Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

(...)

Jędrzej Giertych pisał o tym tak:

„O zabójstwie prezydenta Narutowicza

W poprzednim tomie „Komunikatów Towarzystwa im. Romana Dmowskiego”, wydanym na przełomie lat 1970 i 1971, ogłosiłem na str. 569-600 artykuł pod tym samym tytułem, co artykuł niniejszy.
W artykule tym wystąpiłem z hipotezą, że istotnym sprawcą czynu Eligiusza Niewiadomskiego, który prezydenta Gabriela Narutowicza zabił, był obóz piłsudczyków. Podstawą tej hipotezy były dla mnie fakty następujące. Piłsudczycy – z samym Piłsudskim na czele – byli niezadowoleni z wyniku wyborów 1922 roku do Sejmu (także i do Senatu), które przyniosły zwycięstwo przeciwnikom Piłsudskiego i oznaczały odsunięcie Piłsudskiego i jego obozu od władzy. Wypłynęły w najnowszych czasach, głównie w pracach Pobóg-Malinowskiego i Kukiela, ale także i w innych, informacje, że w dniu w którym Narutowicz został zabity, piłsudczycy zamierzali dokonać zamachu stanu, przeprowadzając nie sami, ale rękoma działaczy socjalistycznych, rzeź polityków narodowych, (a) tym samym pozbawiając obóz polityczny, stanowiący najliczniejsze ugrupowanie w parlamencie, całej jego przywódczej elity, oraz doprowadzając do tego, że Piłsudski, jako rzekomo czynnik bezstronny między socjalistami i narodowcami, wkroczy, by położyć kres anarchii i ustanowi porządek, mianowicie swoją dyktaturę. Tym sposobem Piłsudski powróci do władzy jako dyktator, a zwycięstwo wyborcze narodowców i innych przeciwników Piłsudskiego zostanie przekreślone. Dla takiego przewrotu zabójstwo Narutowicza było bardzo dogodną okazją: było ono usprawiedliwieniem aktu zemsty na narodowcach i ich wymordowania. Bez takiego powodu i uzasadnienia rzeź narodowców byłaby czymś nie mającym przyczyny i pociągnęłaby za sobą odwrócenie się od Piłsudskiego i piłsudczyków całej opinii publicznej w Polsce.

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Kłamstwo ma zawsze krótkie nogi i zawsze wypłynie na wierzch. Odpowiedź na ordynarne kłamstwa Arkadiusza Karbowiaka

Moment oficjalnego otwarcia ,,Ronda Obrońców Birczy'' w Elblągu 13 październik 2018 r. Odsłonięcia dokonuje 92 letni Pan Witold Grodziewicz, ocalony z ludobójstwa na Wołyniu. Z lewej przewodniczący Rady Miejskiej w Elblągu, Pan Marek Pruszak, z prawej, przewodniczący Rady Gminy Bircza, Pan Wojciech Bobowski, syn żołnierza Wojska Polskiego,  zgrupowania majora Henryka Dobrzańskiego -- Hubala. Z przewieszoną biało czerwoną szarfą, żołnierz Wojska Polskiego, jeden z obrońców Birczy w latach walk z bandami UPA

W styczniowym wydaniu miesięcznika ,,Historia Do Rzeczy” ukazał się artykuł Arkadiusza Karbowiaka ,,Tragedia Birczy”, w którym opisano rzekomy mord żołnierzy Wojska Polskiego na bojownikach Ukraińskiej Powstańczej Armii. Poza tym autor opisał –wedle sobie dostępnych źródeł – tło walk polsko – ukraińskich w okolicach Birczy.

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

 

28 września tego roku obchodzimy 79 rocznicę drugiego układu Ribbentrop-Mołotow, który okazał się gwoździem do trumny sanacyjnego państwa polskiego i spowodował całkowitą katastrofę geopolityczną w środkowo-wschodniej Europie. Mimo, iż niemieccy narodowi socjaliści za jednego z głównych wrogów uważali komunistów, to nie przeszkodziło im to jednak w porozumieniu się, ponad głowami nieświadomych Polaków ze Związkiem Radzieckim. Zbliżenie między dwoma totalitarnymi państwami nastąpiło w drugiej połowie lat 30-tych XX wieku.

Było wyrazem pragmatyzmu, pogardy do państwa polskiego i rozwiązaniem doraźnym, które odwlekało przewidywany konflikt oraz starcie dwóch sobie wrogich ideologii. W geopolitycznych realiach okresu poprzedzającego wybuch przerażającej II wojny światowej sojusz ten umożliwiał wspólne działanie przeciwko znienawidzonej Polsce, uznawanej przez oba totalitaryzmy, za wroga stojącego na przeszkodzie realizacji imperialnej, rewizjonistycznej i agresywnej polityki. Od maja 1939 roku Niemcy i Sowieci zadbali o zbliżenie gwarantujące bezpieczeństwo przy planowanych przez oba państwa podbojach terytorialnych. W sierpniu 1939 roku podpisano wstępne porozumienie o współpracy ekonomicznej i wymianie handlowej.

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Imponująca monografia „Tygodnika Warszawskiego”, przygotowana przez prof. Tomasza Sikorskiego i Marcina Kuleszę, od dawna domagała się realizacji. Zapotrzebowanie na syntezę dokonań i antologię tekstów tego ważnego środowiska potwierdza zaangażowanie dużej grupy studentów i entuzjastów w przygotowanie edycji.

Polska powojenna, wyniszczona i zdezorientowana w swojej świadomości zbiorowej, potrzebowała jakichś jasnych punktów oparcia, które zatrzymałyby falę ucieczek na emigrację lub konieczność schodzenia do zbrojnego podziemia, budowanego przeciw nowemu, sowieckiemu okupantowi. Nowa władza ludowa, przyniesiona ze wschodu wraz z nowym aparatem terroru, musiała najpierw dobrze osadzić się na swoich pozycjach strategicznych. Nie mogła jednak od razu wyciąć w pień wszystkich instytucji, obyczajów, a przede wszystkim wiary katolickiej, z którą utożsamiała się przytłaczająca większość społeczeństwa. Działała więc stopniowo, najpierw osłabiając społeczną i publiczną wagę Kościoła, później pozyskując wybrane środowiska bądź poszczególnych reprezentantów środowisk katolickich, podatnych na współpracę i uwiarygodnienie nowego porządku. Samoistnie wokół szczątków dawnych stronnictw i organizacji katolickich organizowały się pisma, które formalnie nie były związane z żadną linią polityczną, ale miały stanowić miejsce wyrażania opinii katolickiej. Trzy tytuły i trzy różne drogi nowej, opiniotwórczej prasy katolickiej pokazują dość jasno, jak krótki był czas budowania i wychodzenia na powierzchnię z przesłaniem odmiennym choćby od rewolucyjnego kierunku zmian niesionego przez PRL. Były to: „Dziś i Jutro”, „Tygodnik Powszechny” i „Tygodnik Warszawski”.

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

 Tylko w Europie i Rosji żydzi byli wypędzani 47 (Nie 47 a 109 zobacz poniżej) razy w ciągu ostatniego tysiąclecia

Dlaczego tak często?

Dlaczego z tak różnych narodów i kultur?

Dlaczego żaden inny naród nie spotkał się z tak wielką awersją?

Bernard Lazare, żydowski pisarz, w książce pt. „L’antisémitisme son histoire et ses causes”, wydanej w 1894 r., przedstawił taką opinię tyczącą się żydowskich wypędzeń:

„Jeśli taka wrogość i awersja w stosunku do żydów miałaby miejsce tylko w jednym czasie, w jednym kraju, łatwo byłoby wyjaśnić przyczyny. Jednak rasa ta była obiektem nienawiści wszystkich narodów pośród których żyła. Skoro wszyscy wrogowie żydów należeli do zupełnie różnych ras, mieszkali w odległych krajach, podlegali zupełnie różnym prawom, kierowali się różnymi pryncypiami, mieli różną moralność, różne zwyczaje – te wszystkie zasady społeczne, niepozwalające niczego ocenić w ten sam sposób – toteż główna przyczyna antysemityzmu zawsze leżała w samym Izraelu, a nie w tych, którzy przeciwko niemu walczyli.”

Profesor Jesse H. Holmes w „The American Hebrew”, wyraził podobną opinię: