Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 
O tajemniczej śmierci generała Jurija Iwanowa, wiceszefa GRU z Wiktorem Suworowem rozmawia Antoni Zambrowski

Co pan sądzi o tragicznej śmierci wiceszefa GRU, generała Jurija Iwanowa?
Nie mam żadnych bezpośrednich informacji na ten temat, stało się to tysiące kilometrów od miejsca, gdzie aktualnie mieszkam. Niemniej informacja przekazywana nam w mediach jest zdumiewająca. Człowiek na stanowisku zastępcy szefa GRU idzie się kąpać i tonie! To zupełnie nieprawdopodobne. Gdzie była jego ochrona?! Kojarzy mi się z tym sprawa Wiktora Buta, rosyjskiego handlarza bronią zatrzymanego na żądanie USA w Tajlandii. Działalność handlowa w zakresie dostaw najnowszej rosyjskiej broni nie może się odbywać bez wiedzy i zgody Sztabu Generalnego i GRU. Zatrzymanie Wiktora Buta wywołało olbrzymi skandal i zaczęto szukać winowajców. W związku z tym uznano, że trzeba „ukręcić głowę” tej sprawie i znaleźć kozła ofiarnego. Nie mam oczywiście żadnych dokumentów na ten temat, ale wystarczy zwyczajna logika, by powiązać te dwa wydarzenia: śmierć wiceszefa GRU oraz aresztowanie Buta. Znaleziono winowajcę, ale on, niestety, utonął.

Czy jest to normalne, że wiceszef GRU jedzie za granicę i posługuje się dokumentami na swoje nazwisko?
To się nie mieści w głowie! To świadczy, że Rosja jest w stanie głębokiego upadku. Obserwujemy rozpad całego aparatu państwowego. Wyobraźmy sobie sytuację, że leci samolot, a z jego silnika wysypują się różne elementy. Ten przykład pokazuje, co się dzieje właśnie w Rosji. W tej sytuacji niczemu się nie dziwię, nawet najbardziej niewiarygodnym sytuacjom, do których niewątpliwie należy śmierć wiceszefa GRU.

Czy można przypuszczać, że gen. Iwanow padł ofiarą wojny między FSB a GRU?
Powtarzam, że wiem tylko tyle, ile podaje prasa. Posiadam jednak pewne doświadczenia z czasów, gdy byłem funkcjonariuszem GRU. Wtedy KGB (poprzednik FSB – red.) i GRU były śmiertelnymi wrogami. Obecnie ta wojna sięga zenitu, ponieważ zniknął organ nadrzędny, jakim było za czasów ZSRR Biuro Polityczne KC KPZR. KGB podzielono na części. Wyodrębniono z niego FSB, czyli tajną policję, FSR, czyli dawny I Główny Zarząd KGB, oraz Federalną Służbę Ochrony. Poszczególne służby walczą, by przejąć funkcje innych – konkurencyjnych służb specjalnych. Poza tym służby pełnią funkcję opiekunów różnych dochodowych gałęzi gospodarki, jak przemysł naftowy czy zbrojeniowy. Ropa, czyli Gazprom – to dziedzina, którą opiekuje się Putin. Ponieważ poszczególne gałęzie mogą przynieść miliardy dolarów dochodu, specsłużby gotowe są pozabijać się w walce o te dochody.
Ludzie stojący na czele służb mają olbrzymie majątkiulokowane poza granicami Rosji – na Zachodzie. Są tam ich pałace, jachty, zamki, wille i to uzależnia rządzącą elitę Rosji od Zachodu. Należy natomiast obawiać się powiązań elit rosyjskich ze światem przestępczym oraz przestępczej mentalności władców Rosji. Macki organizacji przestępczych powiązanych z władzami Rosji sięgają wielu krajów na świecie. Przede wszystkim dotyczy to przemysłu zbrojeniowego, który wbrew pozorom nie jest przemysłem państwowym. W istocie jest to prywatny interes władców Rosji i o to toczy się zażarta walka.
Obecnie nie ma żadnego organu regulującego pracę służb, a Putinowi nie zależy na ograniczeniu władzy FSB. Poszczególne służby toczą ze sobą wojny feudalne, ich kierownictwo walczy ze sobą o wpływy. Wcale bym się nie zdziwił, gdyby okazało się, że to FSB stoi za śmiercią gen. Iwanowa. Nie jest to zresztą pierwszy wypadek skrytobójczej śmierci rosyjskiego generała. Był gen. Rochlin, który szykował zamach stanu. Zamordowano go w jego własnym domu. Był gen. Lebiedź, którego załatwiono poprzez katastrofę lotniczą. Byli i inni generałowie, którzy zeszli z tego świata w dziwnych okolicznościach. Takie tragiczne śmierci to nie wyjątek, lecz obowiązująca reguła.

Są hipotezy, że Iwanowa zamordowano w Rosji i za granicę wywieziono już trupa. Czy to nie jest zbyt fantastyczna supozycja?
Dziś możliwe jest wszystko. Ale bardziej realna jest hipoteza, że ofiara poczuła swąd i usiłowała uciec za granicę. Czujne służby udaremniły jej ucieczkę. Generał wiedział zbyt wiele, więc wytoczenie mu procesu groziło ujawnieniem wielu tajemnic. A martwi nie mówią. Najlepszym wyjściem jest naturalna śmierć przez utonięcie.

Gen. Iwanow odpowiadał m.in. za operacje wywiadowcze na terenie Polski. Czy mógł wiedzieć zbyt wiele o okolicznościach katastrofy smoleńskiej, a może i maczać w niej palce?
Stosunek Rosji do śledztwa w sprawie smoleńskiej katastrofy nasuwa obawy, że nie wszystko tu jest, jak należy. Gdyby Rosja była zainteresowana ujawnieniem prawdziwych przyczyn tragedii, to zachowywałaby się zupełnie inaczej. Sprawa jest wyraźnie śmierdząca i GRU mogło maczać w tym palce.

Antoni Zambrowski, "Gazeta Polska"