Ocena użytkowników: 3 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

    W bieżącym roku minęła 90 rocznica reformy walutowej premiera Władysława Grabskiego, która ustabilizowała sytuację gospodarczą i pozwoliła na rozwój Polski. Ustanowiono nową walutę – złotego i powołano Bank Polski jako wyłącznego emitenta polskich pieniędzy.    

    Po odzyskaniu niepodległości politycznej w roku 1918, odzyskiwała Polska, w roku 1924, jeden z ważniejszych atrybutów suwerennego bytu państwa – możliwość emisji własnej, narodowej waluty.
     Warto o tym kluczowym fakcie pamiętać dziś, kiedy słowo niepodległość odmieniane jest we wszystkich przypadkach, ale zbyt często słychać nawoływania do pozbywania się jednej z jej podstawowych prerogatyw.
     Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej (artykuł 227, pkt. 1) bardzo wyraźnie wskazuje Narodowy Bank Polski jako centralny bank państwa, któremu przysługuje wyłączne prawo emisji pieniądza oraz ustalanie i realizowanie polityki pieniężnej.

Mamy nadzieję, że nigdy nie znajdzie się parlamentarna większość gotowa zmienić polską Konstytucję w powyższym zakresie.  
Nie wolno dopuścić do likwidacji własnej waluty, co byłoby równoznaczne z oddaniem kompetencji z zakresu polityki pieniężnej w ręce Europejskiego Banku Centralnego we Frankfurcie. Taka perspektywa oznaczałaby dla Polaków wzrost cen, oraz trwałe uzależnienie od decyzji finansowych zapadających poza granicami naszego kraju, podejmowanych w obcym interesie. Państwo bez własnej waluty, zwłaszcza w okresie kryzysowym, staje się bezbronne, ponieważ bank centralny jest w Niemczech.

Ocena użytkowników: 5 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywna

" Także polityka gospodarcza państwa polskiego, nie tylko w zakresie prywatyzacji, ale także w zakresie warunków inwestycyjnych i podatkowych, preferowała kapitał zagraniczny."

W Polsce mamy do czynienia z dobijaniem polskiego handlu. Zagraniczne sieci handlowe wypierają polskie sklepy, które padają pod wpływem zagranicznej konkurencji. Polskie sklepy nie maja szans na konkurencje z supermarketami, dlatego, ze jako detaliści płacą znacznie wyższe ceny hurtowe, niż sieci marketów, które najczęściej stworzyły także własne zaplecze hurtowe. W rezultacie polskie sklepy znikają i ich rynek jest przejmowany przez zagraniczny handel operujący na polskim rynku. Pozornie polscy klienci mogą być zadowoleni, bo sieci na ogół oferują tańsze ceny. Ale jest to tylko strategia supermarketów dążąca do monopolizacji polskiego handlu. We Francji, gdzie handel jest najbardziej zmonopolizowany przez sieci handlowe, mamy najdroższa żywność w Europie. I jest to najbardziej prawdopodobny scenariusz w Polsce. Gdy monopolizacja handlu przez zagraniczne sieci doprowadzi do praktycznej eliminacji drobnego polskiego handlu, należy się spodziewać bardzo wyraźnego wzrostu cen, a tym samym wzrostu zysków ich właścicieli i ich transferu poza granice Rzeczpospolitej.

W Polsce handel wieko-powierzchniowy jest praktycznie zdominowany przez kapitał zagraniczny. Co prawda istnieją polskie sieci handlowe, ale są one stosunkowo nieliczne i tym samym nie odgrywają zasadniczej roli na rynku detalicznym. Handel jest najbardziej dobitnym przykładem neokolonizacji polskiej gospodarki. Żadna gospodarka nie jest w stanie wyjść z ekonomicznych peryferii, bez rodzimego handlu, bowiem handel jest krwioobiegiem gospodarczym. Bez rodzimego handlu, zawsze mamy do czynienia z ekonomiczną eksploatacją kraju, w którym operuje obcy kapitał. Bez rodzimego handlu nie jest możliwe zbudowanie zdrowej struktury gospodarczej, struktury, która jest zdolna do trwałego rozwoju i do wyrównania swojego poziomu z najbardziej rozwiniętymi gospodarkami. Rezygnacja z rodzimego handlu, to zgoda na to, że nigdy nie będziemy w stanie dogonić najbardziej rozwiniętych gospodarek. To zdecydowane utrudnienie rodzimym przedsiębiorcom skutecznego akumulowania kapitału potrzebnego do dalszego rozwoju. Rezygnacja z unarodowienia handlu, to zgoda na trwały transfer zysków poza granice naszego kraju. To skazanie się na gospodarczą podrzędność ze wszystkimi negatywnymi tego konsekwencjami.

Ocena użytkowników: 1 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
W obecnej III RP data 4 czerwca 1989 traktowana jest jako święto. Wszak odzyskaliśmy wtedy niepodległość. Przyjrzyjmy się dwóm Polskom tej od II wojny światowej do 1989 i tej drugiej od 1989 do teraz.

W Polsce pokutuje pewien mit, mit roku 1989, kiedy to odzyskaliśmy niepodległość. Według prawideł tego mitu wszystko, co działo się od II wojny światowej do roku 1989 jest be, w 1989 odzyskaliśmy wolność i jest wszystko dobrze, jak mówią jedni, lub w drugiej wersji miało być dobrze, ale postkomuna w ramach układu stworzyła PRL bis. Odrzućmy na chwilę stereotypy i przyjrzyjmy się na chłodno, bez emocji, jak Polska rozwijała się w tych okresach. Nie będziemy tych okresów nazywać socjalizmem i kapitalizmem, bo co do PRLu większość krzyknie, że to był socjalizm, natomiast liberałowie ustrój III RP będą nazywać socjalizmem, a lewicowcy kapitalizmem. Porozumienia nie będzie. Oba te terminy są mało diagnostyczne, dlatego nie będę ich używał. Posłużymy się statystykami. W tym miejscu większość badaczy bierze na warsztat współczynnik PKB. Mnie jednak takie podejście nie zadowala. Mierzenie wzrostu współczynnikiem PKB, to trochę jak mierzenie odległości gumą od majtek. Poza tym jest to charakterystyczne dla jednostronnych teorii rozwoju, w tym przypadku ekonomizmu. Postarajmy się zbadać sprawę systemowo, przeanalizujmy ten okres wielopłaszczyznowo, biorąc pod uwagę wiele czynników.

Ocena użytkowników: 1 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Uczcić ofiary ludobójstwa na Kresach i uhonorować sprawiedliwych Ukraińców.

- Zgodnie z nowymi wymogami ruszamy w Lublinie ze zbiórką podpisów pod obywatelskim projektem uchwały w sprawie budowy ze składek społecznych Pomnika Ofiar Ludobójstwa Dokonanego na Kresach przez ukraińskich szowinistów. Jednocześnie zaś występujemy z inicjatywą wyrażenia wdzięczności tym sprawiedliwym Ukraińcom, którzy ratowali Polaków, ostrzegali sąsiadów i sami zginęli z rąk banderowców – mówi Zdzisław Koguciuk, inicjator wielu lubelskich inicjatyw kresowych.

Pomnik na Skwerze Ofiar Wołynia, w kształcie zatwierdzonym już przez Wojewódzki Komitet Ochrony Pamięci Walki i Męczeństwa, opatrzony będzie miał formę głazu na postumencie, z herbem Wołynia oraz tablicą z napisem „W hołdzie Polakom z Wołynia i Kresów południowo-wschodnich, ofiarom ludobójstwa, dokonanego na ludności polskiej przez ukraińskich nacjonalistów w latach 1939-47. Matkom i ojcom, dzieciom i starcom, duchowieństwu, zgładzonym ze szczególnym okrucieństwem jedynie dlatego, że byli Polakami”, z mottem pochodzącym ze słów św. Jana Pawła II „Naród który traci Pamięć traci swoją Tożsamość”. - Ta forma odpowiadać będzie autentycznej potrzebie serc wielu mieszkańców Lublina, mających korzenie Kresowe. Szczególnie dziś, gdy na Wschodzie znów rozgorzała wojna, giną niewinni ludzie, łamane są prawa człowieka i obywatela, a także głowę podnosi agresywny szowinizm, pamięć o naszych bestialsko pomordowanych rodakach staje się tym ważniejszym elementem naszej narodowej tożsamości – tłumaczy Andrzej Szadura, ze społecznego komitetu budowy pomnika.

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

 Przypominamy, Piątek, 10 sierpnia 2012, Nr 186 (4421)

Ostatnio jesteśmy świadkami prób reklamowania masonerii w Polsce jako siły kulturotwórczej pod hasłem "Zasługi masonerii dla kultury polskiej". Tej myśli ma być poświęcona wystawa w Muzeum Narodowym w Warszawie w 2013 roku. Pojawiają się kolejne pozycje książkowe o historii masonerii oraz edycje źródłowe zawierające ujawnione dokumenty masońskie. Niektóre z tych publikacji ukazały się dzięki dotacji Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego, jak np. edycja XVIII-wiecznych konstytucji brytyjskiej masonerii.
Wskazywanie na udział masonerii w toczącej się obecnie w świecie zachodnim kolejnej odsłonie "wojny o kulturę" jest dla tych, którzy tak twierdzą, pewną niemal przepustką do grona "oszołomów", "ludzi opętanych spiskową teorią", "chorobliwych nienawistników". Tako rzecze powszechnie panująca opinia w stadzie niezależnych umysłów nadających ton w mediach tzw. głównego nurtu.
Ale przecież dla każdego, kto śledzi historię Europy Zachodniej w ciągu ostatnich dwustu lat (od rewolucji francuskiej), wspomniany wyżej wpływ wolnomularstwa jest łatwy do wskazania. Pozostając przy "wojnach o kulturę" w ich XIX-wiecznej odsłonie, w takich krajach jak Francja, Włochy czy Portugalia udział masonerii jako czynnika inspirującego i do pewnego stopnia kierującego antykatolicką polityką kolejnych liberalnych ekip rządowych był niewątpliwy. Sami wolnomularze nawet się z tym specjalnie nie kryli. I nie kryją. Gdy w 2005 roku cała "postępowa Francja" świętowała stulecie uchwalenia ustawy o rozdziale Kościoła od państwa, na stronie internetowej Grand Orient de France (Wielki Wschód Francji) - największej loży wolnomularskiej w tym kraju, ukazały się teksty wprost opisujące wspomnianą ustawę jako rezultat "dobroczynnego" wpływu Wielkiego Wschodu na francuską politykę przełomu XIX i XX wieku.