Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Narodowiec w sutannie (2):
Nie ma Polski bez Boga, czyli kilka słów na rocznicę chrztu

„Chrzest Polski, a wraz z nim cywilizacja łacińska, w którą Polska została wpisana, nadała naszej Ojczyźnie zupełnie nowy wymiar. Wymiar duchowy i kulturowy. To dzięki wierze katolickiej Polska zawsze powstawała z kolan, broniąc Europę przed agresorem. Nie trzeba daleko szukać – stwierdza kapłan ze Zgromadzenia Księży Misjonarzy.
Podaje od razu przykłady, w których Bóg wspomagał Polaków w walce o własna wolność:
1920 – Bitwa Warszawska, słusznie nazywana „Cudem nad Wisłą”, gdyż z pewnością bez Bożej Opatrzności nie pokonalibyśmy zdziczałych, przeważających liczebnie bolszewików! 1683 – Bitwa pod Wiedniem, w której dzięki Bożej mocy i przywiązaniu do chrześcijańskiego dziedzictwa, pod dowództwem Jana III Sobieskiego przepędziliśmy Arabów, czego – w obliczu próby zniszczenia ponadtysiącletniej cywilizacji – winniśmy dokonać również dzisiaj.
Młody kapłan tłumaczy, że katolicyzm i polskość to naczynia wzajemnie ze sobą połączone.
Jakiekolwiek odcięcie się od katolickiego dziedzictwa, stałoby się masowym samobójstwem narodu! Domyślam się, że wrogowie Kościoła i narodu dostają dzisiaj szału, gdyż nie mający „charakteru ministranta” książę Polan przyjął chrzest. Tym samym nakreślił Polsce zupełnie odmienny od promowanego przez komuchów czy modernistów wymiar – mówi narodowiec w sutannie.
I przekonuje, że dopóki będziemy mieć wszechmocną wiarę i świadomość swego pochodzenia, żaden, jak stwierdza, lewacki krzyk czy islamski agresor nie będzie na tyle mocny, by podważyć katolicki wymiar Ojczyzny, który trwa i będzie trwała po czasy ostateczne.
Żaden lewacki oszołom, obrzucający patriotów i nacjonalistów żałosnymi  inwektywami typu: faszyści, ksenofobi, brunatna zaraza, czy potomkowie Hitlera, nie będzie dla nas poważnym zagrożeniem, a żałosnym stańczykiem. Więcej, jeśli będzie ktoś na nas wylewał wiadro pomyj, potraktujmy to jako order za zasługi na rzecz Kościoła i Ojczyzny – oświadcza ks. Jacek Międlar.
Tłumaczy, że przez wieki na próżno próbowano Polskę zniszczyć, ale nikomu się nie udało, gdyż jej nieśmiertelność jest ukonstytuowana w Bogu.
 
Podważający katolickie pochodzenie i wymiar Polski, których należy nazwać zwykłymi zdrajcami, wypełnia w ten sposób instrukcję pospolitej dewiantki i ladacznicy Carycy Katarzyny II. Jej nad wyraz bezbożne prowadzenie się koresponduje z wydawanymi dyrektywami – podsumowuje i przytacza  fragment instrukcji jej autorstwa:
„Trzeba rozłożyć ten naród od wewnątrz, zabić jego moralność. Jeśli nie da się uczynić zeń trupa, należy przynajmniej sprawić, żeby był jako chory ropiejący i gnijący w łożu. Trzeba mu wszczepić zarazę, wywołać dziedziczny trąd, wieczną anarchię i niezgodę. Trzeba nauczyć brata donoszenia na brata, a syna skakania do gardła ojcu. Trzeba ich skłócić tak, aby się podzielili i szarpali, zawsze gdzieś szukając arbitra. Trzeba ogłupić i zdeprawować, zniszczyć ducha, doprowadzić do tego, by przestali wierzyć w cokolwiek oprócz mamony i pajdy chleba.T”
Jak widać metody od wieków te same. Zmieniają się jedynie inspiratorzy i wykonawcy oraz azymut działań – dodaje narodowiec.
Jego zdaniem Polskę trawi nowotwór złośliwy, próbujący zniszczyć polskiego, nieśmiertelnego ducha, ściśle wpisanego w wydarzenie Chrztu z 966 roku.
Ten nowotwór wymaga chemioterapii, czyli powrotu do dziedzictwa, w naszym przypadku do żywego Chrystusa będącego w nierozerwalnej korelacji z Polskim Narodem. Wydaje się, że nawet największy troglodyta czy „katocelebryta”, zwłaszcza w 1050 rocznicę Chrztu Polski, tego faktu nie odważy się zakwestionować. Tym powrotem, tą chemioterapią jest bezkompromisowy narodowo-katolicki radykalizm, tj. ewangeliczny aktywizm ukierunkowany w pierwszej kolejności na najbliższych, czyli naród, który z patosem święty Jan Paweł II określał mianem rodziny – puentuje ks. Międlar.”
Źródło: http://wdolnymslasku.com/node/810
https://www.facebook.com/Ca%C5%82a-Polska-w-obronie-ksi%C4%99dza-Jacka-Mi%C4%99dlara-146722329010402/
————————- ————————————————————————————

Zamknąć księdzu usta! – A może i wrzucić do lochu?

„W sobotę 16 kwietnia, przy okazji obchodów 82-lecia Obozu Narodowo-Radykalnego ks. Jacek Mędlar odprawił msze z udziałem członków ONR. Ksiądz wygłosił – jak donosiły media – kazanie pełne ksenofobicznych haseł. Pojawiły się zielone sztandary ze znakiem falangi. Teraz ma ponieść konsekwencje.
„Oświadczenie ws. ks. Mędlara wydał Wizytator Polskiej Prowincji Zgromadzenia Księży Misjonarzy. „Oświadczam, że w dniu 19 kwietnia b.r. ks. Jacek Międlar CM, otrzymał całkowity zakaz jakichkolwiek wystąpień publicznych oraz organizowania wszelkiego rodzaju zjazdów, spotkań i pielgrzymek, a także wszelkiej aktywności w środkach masowego przekazu, w tym w środkach elektronicznych.” – czytamy w dokumencie.
Duchowny jednocześnie oświadczył, że Zgromadzenie „nie popierało i nie popiera wszelkiego rodzajów ruchów skrajnie nacjonalistycznych”.”
Źródło: http://wiadomosci.onet.pl/bialystok/ks-miedlar-z-calkowitym-zakazem-wystapien-publicznych/rdwbwk
Ps.
1.    W publikacji na Onet (złośliwie?) zmieniono księdzu nazwisko z Międlar na Mędlar.
2.    „Albowiem przyjdzie czas, że zdrowej nauki nie ścierpią, ale według swoich upodobań nazbierają sobie nauczycieli, żądni tego, co ucho łechce,”
http://www.biblia-internetowa.pl/2Tym/4/3.html
Boguchwała, A.D. 20 kwietnia 2016 r. – Józef Bizoń


Za:https://jozefbizon.wordpress.com