Ocena użytkowników: 5 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywna

Autor: Wspomnienia Anny Kozieł spisała i zredagowała Magdalena Kolatowska

Historii mojej prababci i jej podobnych nie znajdziemy w szkolnych podręcznikach do historii, nie usłyszymy w radio, w rocznicę owych wydarzeń nie obejrzymy w telewizji filmu dokumentalnego, a niektórzy nigdy jej nie poznają... Historii, o której powinno się krzyczeć, aby wszyscy usłyszeli o ludobójstwie dokonanym przez ukraińskich nacjonalistów z organizacji UPA i OUN, o mordach, których okrucieństwem nawet gestapowcy mogliby być przerażeni. Ci, którzy wówczas mordowali niewinną polską ludność cywilną, uznawani są obecnie na Ukrainie za bohaterów narodowych i często w miejscach dawnych zbrodni stawia się im pomniki...

Sławentyn – ukraińska wioska w powiecie podhajeckim, w województwie tarnopolskim. Piękne, zielone, wyżynne tereny z pasącymi się krowami i mroczny, gęsty las otaczają całą wioskę.

Moja 20-letnia wtedy prababcia Anna Holchauzer z domu Buczek z mężem, rodzicami, rodzeństwem i dwójką małych dzieci, 3-letnią Janinką i 5-letnim Bolkiem, mieszka w jednym z bogatszych gospodarstw w Sławentynie. W domu niczego jej nie brakuje.


Prababcia (trzecia od lewej), dziadek Bolek – syn prababci (pierwszy od lewej w pierwszym rzędzie). Lata 60. XX w.

„W domu było i mięso, i słonina w beczułeczce, i mąka, bo przecież mój mąż był młynarzem. A na strychu mieliśmy pełno pierzyn, bo przecież i gęsi, i kaczki były – opowiada prababcia. – Pamiętam, że jakoś jak się rozpoczęła wojna, mój mąż mówi do ojca: »Tato, pojedziemy i weźmiemy mąki, bo nie wiadomo, czy młyny nie będą zamknięte, bo przecież wojna«. I pojechali. Przywieźli pełny wóz mąki. Nawet nie zdjęli jej potem z wozu... Zrobiłam kolację, a mama poszła do sklepu. Na stole już poukładane było, mąż mój przyjechał i mówię tak do niego: »Mąkę później poznosimy, zjemy kolację wpierw«. Ale tak coś długo mamy nie widzę. Wyleciałam, bo jej tak długo nie ma, a z mamą byłam mocno związana. Pobiegłam aż do studni i patrzę – idzie! I mówię: »Mamo, gdzie byłaś tak długo?«. A ona: »Ty wiesz co, coś niedobrego będzie, bo Ukraińcy stoją tak w kupkach... Zawsze się kłaniali, witali, a teraz nic, tylko stoją i patrzą, i to z widłami i ze szpadlami. Co oni w nocy będą kopać?«”.

Ocena użytkowników: 1 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

fot. wikipedia

Główne uroczystości rozpoczęły się w Pucku wojskowym ceremoniałem powitania i przemarszem w szyku do Fary. W intencji Ojczyzny i ludzi morza w kościele pw. św. Apostołów Piotra i Pawła sprawowana była Eucharystia. Następnie zaplanowano uroczystości w porcie rybackim. 10 lutego 1920 r. gen. broni Józef Haller, dowódca Frontu Pomorskiego z rozkazu Józefa Piłsudskiego, ówczesnego naczelnika państwa polskiego, dokonał w Pucku symbolicznego aktu powrotu Polski nad Bałtyk poprzez wrzucenie w wody Zatoki Puckiej platynowego pierścienia przekazanego przez gdańską Polonię. W ubiegłym tygodniu posłowie przyjęli przez aklamację uchwałę, w której uczcili odzyskanie przez Polskę dostępu do Morza Bałtyckiego. RIRM 

Ocena użytkowników: 5 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywna
MODLITWA NARODOWYCH SIŁ ZBROJNYCH
(Słowa: Antoni Makarski – żołnierz NSZ na Podlasiu,
muzyka na melodię modlitwy Franciszka Karpińskiego „Kiedy ranne wstają zorze”)

W ciszy leśnej na polanie,  A E
W światłach ognisk brzmi śpiewanie,  E A
Tych za wolność co się biją, A D
W swej opiece miej Maryjo. D A E A

Partyzanckie to wołanie,
Przyjmij sprawiedliwy Panie,
Aby Narodowe Siły,
Z kraju wrogów przepędziły.

Ocena użytkowników: 5 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywna

Teza o Polakach Kreso­wiakach jako o "pierwszym narodzie ukaranym" znalazła swoje potwierdzenie w licznych nowych dokumentach.


OFIARY "OPERACJI POLSKIEJ” 1937-1938

"Być Polakiem w Związku Sowieckim w 1938 roku - to mniej więcej to samo, co być Żydem w III Rzeszy".

Ocena użytkowników: 5 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywna

O planowanej rzezi wiedzieli wszyscy, poza Polakami

Poniższy artykuł zamieszczamy w ramach  dobrych stosunków sąsiedzkich z państwem Ukrainą – admin

– Nadal w pewnych kręgach jest kult UPA, szerzy się nacjonalistyczna propaganda, bywa że Ukraińcy walcząc o swoją tożsamość, ulegają jej. Przemilczają niestety niewygodnie fakty, rzezie  Polaków, i Żydów – mówi kompozytor Krzesimir Dębski w rozmowie z Beatą Zatońską.

Rodzina Krzesimira Dębskiego pochodzi z Kresów Wschodnich. Jego rodzice bronili się w 11 lipca 1943 r. w Kisielinie na Wołyniu przed atakiem nacjonalistów ukraińskich z UPA. Jego dziadkowie zostali przez nich zamordowani.

11 lipca to szczególny dzień dla pana rodziny. W 1943 r., w niedzielę, pana rodzice byli w kościele w Kisielinie na Wołyniu, gdzie ukraińscy nacjonaliści z UPA zaatakowali Polaków, uczestniczących w mszy świętej. To była kulminacja rzezi wołyńskiej.

Zaatakowano jednocześnie w ponad 90 miejscowościach. Katolicy o godz. 11 szli na sumę, W cerkwiach wtedy nie było nabożeństw, czyli kler grekokatolicki miał świadomość tego, co się ma wydarzyć. Wszyscy wiedzieli. Moja mama wspomina, że rano przyszła do nich bezdomna Ukrainka, która dostawała jedzenie. Na śniadanie były pierogi. Mama razem z siostrą lepiła je i gotowała. Śpiewały przy tym. Ukrainka zapytała: „Dlaczego wam tak wesoło? Jeszcze dziś śpiewacie?”.

Wiedziała, co ma się wydarzyć tej lipcowej niedzieli?

Wszyscy wiedzieli, poza Polakami. Nie ostrzegła jednak, choć od lat dostawała od moich dziadków jedzenie. Polakom trudno byłoby nawet uwierzyć, że Ukraińcy szykują taką operację. A była to akcja zakrojona na ogromną skalę, zginęło przecież ok. 100 tys. Polaków. Akcją oczyszczania kierował nacjonalista Kłym Sawur, dowódca UPA-Północ. Na Ukrainie stoją jego pomniki, dla wielu ludzi jest tam nadal bohaterem. Choć spotkałem na konferencji naukowej w Gdańsku młodych ukraińskich historyków, którzy uważają go za psychopatycznego sadystę.