Pamięć Walka i Męczeństwo

RTM. WITOLD PILECKI – WZÓR WIARY I PATRIOTYZMU

Ocena użytkowników: 5 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywna

Gromadzimy się na uroczystej Mszy św., sprawowanej o wieczny odpoczynek dla Żołnierzy Wyklętych. W dzisiejszym kazaniu pragniemy spojrzeć na jedną niezwykłą postać, a mianowicie na rotmistrza Witolda Pileckiego. Jest on bowiem wielkim bohaterem naszego narodu, ponadto odznaczał się głęboką wiarą w Boga. Jawi się on jako postać łącząca wiarę z patriotyzmem. Mimo iż w 2013 r. został on pośmiertnie podniesiony do stopnia pułkownika, to jednak dla wielu pozostaje on wciąż rotmistrzem. Dlatego będę używał określenia rotmistrz.       

Kim był i czego dokonał Witold Pilecki? Spójrzmy na początek jego życiorysu i na środowisko, z którego wyszedł. Urodził się 13 maja 1901 r. w Ołońcu. Wychowany był w rodzinie silnej wiarą i pełnej patriotyzmu. Znał na pamięć całe fragmenty „Trylogii” Henryka Sienkiewicza. Jego dziadek walczył w powstaniu styczniowym, za co spędził 7 lat na Syberii. Rodzina Witolda pochodziła z okolic Nowogrodu na Litwie. Pileccy wywodzili się ze szlacheckiego rodu herbu Leliwa, z którego pochodziła żona króla Władysława Jagiełły. Mając 13 lat wstąpił do harcerstwa, zakazanego przez rosyjskie władze.  

Początek jego zbrojnej walki za Polskę to lata 1918-21. Był kawalerzystą podczas walk w obronie Grodna. Następnie wstąpił do pułku ułanów i tam walczył w obronie Warszawy w wojnie polsko-bolszewickiej w 1920 roku, walczył również w bitwie w Puszczy Rudnickiej, a także brał udział w wyzwalaniu Wilna. Walczył wtedy jako plutonowy-harcerz, mając zaledwie kilkanaście lat. Kapitan Tadeusz Kawalec – dowódca I Wileńskiej Kompanii Harcerskiej notował: „Pilecki wykazał na froncie bardzo dobrą postawę bojową, jako żołnierz śmiały, energiczny i orientujący się w sytuacji”. Po wojnie z bolszewikami wstąpił do Związku Bezpieczeństwa Kraju oraz skończył 10-miesięczny kurs w Szkole Podchorążych Rezerwy Kawalerii w Grudziądzu.


Czytaj więcej: RTM. WITOLD PILECKI – WZÓR WIARY I PATRIOTYZMU

Requiem nad zamordowanym polskim siołem

Ocena użytkowników: 0 / 5

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
Publikuję artykuł największego polskiego znawcy tematu ukraińskiego ludobójstwa na Polakach zamieszkujących Kresy prof. Edwarda Prusa, którego obecni przywódcy środowisk kresowych wymazują dziś starannie z naszej pamięci.

 
Zdjęcie komunijne dzieci z Huty Pieniackiej (fot. z archiwum A.Szwaji).
Huta Pieniacka (Pieniacka Huta). Nazwy tej miejscowości nie ma w żadnej encyklopedii. Przed wojną wieś ta niczym szczególnym się nie wyróżniała. Najczęściej kojarzono ją i mylono z pobliskimi Pieniakami, od których zresztą brała swoją nazwę. To zrozumiałe, w Pieniakach znajdowała się głośna na całą Galicję, a później Małopolskę Wschodnią, rezydencja lidera Podolaków, goszcząca najwybitniejszych Polaków z Romanem Dmowskim na czele. W Przewodniku po województwie tarnopolskim czytamy:

Czytaj więcej: Requiem nad zamordowanym polskim siołem

Operacja „WISŁA” zakończyła ludobójstwo Polaków – Oczekujemy anulowania uchwały Senatu w sprawie Operacji „Wisła”

Ocena użytkowników: 5 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywna
STANOWISKO FORUM MYŚLI POLSKIEJ

W kwietniu 2017 roku mija 70-ta rocznica tzw. Operacji „Wisła”. Operacja ta miała na celu powstrzymanie terroru ukraińskich szowinistów na południowo-wschodnich terenach polskiego państwa. Operacja „Wisła” była wymuszona na ówczesnej polskiej administracji przez nieustanny terror stosowany po wojnie przez Organizację Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińską Powstańczą Armię. Obejmował on głównie tereny dzisiejszego województwa Lubelskiego, Podkarpackiego i Małopolskiego. Kategorycznie potępiamy totalitaryzm komunistyczny, lecz stajemy w obronie polskiej ludności, poddawanej w latach 1944-147 ciągłym prześladowaniom, nękaniom i mordowaniu przez bandy upowskie. Pozostała na obszarze RP ponad stutysięczna mniejszość ukraińska i łemkowska stanowiła dla OUN i UPA silne zaplecze, powodując destabilizację kilkunastu powiatów.

Podstawowym celem przemieszczenia ludności ukraińskiej na Ziemie Zachodnie było uwolnienie się od nieustających aktów agresji i terroru OUN i UPA, mających w tej ludności silne zaplecze materialne i logistyczne. Przesiedlenie na tereny zachodnie spowodowało, iż przesiedleńcy znaleźli gospodarstwa o znacznie wyższym standardzie cywilizacyjnym niż mieli dotychczas. Przemieszczenie doprowadziło też do zniszczenia zbrojnego banderowskiego podziemia i ustabilizowania dramatycznej sytuacji na dużej części terytorium Polski. Głównym celem tej operacji było objęcie opieką terroryzowanej przez bandy UPA ludności polskiej. Poprzez wyeliminowanie zaplecza logistycznego UPA, mordy na Polakach ustały. Groźny ukraiński terror się skończył. A UPA ponosi całkowitą odpowiedzialność za konsekwencje tej operacji, ponieważ zmusiła Państwo Polskie do jej przeprowadzenia. Działania band OUN- UPA ułatwiały także nowym komunistycznym władzom likwidację polskiego podziemia niepodległościowego.

Czytaj więcej: Operacja „WISŁA” zakończyła ludobójstwo Polaków – Oczekujemy anulowania uchwały Senatu w sprawie...

Rocznica zakończenia II WŚ. Obłuda aliantów

Ocena użytkowników: 0 / 5

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Ciepłe i owocne stosunki aliantów z III Rzeszą datują się na wiele lat przed wybuchem wojny.

Całkiem niedawno ONZ opublikowała archiwa komisji, która prowadziła dochodzenia w sprawie zbrodni nazistowskich (niemieckich) w czasie drugiej wojny światowej. Raporty te pochodziły od służb państw zachodnich a także rządów, ówcześnie na emigracji, jak Belgia, Polska czy Czechosłowacja i obejmują okres między 1943 a 1949 rokiem.

Rządy USA i Wielkiej Brytanii starały się zablokować publikację tych materiałów i jest to o tyle zaskakujące, że przecież te dwa państwa biły się z nazistowskimi Niemcami. Z dokumentów tych przebija się jednak prawda o prawdziwej naturze stosunków USA i Wielkiej Brytanii a Niemcami hitlerowskimi. Oficjalna historiografia przedstawia obydwa te państwa jako zażartych wrogów nazizmu i sojuszników Związku Sowieckiego. Prawda jest jednak nieco (a nawet bardzo) inna.

Ciepłe i owocne stosunki z III Rzeszą datują się na wiele lat przed wybuchem wojny. Kapitał anglo-amerykański był bowiem bardzo mocno zaangażowany w budowę potencjału militarnego Hitlera. Takie firmy jak Ford, General Motors, IBM czy Du Pont prowadziły interesy z Hitlerem jak tylko doszedł on do władzy i kontynuowały tę dochodową współpracę praktycznie do końca wojny. Robiono to w czasie wojny okrężną drogą, głównie przez Szwajcarię (rozliczenia i finansowanie) ale fabryki tych koncernów cały czas działały w Niemczech i wspierały nazistowską machinę wojenną. Więcej - otwierali fabryki nawet w okupowanej Polsce. Koło Oświęcimia miał np fabrykę syntetycznej gumy dziadek G.W.Busha, Prescot Bush.

Czytaj więcej: Rocznica zakończenia II WŚ. Obłuda aliantów

Ślady KL Warschau w zapiskach Adama Chętnika

Ocena użytkowników: 0 / 5

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Na rynku księgarskim ukazały się „Wspomnienia z lat okupacji” Adama Chętnika – wydanie Muzeum Historii Polskiego Ruchu Ludowego w Warszawie – Wszechnica Świętokrzyska w Kielcach (Warszawa – Kielce 2014).   Książka zawiera niepublikowane dotychczas zapiski autora: „Pod niemiecko-hitlerowskim obuchem 1940-1944” - będące do tej pory w tajnym depozycie Biblioteki Narodowej. Drugą część książki stanowi dziennik tegoż autora: „Powstanie sierpniowe w Warszawie”.

Pod latarnią najciemniej

Cytuję: „Aresztowania trwają od kilku lat bez przerwy. Odbywają się przeważnie w nocy, w godzinach policyjnie zabronionych cywilom. Gestapo zajeżdża pod upatrzony dom karetką samochodową lub większą budą, gdy idzie o większą liczbę osób. /.../ Aresztowani dawniej (przed paru laty) siedzieli dłuższy czas w więzieniu na Pawiaku, zanim zostali odesłani gdzieś do obozu lub na stracenie. Większość dostawała się do obozów „śmierci”, gdzie męczyła się dłużej lub krócej. Skazanych na śmierć rozstrzeliwano gdzieś poza miastem, w lesie, zaroślach, itp., /.../ Od jesieni 1943 r. zaczęły się masowe rozstrzeliwania po ulicach i placach. Odbywało się to zaraz po zamachach na Niemców – szczególnie policjantów lub urzędników. Za jednego zabitego Niemca tracono według przepisów najmniej 10 Polaków, tracono jednak napewno więcej. /.../ Skazani byli obdarci ze swego cywilnego ubrania, a mieli na sobie jakieś łachmany, lub potem ubranie papierowe, byli przy tym przeważnie boso w śnieg czy mróz. /.../ Strzelano tak po 20, 50, a nawet po 200 jednego dnia. Zabitych zabierano na samochody ciężarowe i wieziono – jak twierdzą – do Getta (żydowskiego), gdzie wszystkie ciała spalano w specjalnych krematoriach. W ten sposób zacierano ślady mordów, mężczyzn, chłopców nieletnich, kobiety, a nawet młode dziewczęta – uczennice szkolne, za znane tylko oprawcom „przewinienia”. Po rozstrzelanych pozostawały znaki widoczne – dziury i szczerby od kul w murach, a na ziemi ciepła krew męczenników. Ślady krwi i znaków w murach Niemcy starali się zacierać,” (119)

Czytaj więcej: Ślady KL Warschau w zapiskach Adama Chętnika