Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Gazety wyborcze głoszą: Polska się wyludnia. Aby nie zabrakło rąk do pracy, do 2060 r. musi się u nas osiedlić 5 milionów osób, tj. 100 tysięcy rocznie. Nic nie da polityka prorodzinna, a panaceum jest przygarnięcie „uchodźców” i budowanie „kolektywu otwartego na wielokulturowość”. Propozycja, by sprowadzić do kraju Polaków ze Wschodu jest w tym kontekście zawstydzająca i świadczy o rasizmie. Liczby są porażające. W ciągu 30 lat straciliśmy więcej ludności, niż podczas wojny. Pamiętajmy też o systemowej ekspatriacji Polaków w stanie wojennym, o wyrzuceniu z Polski przez „ludzi honoru” ponad miliona młodych, najbardziej prężnych i odważnych ludzi, z których bardzo niewielu wróciło, i o tym, że to była największa zbrodnia Jaruzelskiego i Kiszczaka. Skala obecnego wyludniania nie ma precedensu w historii Polski. Tylu Polaków nie ubyło nawet w czasie wojny. Towarzyszy temu osiedlanie w Polsce milionów obcych, w dodatku Polski nienawidzących. Nieprzerwany proces wyludniania nie spędza nikomu snu z powiek. Ostatnimi, którzy się tego obawiali, byli Gomułka i Gierek. Dziś demograficzny pogrom Polaków kojarzy się z innymi nazwiskami, tymi od planu ratowania „tego kraju” importem 5 milionów obcokrajowców.

Według spisu powszechnego z roku 1978, liczba mieszkańców Polski wynosiła 35,1 mln i stale rosła. Prognoza z roku 1980 przewidywała, że w roku 2000 liczba ta wyniesie 41,2 mln i nadal będzie rosnąć. Tymczasem wyniosła 38,3 mln, a prognoza GUS z roku 2014 przewidywała, że w roku 2030 ludność Polski zmniejszy się do 37,2 mln, a do roku 2050 spadnie poniżej 34,0 mln, czyli że Polaków będzie mniej o ponad 7 mln. Polska znalazła się na równi pochyłej. Jako naród jesteśmy na drodze do wymarcia. Gdyby nie Berman, Jaruzelski i Kiszczak, to Polaków byłoby 60 milionów. Skąd ta liczba? Mówił o niej prymas Stefan Wyszyński. Ś.P. abp Henryk Hoser wyliczył, że w Polsce w latach 1956-1993, tj. po wprowadzeniu ustawy aborcyjnej, dokonywano 800 tysięcy aborcji rocznie i można założyć, że eksterminowano 30 milionów Polaków. W tym kontekście przeraża obraz polskojęzycznych suk aborcyjnych wzywających do zabijania polskich dzieci i litujących się nad losem dzieci „uchodźców”. Tak, jak porażają potomkowie Bermana domagający się wpuszczenia „uchodźców” do Polski.

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Czwarta fala epidemii zbrodniczego koronawirusa wzbiera, niczym kształtna pierś Wielce Czcigodnej posłanki Klaudii Jachiry, co to pojawiła się na polsko-białoruskiej granicy za potrzebą.

Wszystko rozwija się zgodnie z planem nakreślonym jeszcze latem przez rząd, również w tym zakresie, że zbrodniczy koronawirus szczególnie uwziął się na województwa, w których najmniej obywateli się “wyszczepiło”.

Tym razem padło na województwo lubelskie, co niezmiernie zasmuca pana ministra Niedzielskiego, chociaż powinno go raczej radować, bo jakże tu się nie cieszyć, kiedy przynajmniej w kwestii zakażeń i zgonów rządowi “dobrej zmiany” wszystko się udaje? Owszem, cieszyć się można, ale na osobności, a przynajmniej w gronie osób zaufanych, chociaż tutaj wskazana jest daleko posunięta ostrożność. Skoro nawet ministerialne żony, spragnione celebryckiej sławy, puszczają farbę na temat swego życia intymnego z ministrem, to jakiemu właściwie gronu można jeszcze zaufać?

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Pomimo, że od zakończenia II wojny światowej mijają kolejne lata, coraz częściej dochodzi do mieszania pojęć poprzez przerzucanie na ofiary (Polaków) odpowiedzialności za zbrodnie, jakich dopuścili się Niemcy. Istotne staje się więc ciągłe przypominanie wspomnień ofiar niemieckich obozów koncentracyjnych.

Gdy wiosną 1945 roku II wojna światowa zbliżała się do końca, w Europie zbrodnicza działalność Niemców wobec swoich więźniów nie ustawała. Świadectwem tego zjawiska stały się osławione liczne marsze śmierci ewakuowanych więźniów z niemieckich obozów koncentracyjnych.

Jednym z nich był założony w 1937 roku w Ettersberg w pobliżu Weimaru (Turyngia w Niemcech) obóz koncentracyjny w Buchenwald. Polski więzień tego obozu -Zygmunt Zonik (nr obozowy 446) pochodzący z Ożarowa Mazowieckiego[1] zapisał, odnosząc się do zachowania Niemców w ostatnich dniach II wojny światowej:

(…) Nikt się też nie łudził, że oddziały wojskowych emerytów, tak zwany Volkssturm, okażą się zbawcą hitlerowskich Niemiec (…) organizacja ta bardziej była zajęta tropieniem zbiegłych z transportu, wygłodzonych więźniów, a nawet mordowaniem całych kolumn, walcząc na tym polu o palmę pierwszeństwa z Hitlerjugend. (…) Poczynając od 3 kwietnia 1945 roku esesmani mogli, gdyby zechcieli, zaprzestać mordowania. To samo odnosi się do volkssturmu, Hitlerjugend i części ludności cywilnej.

Ocena użytkowników: 5 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywna
Sejm Rzeczypospolitej miał wielu durni. Był w Sejmie Sebastian Florek, który - jak sam przyznał - został posłem dzięki temu, że pokazywał wcześniej w TVN tyłek pod prysznicem. Był Janusz Palikot z wibratorem i świńskim ryjem, które idealnie odzwierciedlały inteligencję posła. Był Ryszard Petru, ze swym „Świętem Sześciu Króli”. Ze stajni Ryśka jest Kamila Gasiuk-Pihowicz nierozumiejąca znaczenia słowa „inwokacja”. Była idiotka Joanna Senyszyn, którą dosadnie zdiagnozował Wojciech Cejrowski, mówiąc, że z głupkami nie ma sensu rozmawiać. Była Ewa Kopacz, której przodkowie rzucali kamieniami w dinozaury. Był Bronisław Komorowski, absolwent studiów historycznych, który przekonywał, że Korfanty lubił się z Piłsudskim. Była Wanda Nowicka, według której Bruno Schulz został spalony na stosie. Był Dariusz Joński, dla którego Powstanie Warszawski wybuchło w 1988 r. A mimo tego elektorat nie zraził się do durni, głupota w Sejmie ma się całkiem dobrze, do kroniki poświęconej idiotom dopisywane są kolejne rozdziały, a szansa zostania idiotą jest dostępna dla każdego. Nic też dziwnego, że coraz więcej posłów skwapliwie korzysta z tej możliwości.

Każdy, kto śledził batalię ws. nowelizacji ustawy o IPN musiał zdiagnozować psychiczną przypadłość trawiącą wybrańców narodu. Wobec perfidnego ataku Izraela na Polskę odezwał się chór idiotów bredzących o „niezrozumieniu treści ustawy”, a nawet o tym, że wielu Żydów nie wie, iż Polacy byli ofiarami i wystarczy przypomnieć naszym żydowskim przyjaciołom, kto ich podczas wojny mordował. Największym idiotą okazał się marszałek Sejmu: „Chcemy prawdy. Prawdy chce też strona izraelska”. „Chcemy mieć dobre relacje z Izraelem i będziemy bardzo zabiegać o to, aby te relacje odbudować” - to marszałek Senatu. Nieźle bredził Ryszard Terlecki: „Trzeba zapomnieć o złych emocjach. Musimy wyjaśnić, nie tylko w Izraelu, co naprawdę zaszło i co było naszą intencją”. Minister spraw zagranicznych kwilił: „Nasze stosunki z Izraelem to stosunki sojusznicze, bardzo dobre […] To jest incydent dotyczący nieporozumień. Jedynym powodem był problem w komunikacji, i trzeba okazać dobrą wolę wobec wrażliwości strony żydowskiej, bo w Jedwabnem Polacy zabili Żydów i tego nikt się nie wypiera”. Do stronnictwa sejmowych idiotów wpisał się Paweł Kowal: „Zgoda na Nord Stream może być skutkiem przyjęcia noweli ustawy, gdyż w polityce zagranicznej różne tematy są powiązane”. Nałożyła się na to wypowiedź głupiej sejmowej baby, że ustawa jest „głupia”. Przy czym powiedziała to po podpisaniu jej przez prezydenta RP, którego jest doradcą.

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Izrael to „strategiczny sojusznik” i „bliski przyjaciel”, a stosunki z nim, pomimo nieporozumień „znakomite i cywilizacyjnie bliskie”. Tymczasem sojusznik kuma się z Putinem i państwo, w którego interesie leży słaba Polska. To twór marksistowski (z domieszką narodowego socjalizmu), stworzony przez przybyłych z ZSRR animatorów rewolucji bolszewickiej, a pochodną owych bolszewików jest także dzisiejsza pozycja lobby żydowskie w Ameryce. Mówiąc o Rosji, warto uwzględnić i ten aspekt rzeczywistości. Warto też uświadomić sobie, że doskonałe relacje izraelsko-rosyjskie są zagrożeniem dla Polski, że w sporze z polską narracją historyczną Izrael stał się sojusznikiem Rosji, że „bliscy przyjaciele” mają swoje wspólne gierki z Putinem, i że w walce z „polskimi faszystami” współdziałają z żydokomuną w Polsce. Wszystko to przekłada się na bardzo skuteczną współpracę rosyjsko-izraelską w sferze bezpieczeństwa. Elementem tych gierek jest półtora miliona sowieckich Żydów żyjących w Izraelu, w tym kilkadziesiąt tysięcy zatrudnionych w izraelskich resortach siłowych. I tu ciekawostka – nie byle kto, bo izraelski noblista Amos Oz, w wywiadzie dla „Wprost” ujawnił, że Izrael stał się schronieniem dla co najmniej 20 tysięcy byłych oficerów KGB. Sowieccy Żydzi działają też w dyplomacji. Dziadek b. ambasador Izraela w Polsce, Michał Edelstein był członkiem WKP(b) i sekretarzem Komitetu Dzielnicowego partii w Moskwie, a do Izraela wyemigrował z rodziną w 1972 r. Także nowy wysłannik Izraela, Jakow Liwne to czystej krwi Sowiet. Ten urodzony w Moskwie syn oficera Armii Czerwonej deklarował niedawno: „Izrael i Rosja mamy głęboko wspólne rozumienie II wojny światowej”, dzieląc tym samym narrację Moskwy (i najbardziej wrogich Polsce środowisk żydowskich) o tym, że Polska była sojusznikiem Hitlera. Po kompromitacji z włamaniem na konto ministra Dworczyka, rząd zastosował ulubioną propagandową zagrywkę - przedstawił siebie jako ofiarę ruskich hakerów, a opinię publiczną domagającą się wyjaśnień oskarżył o udział w idącej z Moskwy akcji dezinformacyjnej. Przy okazji pojawiła się informacja - służby Izraela ostrzegały przed atakami ruskich hakerów. „Ostrzegały” zatem służby ściśle współpracujące ze służbami rosyjskimi, które jakoby atak przeprowadziły? I chyba mamy prawo zadać pytanie: Jak bezpieczna jest Polska w rękach takiego sojusznika, i czy to nie Izrael stanowi większe zagrożenie dla Polski niż rakiety Putina?

Źródła nie znaleziono