Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 
A więc jednak… Skandaliczny artykuł w “Der Spiegel” nie był jednostkowym wyskokiem niemieckiego tygodnika. Wygląda to na zaplanowaną i skoordynowaną kampanię, której celów łatwo się domyślić. Jak podają agencje, CDU – CSU zaapelowały o międzynarodowe potępienie wypędzeń:

    “Wypędzenia każdego rodzaju muszą zostać potępione na płaszczyźnie międzynarodowej, a naruszone prawa muszą zostać uznane.”

Nie za bardzo pojmuję, co oznacza stwierdzenie: “…a naruszone prawa muszą zostać uznane.” Czyżby chodziło o uznanie, iż Niemców wypędzono bezprawnie – po to, aby uznać ich prawo do powrotu na tereny, skąd ich “bezprawnie” wypędzono?
Kolejna sprawa – wypędzenie wypędzeniu nie jest równe. Tak jak morderstwa dokonanego przez płatnego zabójcę nie można porównywać z egzekucją zbrodniarza na podstawie prawomocnego wyroku sądu.
Niemcy po agresji w 1939 roku z wielu zajętych terenów wypędzali ludność polską. Wypędzenia Polaków z Zamojszczyzny i zasiedlanie jej Niemcami przerwał jedynie nadciągający front wschodni. Natomiast wypędzenia powojenne Niemców z terenów przyznanych przez Wielką Trójkę Polsce (jako rekompensatę za odebrane nam przez Stalina “Kresy”) były surową, choć zasłużoną karą za wywołanie barbarzyńskiej wojny.

Było to też zabezpieczeniem na przyszłość. Aby miejszość niemiecka na terenach przyznanych Polsce nie prowokowała incydentów antyniemieckich dających Niemcom pretekst do kolejnego “anschlussu” czy kolejnej wojny.
Przypuszczam, że nie jest to koniec niemieckich przekłamań i roszczeń.
Tylko kwestią czasu wydaje się być “odkrycie” przez niemieckich historyków, że za wybuch wojny to właśnie my ponosimy winę. No, bo gdyby się Polacy nie upierali w sprawie “korytarza”, gdyby Polacy ustąpili żądaniom Niemiec – to do wojny by nie doszło.

A teraz o Żydach.

Zadziwiające jest, że na przestrzeni wieków wszędzie, gdzie się Żydzi osiedlali, prędzej czy później pojawiał się fenomen antysemityzmu. Czy Portugalczycy, Hiszpanie, Francuzi, Włosi, Niemcy, Rosjanie, Polacy (o Arabach nie wspominając) i wiele innych nacji mają jakiś dziwny antysemicki gen? Czy też Żydzi mają w sobie coś takiego, że wszędzie ich nie lubią. Jeśli tak faktycznie jest, wystarczy, że Żydzi pozbędą się tych cech, które u innych wywołują niechęć do nich, a problem antysemityzmu umrze śmiercią naturalną.

Póki co, nawet polska pani historyk włączyła się do zgodnego chóru niemieckich i żydowskich zaklinaczy historii “udowadniających” polską współwinę za holokaust

Czyż można dziwić się, że lobby żydowskie obciąża Polaków winą za holokaust, jeśli nawet Polka (???) w wywiadzie dla Rzeczpospolitej na pytanie – czy Polacy są odpowiedzialni za holokaust – odpowiada: “w pewnym stopniu tak”. Czy też, że fakt kolaboracji Żydów z władzą sowiecką w latach 39-41 nazywa “elementem antysemickiej propagandy”. O polskich szmalcownikach wie i ich potępia. A żydowskim szmalcownikom w sowieckiej strefie okupacyjnej zaprzecza.

Pomniejsza fakty wydawania wyroków śmierci na szmalcowników przez AK. Pomimo, że AK sama była bezwzględnie tropiona i zwalczana. Pewnie mówienie o “utrwalaczach” władzy ludowej Bermanie, Minclu i innych Żydach UB-kach, sekretarzach, sędziach i prokuratorach w PRL-u to też w jej przekonaniu antysemicka propaganda?

Ciekawe, ile i jakich fakultetów trzeba ukończyć, aby dać się tak ideologicznie zaprogramować.

Pani historyk zapomina o jednym podstawowym fakcie . Polaków zaliczali Niemcy do gatunku “Untermenschem”, a więc wyjętych spod prawa podludzi. Polacy nie byli w stanie uchronić przed nazistami kilku milionów ich samych. Byli bezbronną zwierzyną łowną. Jak mieli ratować Żydów, skoro sami ginęli rozstrzeliwani na ulicach, wieszani w masowych egzekucjach czy więzieni w obozach koncentracyjnych.

Na koniec mam pytanie dla p. Aliny Całej: dlaczego antysemityzmu było tak dużo w przedwojennej Polsce, a nie było go wśród Pigmejów? Odpowiedź jest śmiesznie prosta. Gdyby Pigmeje mieli do czynienia z Żydami tyle co Polacy, a Polacy tyle co Pigmeje, proporcja byłaby odwrotna.

Jeszcze jedna uwaga.

Przedwojenny termin “antysemityzm” nie posiadał obecnego, demonicznego znaczenia, jakiego nadały mu komory gazowe i kominy krematoriów. Dzisiaj nazwanie kogokolwiek antysemitą jest nieomal stawianiem go w jednym szeregu z nazistami. Sprytnie wykorzystują ten fakt lobby żydowskie do kneblowania jakiejkolwiek krytyki ich samych. Oni mogą atakować i krytykować każdego. Ale jak tylko ktoś coś krytycznego na Żyda powie, to wiadomo – antysemita. Nawet gdy krytykujący sam jest Żydem.

Andrzej Szubert

Za: http://www.bibula.com/?p=9670