Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 
Niedawno przed Ministerstwem Edukacji Narodowej w Warszawie demonstrowali rodzice sprzeciwiający się planom tegoż resortu dotyczącym obniżenia wieku szkolnego dzieci do 6 lat.
Obniżenie wieku szkolnego miałoby rzekomo służyć dobru dzieci, a przynajmniej tak próbują swoje pomysły tłumaczyć przedstawiciele rządu.
Prawda niestety jest zupełnie inna.
W systemie demokratycznym państwo za wszelką cenę próbuje ograniczać wolność swoich obywateli nakładając na nich przeróżne obowiązki, nakazy i zakazy, które rzekomo mają służyć dobru wspólnemu.
Mamy więc obowiązek szkolny, a dokładniej rzecz ujmując przymus szkolny, polegający na tym, że każdy rodzic zmuszony jest posłać swoje pociechy do państwowej szkoły.
Z drugiej strony państwo na różne sposobu utrudnia swoim obywatelom możliwość prowadzenia indywidualnej edukacji swoich pociech, o czym najlepiej przekonali się ci wszyscy rodzice, którzy chcieli dla swoich dzieci zorganizować nauczanie domowe.
Podobnie rzecz się ma z prywatnymi szkołami, które muszą rywalizować z finansowanymi z budżetu państwa, czyli z pieniędzy każdego podatnika – również tego który nie chce posyłać dzieci do szkoły publicznej – szkołami publicznymi.

Oczywistym jest, że każdy rodzic chce dla swego dziecka jak najlepiej, ale niestety w demokratycznym państwie nie zawsze może dać swemu dziecku tego co najlepsze.
Musi posyłać je do państwowej szkoły, której kondycja delikatnie mówiąc jest obecnie mizerna.
Kolejne rządy od obalenia komuny robiły wszystko, aby zniszczyć instytucję szkoły publicznej i trzeba przyznać, że to im się udało wzorowo.

Promowane przez lata w systemie edukacji: zasada róbta co chceta, tolerancja i tzw. bezstresowe wychowanie doprowadziły do totalnego upadku autorytetu szkoły oraz nauczyciela.
Próby przywrócenia normalności w polskich szkołach jakie podjął minister Roman Giertych nie mogły przynieść rezultatu, gdyż w obronie ideologicznego status quo panującego niezmiennie od lat w polskim szkolnictwie stanęło całe lewactwo ukazując opinii publicznej przerażający stopień upolitycznienia i zideologizowania polskiej szkoły.
W państwowych szkołach panuje totalna anarchia, wyzucie z wszelkich wartości, promocja antywartości, przemoc, pornografia, sex i chamstwo.
Rodzic posyłający swoje dziecko do publicznej szkoły musi zastanawiać się czy jego pociecha wróci do domu zdrowa, a niekiedy czy w ogóle wróci, a jeśli już to w jakiej kondycji psychicznej.
Przykładów potwierdzających miażdżącą diagnozę polskiego szkolnictwa państwowego można mnożyć w nieskończoność, wystarczy systematycznie zaglądać do prasy czy oglądać wiadomości.

Czy którykolwiek minister edukacji, poza Romanem Giertychem, starał się rozwiązać problemy polskiej szkoły ? Czy którykolwiek minister, poza poprzednim tak bardzo agresywnie atakowanym przez polskie lewactwo i ZNP, dostrzegał problemy polskiego szkolnictwa i potrafił postawić prawidłową diagnozę ? Odpowiedź na te pytania jest bardzo łatwa i brzmi NIE ! Również obecna pani minister, która swą nieudolnością może równać się ze swoimi poprzednikami, a szczególnie z panią Łybacką z SLD, nie dostrzega prawdziwych problemów polskiego systemu szkolnictwa, a tym bardziej nie jest w stanie poznać prawdziwych przyczyn tej dramatycznej sytuacji w jakiej szkolnictwo państwowe się znajduje.
Polska szkoła staje się na wskroś postępowa i nowoczesna, a więc zamiast wychowywać młodzież na świadomych obywateli, patriotów, szanujących swą Ojczyznę, darzących szacunkiem starsze pokolenie, mających zakodowany w głowach model zdrowej rodziny poddaje młode pokolenie lewackiej indoktrynacji, o której czasem dowiaduje się opinia publiczna z mediów, gdy na jaw wychodzą przykłady deprawowania dzieci i młodzieży poprzez rzekome uczenie ich tolerancji przez lewackie organizacje promujące homoseksualizm.
Najważniejszym dla lewactwa elementem kształcenia młodych Polaków staje się sfera ich seksualności, a my możemy obserwować skutki tej lewackiej indoktrynacji w codziennym życiu.
Zachętą do jak najwcześniejszego rozpoczynania przez nastolatki życia seksualnego mają być nie tylko lekcje wychowania seksualnego, ale także wmawianie im przez wyznawców lewackiej ideologii, że jest to jak najbardziej normalne i nie niesie ze sobą żadnych konsekwencji.


I później z obrzydzeniem słucham rzekomo przejętych i zaskoczonych polityków, którzy ubolewają nad samobójczą śmiercią nastolatki zaszczutej przez swoich kolegów z klasy, czy o nastolatkach odbywających stosunek seksualny w czasie lekcji, a także nad coraz częstszymi przykładami molestowania seksualnego i znęcania się nastolatków nad swymi rówieśnikami.
Miejscem tych przestępstw są często właśnie szkoły.
Wzrastająca wśród młodzieży szkolnej agresja, często mająca podłoże seksualne jest właśnie wynikiem indoktrynacji lewackiej, której sztandarowym hasłem było bezstresowe wychowanie.

Odbieranie przez demokratyczne państwo rodzicom prawa i wpływu na wychowanie ich dzieci jest jak najbardziej na rękę państwu, które w ten sposób kształtuje młode pokolenie według swoich interesów.
Wszak im bardziej nieświadomi i zindoktrynowani młodzi ludzie opuszczą mury szkół publicznych tym większe korzyści będzie miało z nich demokratyczne państwo.
Wszak w demokracji decyduje większość, a więc należy dołożyć wszelkich starań, aby ta większość myślała według schematów narzuconych przez owe państwo.
Najlepszym przykładem na indoktrynację dzieci i młodzieży w szkołach publicznych jest choćby nachalna i bezczelna kampania promująca Unię Europejską.
Sam niejednokrotnie brałem udział w różnych debatach i dyskusjach z młodzieżą szkolną na temat integracji europejskiej i przekonałem się jak bardzo daleko ta indoktrynacja jest posunięta.
Wielu z tych młodych ludzi dopiero po długich rozmowach zaczynała przyjmować i rozważać wszelkie argumenty przemawiające przeciwko integracji europejskiej.
Jednak przez bardzo długi czas jak mantrę powtarzali wpojone w szkołach hasła o świetlanej przyszłości czekającej młodzież z Polski po wejściu do UE i dobrobycie jaki czeka w unijnym raju na Polskę i Polaków.

Jeszcze lepszy przykład indoktrynacji dzieci zauważyłem w Piotrkowie Trybunalskim podczas jednego z unijnych festynów.
Przechodząc obok grupy przedszkolaków usłyszałem rozmowę dwóch przedszkolanek, które przechwalały się jak to wiele wiedzy o UE wpoiły tym maluchom, zapoznając je z historią flagi unijnej, hymnu i ideą integracji.
Zadałem więc tym paniom proste pytanie czy z taką samą gorliwością przekazały tym dzieciakom wiedzę na temat historii naszego godła i flagi, czy nauczyły dzieci polskiego hymnu, ale w odpowiedzi usłyszałem jaki to ze mnie ciemniak oraz zwalające z nóg pytanie : a po co ich tego uczyć przecież żyjemy w zjednoczonej Europie ? Niech więc dzisiaj nikogo nie dziwi poparcie jakim darzona jest przez młodych ludzi UE, Platforma Obywatelska.
Po tak solidnym praniu mózgów nie można wymagać od młodych ludzi umiejętności samodzielnego myślenia.

W interesie demokratycznego państwa leży obniżanie wieku, w którym dzieci będą podlegać obowiązkowi szkolnemu, gdyż pozostawianie ich w domach rodzinnych i danie rodzicom możliwości ich wychowywania może spowodować pojawienie się pokolenia świadomego, odpornego w przyszłości na wszelkie przejawy lewackiej indoktrynacji.


A tak rosną nam kolejne pokolenia młodych Polaków święcie wierzących w wypaczoną tolerancją, w myśl której każdy związek jest równy z normalną rodziną, płeć jest kwestią otwartą, a seks dobrą zabawą nie obwarowaną żadnymi zobowiązaniami.
Bezstresowe wychowanie w oderwaniu od tradycyjnych wartości prowadzi polskie szkolnictwo państwowe na dno i szkoda, że tak niewielu z nas dostrzega ten kataklizm.

A przecież „takie będą Rzeczypospolite jakie jej młodzieży chowanie” .
Dobrze znają to hasło również ci, którym dobro naszego narodu i Ojczyzny jest solą w oku, a czy my zdajemy sobie z tego sprawę ?




Paweł Lesiak

http://www.pawellesiak.salon24.pl/