwierzaki pokazywano. Dla odmiany, do pomiaru czasu przyznanego jej fanom należałoby użyć kalendarza. Krótko mówiąc, kampania informująca Polaków o wadach i zaletach obu możliwości pomiędzy którymi mieli wybierać była skrajnie nieuczciwa.

Jest takie przestępstwo w Kodeksie Karnym opisane jako doprowadzenie kogoś do niekorzystnego rozporządzenia swym majątkiem. Tu mieliśmy ewidentny przykład doprowadzenia społeczeństwa całego kraju do niekorzystnego rozporządzenia jednym z najważniejszych swych dóbr, SUWERENNOŚCIĄ.

Kto popełnił to przestępstwo? Dlaczego? Czy zostanie ukarany?

Jak nazwać powoływanie się na wyniki takiego oszustwa? Może umówmy się na bezczelność i głupotę.

Pani z PO mówiła jeszcze z ponurą miną o tym, że skutkiem pójścia za radą posłanki Szydło może być nawet opuszczenie prześwietnej Unii Europejskiej. Mina i ton wskazywały na to, że zdaniem mówiącej, trudno o większe przestępstwo niż sama tylko myśl o tym. Wypadałoby więc tu powiedzieć dwa słowa o tym czym jest ten cud administracji.

Po pierwsze: Faktyczną władzę nad UE posiada Komisja Europejska. To jest dwadzieścia osób, których nikt nie wybiera. Ostatnim znanym w ten sposób zarządzanym państwem był Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich. Przypadkowa zbieżność?

Po drugie: W tym dziwnym tworze istnieje następująca hierarchia praw:

Najwyższe jest prawo Niemieckie. Przepisy prawa unijnego mogą być stosowane w Niemczech tylko wtedy gdy są niesprzeczne z prawem niemieckim.

Drugie w kolejności ważności jest prawo unijne, które musi być stosowane na całym jej obszarze za wyjątkiem wyżej opisanym.

Trzecie w kolejności są prawa wszystkich pozostałych państw, które mogą być stosowane na ich obszarze tylko pod warunkiem ich niesprzeczności z prawem unijnym.

Szczegółowe dowody na to, że podpisanie traktatu lizbońskiego daje skutki prawne takie jak wygranie Drugiej Wojny Światowej przez Hitlera znajdą Państwo u Stanisława Michalkiewicza. Odsyłam więc. Ja tylko zapytam: Czy rzeczywiście pożegnanie się z tym towarzystwem to byłaby wielka przykrość?

I jeszcze kwestia euro. Od którego wszystko się zaczęło. Oddanie zarządu własną walutą w obce ręce to kolejny poważny ubytek suwerenności. Tym jest w istocie przyjęcie euro. I tu kolejne pytanie.

W jakim celu jedne państwa podporządkowują sobie inne? Czy chodzi o to by dofinansować obywateli państwa podbitego? (Przed powstaniem unii, aby zabrać komuś suwerenność, trzeba było stoczyć wojnę. Zwycięską.)

Unia Europejska jest pierwszym w historii świata tworem, który wchłania inne państwa po to tylko, aby je obdarowywać. W Brukseli jest taki kranik z którego bez przerwy leci forsa. Nie da się go zatkać w żaden sposób i dlatego muszą przyłączać nowe kraje, żeby jakoś tą gotówkę rozdysponowywać. Gdyby tego nie robili, to mieszkańcy tego miasta i okolic zginęliby przysypani złotymi monetami.

Bardzo bzdurne jest tych kilka ostatnich zdań? Ale przecież tak właśnie się nam UE prezentuje. Na dodatek zdecydowana większość w to wierzy. Nie bez powodu. W każdej wiosce można przecież zobaczyć jeśli nie rondo, czy wiadukt, to bodaj chodniczek powstały skutkiem tego nadmiaru gotówki z jakim od lat walczą urzędujący w Brukseli dobrodzieje.

A może jednak ktoś nas okłamuje? Kto? W jakim celu?

Jaka jest prawda?

Poczytajmy może w historii o innych imperiach.

Jacek Bezeg

Za: http://jacekbezeg.pl/2015/07/03/bardzo-mi-sie-podoba

Za:  http://dakowski.pl//index.php?option=com_content&task=view&id=15842&Itemid=13843843419

Źródła nie znaleziono