Wiara

Czy powinniśmy bać się szatana?

Ocena użytkowników: 0 / 5

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Z ks. Rafałem Wronieckim SDB, egzorcystą, rozmawia dk. Wojciech Ryczkowski

Dk. Wojciech Ryczkowski: - Patrząc się na współczesny świat, na to, jak na co dzień żyją ludzie, można by odnieść wrażenie, że wielu z nich ani nie wierzy, ani nie przejmuje się istnieniem piekła czy szatana. Czy w takim razie zło, rozumiane w sensie osobowym jako zły duch, czyli szatan, istnieje?

Ks. Rafał Wroniecki SDB: - Przede wszystkim kwestia istnienia osobowego zła nie jest uzależniona od tego, jak żyją ludzie, ale raczej to, jak ludzie żyją, jest uzależnione od istnienia zła osobowego. Jednak próba udowadniania tego ludziom, którzy w to nie wierzą, jest rzeczą niesamowicie trudną, gdyż dzisiaj postać diabła została zbanalizowana. Jego wizerunek stał się bardziej ikoną popkultury niż prawdą teologiczną. Diabeł jest albo śmieszny, albo rubaszny, albo demonicznie straszny, przez co udało się mu osiągnąć swego rodzaju sukces, bo dziś jest on postrzegany bądź to jako niewinna maskotka z migającymi różkami, bądź jako postać z reklamy czy gier komputerowych, przez co przestaje uchodzić za postać istniejącą realnie. Bardziej postrzega się go jako pewne wyobrażenie, które mówi o rzeczywistości zła, niż jako coś istniejącego realnie.

- Czy szatan ma wpływ na nasze życie?


Czytaj więcej: Czy powinniśmy bać się szatana?

Schizofreniczny proceder należy przezwyciężyć

Ocena użytkowników: 0 / 5

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Quicumque vult salvus esse, ante omnia opus est ut téneat cathólicam fidem.
„Ktokolwiek pragnie być zbawiony, przede wszystkim winien się trzymać katolickiej wiary”
(Wyznanie wiary św. Atanazego).

Jest wiara katolicka – jedyna prawdziwa wiara, jedyna wiara dająca zbawienie duszy. Kościół Katolicki – jedyny prawdziwy Kościół, jedyny Kościół założony przez Jezusa Chrystusa (zob. Mt 16, 18) – wyznawał ją i uczył jej przez wieki.
I są odkształcenia wiary katolickiej rozmaite – nie dające zbawienia duszy. Od ponad pięćdziesięciu lat usiłują wmontować się w Kościół Katolicki nieodwracalnie.
I co mamy  dzisiaj powszechnie? Trochę wiary katolickiej i trochę elementów obcych, sprzecznych z wiarą katolicką.
Prawda i fałsz dają fałsz, nie prawdę. Niektórym wcale to nie przeszkadza. Śmiało gadają, że dwa plus dwa jest cztery, a za chwilę gadają, że dwa plus dwa jest pięć. Wcale im to nie przeszkadza. Deklarują, że są katolikami. Wyznają zmutowaną wersję wiary, z elementami fałszu. Schizofreniczny stan. Schizofreniczny proceder. Nachalne lub naiwne godzenie tego, czego pogodzić się nie da.


Czytaj więcej: Schizofreniczny proceder należy przezwyciężyć

Święty Andrzej Bobola

Ocena użytkowników: 5 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywna

Ród Bobolów jest jednym ze starszych rodów szlacheckich w Polsce. W wieku XIII ród ten spotykany jest na Śląsku (Bobolice. Leżą one na linii Wrocław - Kamieniec). W XIV w. wymieniony jest Jakub z Piasków Bobola – właściciel Małych Piasków, Wielkich Piasków, Słupowa, Gadawy, Zagajowa i innych wsi w ziemi sandomierskiej. W XVI w. Bobolowie mieszkają już w różnych miejscowościach Małopolski. Nie należą jednak do najbogatszych. Wielu z nich żyje z dzierżawy różnych majątków. Nazwiska te można spotkać w tamtych czasach w okolicach Sandomierza, Sanoka, Krosna i… Gorlic. Nie wiadomo jednak skąd przybyli jego przodkowie. Jedni podają, że z Czech, inni, że znad Renu, a jeszcze inni twierdzą, że jest to staropolski ród. Pieczętowali się herbem Leliwa, podobnie jak ród Tarnowskich czy Melsztyńskich. Herb ten to księżyc na błękitnym lub czerwonym polu zwrócony rogami do góry, nad nim sześcioramienna gwiazda.

Babka przyszłego świętego pochodziła z rodu Wielopolskich. A ta rodzina jest właścicielem m.in. Kobylanki. W tym kościele można spotkać wiele epitafiów tychże właścicieli Kobylanki.

Żaden z zachowanych dokumentów nie podaje miejsca jego urodzin. Sam Andrzej podaje, że jest „Małopolaninem”. W ostatnich latach zaczęto przychylać się do opinii proboszcza Parafii w Strachocinie k/ Sanoka, że właśnie tam miał się urodzić przyszły święty. Jako dowód podaje się, że miał się on ukazywać po nocach temuż Proboszczowi na plebanii, w pobliżu której znajduje się wzgórek kryjący ruiny dworku, w którym miał się urodzić św. Andrzej. Pokazuje się też chrzcielnicę przy której jakoby miałby być ochrzczonym.

Czy jednak Strachocina jest miejscem jego urodzin? Również dobrze mógł się urodzić w okolicach Gorlic, bo tu do dziś spotyka się nazwiska Bobolów, a w kościele w Kobylance koło Gorlic znajdują się liczne epitafia rodziny Wielopolskich, właścicieli Kobylanki i innych wiosek. A właśnie babka świętego Andrzeja Boboli pochodziła z rodu Wielopolskich.


Czytaj więcej: Święty Andrzej Bobola

TKANKA SERCA w HOSTII

Ocena użytkowników: 5 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywna

miejsce wydarzenia: TIXTLA

rok wydarzenia: 2006

W x.2006 r. o. Leopold (hiszp. Leopoldo) Roque, proboszcz w miasteczku Tixtla de Guerrero — w skrócie Tixtla — w leżącym nad Oceanem Spokojnym meksykańskim stanie Guerrero, należącej do diecezji Chilpancingo–Chilapa, zaprosił niejakiego o. Rajmunda (hiszp. Ray­mundo) Reyna y Esteban do wygłoszenia rekolekcji dla swoich parafian.

21.x.2006 r. podczas uczty Eucharystycznej w XVIII–wiecznym, parafialnym kościele pw. św. Marcina z Tours (hiszp. San Martín de Tours), gdy kapłani rozdawali Komunię św., miało miejsce niezwykłe zdarzenie.

Ponieważ w kościele było ponad 600 osób pragnących przyjąć Ciało Pana Jezusa Chleb Eucharystyczny rozdzielali obaj kapłani oraz zakonnica z Zakonu Misjonarek Jezusa i Maryi (hiszp. Obra Misionera de Jesús y María). Stali w rzędzie, przy czym siostra zakonna stała po lewej stronie od rekolekcjonisty, o. Rajmunda.

W pewnym momencie o. Rajmund, wiedziony jakimś instynktem, spojrzał w kierunku siostry i zdziwiony ujrzał jej zaskoczony wyraz twarzy.

Drgała jej ręka, w której trzymała niewielkie cyborium, w którym znajdowały się Komunikanty. Gdy o. Rajmund spojrzał w cyborium sam się zdziwił, jedna bowiem z konsekrowanych Hostii wyglądała na zabrudzoną jakąś czerwoną substancją…

Substancja wyglądała jak Krew


Czytaj więcej: TKANKA SERCA w HOSTII

Objawienia Matki Bożej w Gietrzwałdzie

Ocena użytkowników: 5 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywna

"Cudze chwalicie, swego nie znacie, sami nie wiecie, co posiadacie."


"Wszystko zaczęło się 27 czerwca 1877 roku i trwało do 16 września 1877 roku, przez ten krótki okres czasu Maryja pojawiła się przed swoimi posłańcami aż 160 razy. [W Lourdes Matka Boska ukazała się 18 razy, w Fatima 6 razy. przyp red.]
Ta niezwykle wymowna liczba objawień świadczy o ich wadze i roli, jaką miały one odegrać w przyszłych losach polskiego narodu."*



Objawienia Matki Bożej w Gietrzwałdzie

Gietrzwałd stał się sławny dzięki Objawieniom Matki Bożej, które miały miejsce dziewiętnaście lat po Objawieniach w Lourdes i trwały od 27 czerwca do 16 września 1877 roku. Głównymi wizjonerkami były: trzynastoletnia Justyna Szafryńska i dwunastoletnia Barbara Samulowska. Obie pochodziły z niezamożnych polskich rodzin. Matka Boża przemówiła do nich po polsku, co podkreślił ks. Franciszek Hipler, "w języku takim, jakim mówią w Polsce".   

Matka Boża objawiła się pierwszy raz Justynie, kiedy powracała z matką z  egzaminu przed przystąpieniem do  I Komunii świętej. Następnego dnia "Jasną Panią" w postaci siedzącej na tronie z Dzieciątkiem Jezus pośród Aniołów nad klonem przed kościołem w czasie odmawiania różańca zobaczyła też Barbara Samulowska. Na zapytanie dziewczynek: Kto Ty Jesteś? Odpowiedziała: "Jestem Najświętsza Panna Maryja Niepokalanie Poczęta!" Na pytanie: Czego żądasz Matko Boża? Padła odpowiedź: "Życzę sobie, abyście codziennie odmawiali różaniec!".

Dalej między wieloma pytaniami o zdrowie i zbawienie różnych osób, dzieci przedłożyły i takie: "Czy Kościół w Królestwie Polskim będzie oswobodzony"? "Czy osierocone parafie na południowej Warmii wkrótce otrzymają kapłanów?" - W odpowiedzi usłyszały: "Tak, jeśli ludzie gorliwie będą się modlić, wówczas Kościół nie będzie prześladowany, a osierocone parafie otrzymają kapłanów !" Aktualność tych pytań  potwierdzały prześladowania Kościoła katolickiego w Królestwie Polskim po powstaniu styczniowym przez carat i ograniczaniu jego wpływów w zaborze pruskim w okresie Kulturkampfu. Odpowiedzi Matki Bożej przyniosły wtedy pocieszenie Polakom. Faktycznie one się wypełniły. Stąd Polacy ze wszystkich dzielnic tak gromadnie nawiedzali Gietrzwałd. Przez to władze pruskie  od razu w sposób zdecydowanie negatywny odniosły się do objawień. Miejscowa administracja, prasa niemiecka i częściowo duchowieństwo, uznały je za manifestację polityczną, za polską demonstrację narodową, za oszustwo i zabobon, rzekomo niebezpieczny dla państwa, postępu i pokoju społecznego. W stosunku do pielgrzymów polskich, do kapłanów Polaków, przede wszystkim do miejscowego proboszcza ks. Augustyna Weichsla, wymierzono różne kary: z osadzaniem w więzieniu, nakładaniem grzywien i zawieszaniem w możliwościach wypełniania posługi duszpasterskiej.

Czytaj więcej: Objawienia Matki Bożej w Gietrzwałdzie